Skopiuj CSS

olaf

poniedziałek, 23 lutego 2009
wtorek, 14 października 2008
wczoraj przyszły płytki - czteropłytowe wydanie powrotu do przyszłości, oprócz tego płytka pustki i składanka roxy fm. może powinnam założyc im jakąś reklamę na tym blogu? w końcu znowu wygrałam. a empecz po reanimacji tez działa...
wtorek, 13 maja 2008
ze skrzydłami nikt się nie rodzi. ani z umiejętnością latania.
czwartek, 06 grudnia 2007
wtorek, 04 grudnia 2007
poniedziałek, 03 grudnia 2007
czwartek, 15 listopada 2007
w końcu miły sen.
piątek, 02 listopada 2007
właściwie to do śmierci olafa piszę cały czas. nie za dobrze, ale piszę - emocje tłumią elokwencję, nigdy tak nie miałam, zawsze stres wywoływał u mnie wzrost umiejętności, a teraz jest go chyba zbyt dużo i zbyt dużo żalu...
czwartek, 01 listopada 2007
nie lubię od tego roku. chociaż, kiedy zmarł dziadek, też wydawało mi się, że nie będę lubić tego święta, a jednak potem jeszcze lubiłam...
piątek, 26 października 2007
czwartek, 25 października 2007
boksery pomieszane z owczarkiem niemieckim
sobota, 20 października 2007
są takie, które ranią...
Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,
Że w obczyźnie cmentarza czują się - bezdomnie -
A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod
Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.

Maria z Bzówka - wygody wspomina izdebne,
Słońce - w łóżku, wiatr - w sieni - i ogród macierzyn,
Gdzie było tyle w radość uchodzących ścieżyn,
A wszystkie takie - trafne i drzewom - potrzebne!...

Żebrak, co się zadławił na śmierć krztyną chleba -
Kijem niegdyś wędrownym obłędnie się babrze
W nieodgadle błękitnym - pełnym Boga - chabrze,
By zeń dla snu wiecznego wydłubać - źdźbło nieba.

Mnich, co po to byt ziemski tłumił bez szemrania,
By pędzić żywot wieczny w sposób nienaganny -
Kreśli palcem na próchnie list do panny Anny
Z życzeniami rychłego w kwiatach -zmartwychwstania.

Panna Anna udaje, że jest - w bezżałobie
I biorąc na kolana młodą mgłę - pieszczochę -
Ukradkiem z pajęczyny tka zwiewną pończochę
Dla brzozy, co tkwi boso na kochanka grobie.

A opodal - mniej więcej naprzeciw rozstaju,
We fraku bezrozumnie skąsanym przez szczura,
Na czele kilku cieni żeńskiego rodzaju
Nieboszczyk Madaleński - prowadzi mazura.
lubię siedzieć wcześnie rano...
piątek, 19 października 2007
kolejny etap prowadzący do pogodzenia się z sytuacją to gdybanie.
czwartek, 18 października 2007
wtorek, 16 października 2007
jasne. dziś czuję się zupełnie inaczej, jakby coś ze mnie zeszło, ten wczorajszy zamuł totalny...
poniedziałek, 15 października 2007
 
1 , 2