Skopiuj CSS
środa, 19 października 2011
"Tata yma, papa ufim Ucią" Taty nie ma, poszedł na spacer z pieskiem, Żujcią.
"Ziaba płyła łodzie" Żaba pływa w wodzie.
"Midolki" Pomidorki.
"Tocham cię" Kocham Cię
"Bwum lata nie" Auto nie lata
"Tutucie mają to" "A co mają tutucie?" "Pląbę" Słonie mają to. Co mają słonie? Trąbę.
"Siop plać" Szop pracz
"Dołąki" Gołąbki

I taki wierszyk, na zmianę mówiony z Tatusiem:
Samiec: Idzie
Jajo: Lak
S: Niebo...
Jajo: Lak.
S: Jak u...
J: Jebie...

I konsternacja. A chodziło o to, że Jajo mówi "Diębie" zamiast "Będzie".

Kiedy kogoś trąci przez przypadek, mówi: "Pleplasiam", a kiedy podaje, mówi "Plosię". Poza tym mówi wszystkie literki, ale wtedy, gdy jej to pasuje.

Ja jestem jakaś taka wymęczona. Biegam po tym magazynie, czasem tkwię w regale i sprzątam do oporu, dla własnej satysfakcji chyba, a może po prostu nie lubię się nudzić.
21:33, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 października 2011
Wykończona jestem tym stylem życia, nie dla mnie bycie nowoczesną mamą, nie czuję satysfakcji z tego, że mam jako-tako stabilną pozycję w robocie, cieszy jedynie, że Jajo rozwija się idealnie, książkowo i bez ubytków pomimo wiecznej rozłąki z rodzicami. Niech żyją babcie!

Mówi, opowiada, opisuje. Kłóci się z nami, pokazuje różki, wymusza. Zrobił się z niej trochę niejadek, ale cóż, bywają gorsze rzeczy.

Sąsiadkę z dołu zalaliśmy trzeci raz. Niby nie nasza wina, niby to przecież rura pękła, a nie myśmy coś spieprzyli, ale odszkodowanie zapłacić trzeba. Szacun dla niej, że pomimo nerwów, nie robiła awantury. Ja bym nie wytrzymała.

W robocie na dobrą sprawę nie ma do kogo gęby otworzyć czasem. Plotki z babkami, zwierzenia, narzekanie, to, owszem, jest naturalne, ale tego nie zaliczam jakoś do rozmowy, bo to jest jak oddychanie. Ostatnio mnie jedna przemaglowała z Olafa. Nie, już nie płaczę, nie byłoby to fair względem Jajcy, bo przecież gdyby on żył, to pewnie by jej nie było, czasem rozumiem to, jak katolicy mówią, że taka wola Boga i trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej się zwariuje. Brakuje mi jakiegoś dowcipkowania. To znaczy - w głowie to ja sobie cały czas opowiadam wesołe historyjki, a potem muszę się tłumaczyć, że mam bogate życie wewnętrzne, nie to nie tak, że jestem nienormalna.

Ogólnie - nie chce mi się nic. A na dodatek mam okres. A na dodatek Czype jest w ciąży again. I na dodatek... A, nic. Właściwie nic więcej nie opada mi rąk.

"Tata yma, papa ufim Ucią"
"Ziaba płyła łodzie"
"Midolki"
"Tocham cię"
"Bwum lata nie"
"Tutucie mają to" "A co mają tutucie?" "Pląbę"
"Siop plać"
"Dołąki"
14:32, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »