Skopiuj CSS
piątek, 19 października 2012
Pewnie i tak nikt tu nie zagląda, ale naprawdę - nie mam internetu, a jak już mam, to ten przeklęty fb i demoty mnie niszczą. Nie umiem zmusić głowy do pracy na tyle, żeby coś z siebie wydusiła.

Jeszcze pracuję. Nasz zakład przechodzi różne dziwne etapy, z małżeństw pracujących tam pozostaliśmy już chyba tylko ja i Samiec, więc prawdopodobnie, jeśli będą zwolnienia, to jedno z nas pójdzie w pizdu.

W sumie nie wiem, które z nas byłoby lepsze. Niby Samiec więcej zarabia, ale o grosze dosłownie, dokładnie o te grosze, które byłyby za duże do zasiłku rodzinnego, przypominam, mówimy o stawce nie "średniej krajowej", tylko może 2/3 z tego.

Żałosne. A jeszcze głupsze jest to, że się skarżę. A jeszcze do kwadratu głupsze jest to, że się skarżę, choć moglibyśmy wyjechać z kraju.

Ech, życie.

Z pozytywów - cudowna jesień. Jesienna i złota u nas. Uśmiecham się do liści.

Jajeczko rozrasta się umysłowo. Trajkotka, nie zamykają się jej usta i to jest cudowne.
13:19, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »