Skopiuj CSS
piątek, 29 października 2010
Wczoraj przepłakane pół wieczoru, dlaczego?
Przypomniało mi się kilka piosenek:
"Tear" Smashing Pumpkins
"Tears in heaven" Erica Claptona
"Zamiast" Edyty Geppert
"I don't have anyhing" Vast

A może to te piosenki mi się przypomniały, bo dzwoniła mama Samca i pytała, czy my coś na grobie robiliśmy, bo jest ponoć naprawiony?
I mówiła, że jakaś znajoma zrobi jej tabliczkę, tylko żeby podać wszystkie dane.

Patrzę na Żabę i zaciskam zęby, myśląc, że jest dobrze, że nie chcę żadnych zmian, doceniam to, że ona żyje, ale...

Dałabym sobie oczy wydłubać, żeby Olaf też był z nami.
Tylko, że w życiu jest tak, że nie można mieć "też".
18:44, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 października 2010
Siedzę sobie na forum Jeżycjady. Wpadłam tam, bo już nie mogę doczekać "McDusi"...
Na razie tak tylko oglądam bardziej. Tzn: nie byłabym sobą, gdybym nie gadała, ale i tak jakoś tak bez uczuć podchodzę, nie chcę się do nikogo zbliżać. Po ostatnich doświadczeniach na forum zdominowanym przed kobiety jakoś tak niepewnie mi. Wolę już drugi raz nie czuć takiego zawodu.

I miło czyać, że komuś podoba się moja postawa. Zawsze człowiek, nawet najbardziej pewien swoich przekonań, czuje się lepiej, jeśli ktoś go pochwali.

Żabencja śpi. Nie mogę uwierzyć w szczęście, które mnie spotkało.

A z Samcem jest ostatnio XXX. Tylko dla dorosłych. Seks z każdym kolejnym rokiem jest pełniejszy. Rzadszy, owszem, ale bardziej "do syta".
22:40, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 października 2010
Żaba pędzi do przodu. Jeszcze niepewnie samodzielnie stoi na nogach [ale staje, zapomina się, jak coś ją zainteresuje, to sama wstaje i biegnie]. Jest słodka i przylepna. I humorzasta. Kiedy jesteśmy wśród ludzi, to zachowuje się, jakbym dla niej nie istniała. Kiedy jesteśmy same - wisi mi cały czas u przysłowiowej spódnicy. Miewa dni takie, jak dziś, że do Samca tuli się i czuli, sama rano poszła mu dać buzi na "dzień dobry", zaczepiała go, śmiała się, a czasem drze się, kiedy on chce ją wziąć na ręce i robi cyrk, kiedy znikam jej z pola widzenia.

Poza tym robi "papa", "brawo brawo" [klaskanie], "o rety, rety" [łapie się za głowę], puszcza całuski, "o fuj" [łapie się za nos], próbuje pstrykać palcami [wychodzi prawie, jak "papa"], tańczy [nawet pupką kiedyś próbowała kręcić], pokazuje, że czegoś nie ma, próbuje mówić "hau", krzyczy na psa i każe mu gestem wyjść z pokoju, pokazuje, co chce, opanowuje komputer [zaczęła od wyrywania zaślepek i napędu CD], "czyta" [autentycznie, wygląda, jakby naprawdę czytała, siedzi sobie w kąciku, wodzi palcem po obrazkach [albo literkach, bo interesuje ją nawet instrukcja obsługi z jej własnego laptopa], właśnie wyciąga mi telefon z kieszeni na tyłku - na telefon mówi "tata", bo z Samcem widuje się niewiele, zresztą - "tata" to jej ulubione słowo, "mama" pojawia się dopiero, jak już jest bardzo źle.

Potrafi wrzeszczeć i próbuje manipulować nami. Bywa złośliwa - może to złe słowo, ale naprawdę jest przekorna, łazi własnymi ścieżkami, a na dodatek zmusza nas do tego, żebyśmy podążali za nią. Przy niej czuję się, jakbym znaczyła o wiele więcej, niż kiedy jej nie było. Mam wpływ na wszystko, co będzie z nią - przynajmniej takie mam wrażenie. Naśladuje większość moich zachowań. Staram się przy niej nie używać komputera, bo kiedy ja przez kilka dni nie mam z nim kontaktu, ona też przestaje się tym interesować [kto widział nasz komp, wie, czemu wolę, żeby była z dala od niego...]. Pomaga mi w paleniu w piecu - tzn: robię jej nieprzekraczalną barierę [która zaczyna być jednakże przekraczalna...], a ona podaje mi papiery do palenia. Pomaga też wyjmować ze zmywarki i myje mnie, siebie, tatę, wszystko dookoła chusteczkami nawilżanymi.

I tylko z zasypianiem mamy problem.

***

Z innych rzeczy - znowu wychodzimy na prostą - Samiec chyba trochę się uspokoił wewnętrznie. W nocy [pojawiła się bezsenność, po prostu tyle nerwów teraz dopada mnie, związanych z nowym mieszkaniem, że kumulują się w ciągu dnia, kiedy nie mam czasu myśleć o rozwiązaniach, że wieczorem, zamiast się wyciszyć, mój mózg wchodzi na wyższe tempo i zaczyna szukać wyjścia...] przytulam się do niego i cieszę się, że mamy siebie. Problemy finansowe się jakoś przeskoczy.
12:02, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 października 2010
Przeczytałam sobie po łebkach [bo nie ma czasu na nic, Samiec remontuje, ja siedzę z Żabą] i zgadzam się z nim:

http://www.edziecko.pl/rodzice/1,79359,8506318,Odrobine_realizmu_prosze.html

Jeden z trzech komentarzy [nawet nie wiem, czy jest więcej :)] mnie wkurwił:
"Jak się decyduje na dziecko, to trzeba znać plusy i minusy"?
Co to za specjalistka się wypowiedziała? Owszem, przy drugim dziecku może tak mówić - ale to, że znałam plusy i minusy posiadania dziecka, bo i z zawodu, i z powodu rodziny, która rozmnaża się tak, że od rządu powinniśmy dostać specjalną dotację za wychowanie prorodzinne, nie znaczyło, że znałam możliwości swojego organizmu w znoszeniu zmęczenia na przykład. Albo wrzasku po 13 godzin na dobę. To tak, jakby powiedzieć kobiecie, która narzeka na ból przy porodzie, że "Przecież decydując się na dziecko, wiedziała że poród boli!"

16:29, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 października 2010
Właściwie, z chwilą, kiedy zaczęła mi na konto wpływać kasa z Urzędu Miasta, nie mam większych problemów.

Kiedy pojawia się dziecko, okazuje się, że można kochać bardziej. Zarówno Samca - bo gdyby nie on, to by jej nie było, jak i rodziców, że wytrzymali ze mną, chociaż też byłam jędzą.

Samczysko przemęczony, na dodatek psychicznie też utyka jakoś. Może to przez to, że żyjemy teraz jakoś tak wbrew naszej głównej zasadzie, zakładającej, że maksimum czasu wolnego spędzamy razem. Teraz jest tak, że on po pracy wpada na obiad, po czym leci na mieszkanie, a jak wraca stamtąd, to ja już padam z nóg, kąpiemy i kładziemy Żabę, gdy zaś on przychodzi do łóżka, ja już dawno śpię.

Ból karku na szczęście minął, mogę już normalnie chodzić, ale było strasznie, każdy ruch kręgosłupa objawiał się w bólu odcinka szyjnego.

Nawiązuję bliższą znajomość ze Slipknotem. Taka odmłodzona się czuję przy tej okazji. Na początku naszej znajomości Samiec był na ich koncercie i nawet przed nim mieliśmy randkę, pamiętasz?

Poza tym muzycznie bez zmian. Łagodnie i ciepło. A "Drinkin' with Jesus" nadal nieprzetłumaczone.
13:55, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 października 2010
Niesamowie, nadszedł ten dzień.
Żaba ma już rok.
Ale rok temu jeszcze nie wiedziałam, że to już. Rok temu byłam między rzyganiem a wizytą lekarza, który stwierdził, że to niegroźna infekcja może być przyczyną wzrostu CRP z 11 na 113.
Potem...

Tą historię już znacie. Jestem zdziwiona, że w ciągu roku mogłam przeżyć pół swojego dwudziestodziewięcioletniego życia. To jest zaginanie czasoprzestrzeni po prostu.

A teraz jestem po szklance szampana i... Cóż. Szampan działa na mnie, jak na Cozę z "Dwóch kresek". To jedna z niewielu naszych wspólnych cech.

Żabcia została dziś u rodziców Samca, bo my kończyliśmy obcinać piankę z drzwi i montowaliśmy zamek. I miałam wyż intelektualny, który zlikwidowałam za pomocą szampana.

***

Jutro idziemy na grób Olafa.
Nadal mnie wewnętrznie boli, że został zmarnowany.
I wcale nie pociesza myśl o Bogu, że Bóg wie, co robi. Mnie to nadal boli i buntuje przeciwko Niemu.
Nie powinien tak robić.
20:30, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 października 2010
Kafle naszego pieca na nowym mieszkaniu są świetne. Uwielbiam piece kaflowe. Wprawdzie czyszczenie tego zdobionego cholerstwa trwa i trwa [w ciągu godziny wyczyściłam dwie trzecie mniejszego boku pieca, ale za to uroda...

Mieszkanie zaczyna wyglądać po ludzku. Mój blog za to nabiera cech potwornych, ale potrzebuję czasu, żeby to wszystko opanować. I tak uważam, że jak na osobę, która dostała tylko jakieś najprostsze wskazówki od Kryzysa radzę sobie całkiem nieźle.

Jestem zmęczona, ale za to tapety mamy położone. Ostatnie dwa, czy trzy paski nawet całkiem prosto i bez zagięć. Szkoda, że to akurat pójdzie za kabinę.
21:08, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 października 2010
Kombinuję z tym szablonem, uczę się metodą prób i błędów, ale będę miała coś swojego, własnego. Na razie może jest nieco zbyt jaskrawo, ale poczekajcie, jeszcze będzie z tego COŚ.

Samiec z Kryzysem na Lao Che, teoretycznie ja też miałam iść, ale od kilku dni z Żabą mam tak mało kontaktu przez ten remont, że tęsknię niesamowicie i bardziej zależy mi na dniu z nią. Mimo iż teraz smacznie śpi. Przynajmniej sobie poparzę.
19:38, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »