Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | chłop&baba | ciąża | jana | macierzyństwo | muzyka | na zewnątrz | olaf | pamiętnik | rodzina | szafa | wilczyca
RSS

macierzyństwo

sobota, 03 maja 2014
Musiałam tu wejść, aby wylać swoją frustrację.
Mam dziecko. Cztery i pół roku, jest największym cudem, jaki mnie spotkał. Uważam, że wszystkie poświęcenia z mojej strony w kwestii donoszenia ciąży opłacały się. Jak na nią patrzę, to wiem, że wcześniej nie miałam pojęcia, co to prawdziwa miłość.
Ale nie chcę następnego.
To nie chodzi już nawet o to, że byłoby to moje trzecie i te pierwsze było takie tragiczne.
Nie chodzi też o to, że nie mogę zajść w ciążę. Mogę. Prawdopodobnie od pierwszego strzału bym mogła.
Nie chodzi o to, że jestem beznadziejną matką. Jestem matką mieszczącą się w normie, jeśli chodzi o standardy, ale najlepszą, jaką umiem być.
Chodzi głównie o to, że mam 33 lata. Każda kolejna ciąża w moim przypadku może być taka, jak przy Janie (20%), lepsza (10%) i gorsza (70%). Że nie wyobrażam sobie, że miałabym iść do szpitala na kilka tygodni i nie być z tym dzieckiem, które już mam. Doceniam to, co mnie dobrego spotkało w życiu i wiem, gdzie odpuścić. Jasne, fajnie byłoby mieć dwójkę. Jezu, fajnie byłoby mieć trójkę. Zawsze marzyłam o szóstce, ale życie zrewidowało mi plany sepsą i zerwaniem szyjki macicy.

Cieszę się z tego, co już jest. Jesteśmy szczęśliwą rodziną i krew mnie zalewa, jak słyszę po raz kolejny "kiedy drugie?" "to teraz chłopczyk, żeby była parka". To znaczy - za pierwszym razem razem mówię, że nie, dzięki, nie mam dwudziestu lat. Za drugim, że to jest moje drugie, albo że parkę już miałam. Za którymś z kolei razem wyrzyguję. Że nikt nie ma prawa się wpierdalać do mojej macicy.

Nie wiem, skąd się to bierze, że ludzie inteligentni, oświeceni, wykształceni czasem wykazują się takim brakiem wyobraźni i totalną odpornością na to, co im ktoś mówi.
12:35, dziewczynalenina , macierzyństwo
Link Komentarze (1) »