Skopiuj CSS
poniedziałek, 02 października 2006
kurde no... pojechałam do silesii. weszłam, włożyłam reklamówkę do szafeczki, odeszłam od tesco, nagle słyszę: -basia? patrzę, a to tusia, jeszcze drobniejsza z twarzy, niż ją pamiętam. wpadłyśmy sobie w ramiona, chyba nawet mnie troszkę podniosła [tak to bywa, ma ok 180 wzrostu]. potem słysze drugie: -basia? a to kozusia margolcia. i też uściski, a gdzieś z oddali machał mi marcin i w wózku sklepowym, na nosidełku leżał mikołaj. podeszłam do niego, spał, przez chwilę patrzyłyśmy na niego, jak stroi miny, tusia pyta: -a ty go wcześniej widziałaś? ja: -nie! ona: -a tego? i pokazała na swój brzuszek. dopiero wtedy zauważyłam. taki śliczny, piłeczkowy. kochaniutki. po prostu szok. nie mogłam wyjść ze zdumienia. jeszcze niedawno mb109 mówił mi, że ten jej maciek, to najpierw chce się ustawić, potem ciocia hela mówiła, że nie, oni teraz będą spłacać kredyty, chociaż może to drugie to była zmyłka. nie no, co za rodzina. chwilami czuję się jak w wariatkowie. ale jest miło. płakać mi się troszkę chciało, ale już przeszło. poczekam. mikołajek śliczny. taki okrągły na buzi, już nie pomarszczony, miny wali takie, że aż nie da się wzroku oderwać... niesamowite są dzieci.
Tagi: rodzinnie
17:40, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
dawnio tu nie pisałam, ale tenbit nie działa, więc jest okazja. w sumie to chciałam o jednej odkrywczej gazecie, z której wiele się dowiedziałam... mianowicie tego, że jeśli chodzi o użycie zabawek w łóżku jestem na poziomie poniżej pierwszego roku, jeśli chodzi o staż związku. bo tak naprawdę to coś chyba ze mną nie tak, jeśli męczę tego biednego samczyska, żeby wykazał się własną inwencją i siłą, a nie zwalał połowy roboty na wibrator [swoją drogą ciekawe, kiedy zaczną w damskich gazetach proponować zaproszenie kolegi bądź koleżanki na seksyjkę...], bądź inne rzeczy. poza tym nie wiedziałam, że do wiązania się i zasłaniania oczu trzeba kupować specjalny gadżet. no, ale może są domy, gdzie nie ma nic zbędnego, nawet kawałka sznurka, czy szalika, a tych najulubieńszych części bielizny pani boi się poświęcić [bo wiadomo, po ognistym seksie, to mogą iść w pizdu... no, może nie dosłownie...] a już tekst o kulkach dopochwowych rozłożył mnie na łopatki, chichotałam, jak głupia w autobusie. że jak sobie je włożę na cały dzień, to jak tylko spotkam mojego mężczyznę, zawsze będę gotowa... [jak dotychczas wystarczyło mi, żebym założyła koronkową bieliznę - wtedy żyłam myślą, że chcę, żeby mnie zobaczył w niej i cholera, dopiero byłam gotowa, a raczej ugotowana...] a na sam koniec wniosek bardzo delikatny. z artykułu tego wywnioskowałam [jak wyłączyłam myślenie, bo artykuł wyraźnie do takich pań był wystosowany, żadna normalna nie szuka leku na własne kompleksy w gazetach...], że wszystkie kryzysy w związku biorą się z tego, że się w łóżku nie układa. że jedyne, co dobre w związku po 10 latach bycia razem, to seks. bez seksu. tfu, bez sensu. kurde no, mamy pięć lat i jakby nieco w lesie jesteśmy...
17:28, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
bielenda - mleczko i tonik - zielona herbata i endorfiny - bardzo przyjemny zapach, odświeżający i wprawiający w dobry nastrój. jeszcze mi się nie znudził. właściwości myjące - spore całkiem. nie muszę się męczyć pół godziny nawet z pudrem, czy tuszem do rzęs, po prostu schodzi. rossman - rumianek i kwiat lipy - mleczko i tonik - zdecydowanie nie dla cery wrażliwej, ale pomaga w pozbywaniu się pryszczy. mi pomagało na przykład. ma nieprzyjemny zapach, ale skutecznie oczyszcza twarz, tylko trochę brutalnie. ziaja mleczko i tonik nagietkowe - kiedyś to była najlepsza seria, a teraz nagle dostałam po tym bolesnego uczulenia, nie wiem, może trafiłam na felerny zestaw - tak jakby mi wypaliło twarz normalnie. czerwone plamki i w ogóle. zdecydowanie na nie. w przygotowaniu: chłodzący tonik w sprayu oriflame
Tagi: kosmetyki
04:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
margaret astor - swing & volume - nie wiem, czy jest jeszcze w sprzedaży. jedyny taki tusz, który tak mocno i naturalnie podkręcał rzęsy. nie zmywał się podczas deszczu, potrafiłam noc przespać po imprezie i nadal miałam go na rzęsach a nie na policzkach. oriflame - podkręcający tusz do rzęs - podkręca bardzo ładnie, nie pogrubia, co według mnie jest plusem, bo lubię naturalnie rzęsy - jak pomalowane, a nie wysmarowane tłuszczem. mam niebieski, na rzęsach jest ciemnoniebieski, aczkolwiek to nikłe porównanie, bo mam rzęsy bardzo czarne. nie jest wodoodporny, ale nie spływa przy pierwszej kropli deszczu, tylko po prostu przy demakijażu wystarczy przetrzeć rzęsy wacikiem z wodą. w przygotowaniu: pierre rene, eveline, rimmel
Tagi: kosmetyki
04:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
johnson&johnson holiday skin night - wszystko w sumie fajnie, tylko trochę bardzo opala, nie lubię takiego brązu, jestem przyzwyczajona do własnej bladości. nawilża skórę, a coraz bardziej przekonuję się, że to rzadka cecha u produktów samoopalających. przyzwyczaiłam się do zapachu jego w końcu. w sumie żadnych przerażających przygód z nim nie miałam...
Tagi: kosmetyki
04:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
duże pole do popisu to nie jest w moim przypadku :) dove - exfoliating cream bar - o, to to! delikatne mydełko, choć ja mydła praktycznie w ogóle nie używam, ale to mnie zachwyciło. pozostawia skórę lekko rozgrzaną, gładką i miękką. do tego ładnie pachnie, jak na dove to szczególny mój zachwyt, bo ogólnie zapachy dove mi nie pasują. irene eris - lirene dermoprogram - peeling ujędrniająco-oczyszczający - świetny w dotyku. przyjemnie pachnie. dość dobrze ściera skórę. niestety, bardzo źle się zmywa, czasem po kilka razy wchodziłam do wanny, żeby się dopłukać. oriflame - peeling do stóp. przyjemny do odświeżenia stóp po całodziennej bieganinie [u mnie raz w tygodniu, o ile pamiętam :)], mocno złuszcza i wybiela skórę, dlatego uwaga, jak się ma stopy opalone samoopalaczem, bo ja po pierwszym razie chodziłam w naturalnych białych skarpetkach. dodatkowo przydaje się właśnie do wypadków, kiedy samoopalacz nie wyjdzie, bo usuwa to, czego żadne peelingi nie zmyły.
Tagi: kosmetyki
04:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »