Skopiuj CSS
sobota, 26 sierpnia 2017
Czasem tracę cierpliwość. Staram się, jak mogę, by nie nie lubić ludzi (co jest baaardzo trudne, bo cholera jasna, bardzo przeszkadza mi towarzystwo, lubię jednostki, niektóre nawet mocno lubię, ale wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie robi mi krzywdy, to nie mam prawa źle go traktować. W sumie, nawet jeśli robi mi krzywdę, to też traktuję go dobrze, bo zakładam, że robi to z niewiedzy, nie ze złośliwości), ale ostatnio stało się tak, że obserwując czyjeś zachowanie wobec innych zaczęłam rozumieć niepopularność pewnej osoby. Pytanie, dlaczego ją tak źle traktują, dlaczego są takie zawistne teraz traktuję jako retoryczne, bo wygląda na to, że są ludzie, których najwyższym celem życiowym jest pokazanie innym, że są gorsi. Nie, nie gnębiąc ich, co już się też u nas zdarzało, tylko takim księżniczkowaniem.
Owszem, bywam zimną suką, ale... Jednocześnie bywam też ciepłym kłębkiem waty cukrowej. Dziwnie się z tym czuję, zwykle nie obgaduję nikogo na blogu, staram się, aby był społecznie neutralny, ale...

Nie umiem. Nienawidzę ludzi z plecami. Nienawidzę ludzi, którym nie można zwrócić uwagi. Wkurwia mnie bezsilność, a z mojego wewnętrznego wkurwu robią się zwykle trzaskające drzwi.
Te z piosenki Strachów Na Lachów.

Przecudny jest kawałek "Obsessions" Marina And The Diamonds - w pierwszym momencie myślałam, że to o fizycznej miłości, bo pojawia się i papieros rankiem zapalony w łóżku, i płonąca skóra, i słabość, i siła...
A potem doczytałam, że w sklepie patrzą na mnie, muszę uciekać, robię się oschła, zostaw mnie w spokoju, chcę zniszczyć te wszystkie myśli, które mnie nachodzą.

W pracy zebranie w sprawie zmiany warunków, bardzo pozytywne perspektywy, ale czy dojdą do skutku?
Na plus zmiana postawy dyrektora, w końcu nie mówił, że sytuacja w okresie letnim zaskoczyła go niczym zima drogowców, poważnie powiedział, że jest winny tego, że nie zapewnił obstawy na czas urlopów, kurde no, nawet poczułam szacunek, choć sądziłam, że już nie będę nigdy w stanie, zwłaszcza po pewnych nieprzyjemnych sytuacjach w zakładzie...
21:51, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2017
W czwartek pożegnaliśmy Milę. W sumie nie wiadomo, co ją rozłożyło. Chwyciła jakieś przeziębienie, niestety, leczenie nie przyniosło poprawy, trzeciego dnia już nie miała siły na nic, leżała taka biedna i bezradna, z wypchanymi policzkami (dzień wcześniej próbowała jeszcze zrobić zapasy, ale nie wyszło jej to)...
Zawsze w takiej sytuacji smutno mi, bo wydaje mi się, że zawiodłam te stworzenie przecież całkowicie ode mnie zależne.
Ciężko było patrzeć na nieruchome ciałko, oddychające z trudem, kiedy w pamięci miało się ciekawską istotę, która wychodziła do ręki, jak tylko otwarło się klatkę.

Klatka na razie straszy, ale mamy w domu Kiwi od Emilki, więc trochę łagodzi pustkę - zwłaszcza, że Janka bierze ją na ręce i rozmawia z nią, i czasem jest tak, jakby się nie przejęła, a potem przychodzi do mnie i popłakuje.

Najważniejsze, że dzięki Mili Jana nauczyła się, że oswajanie zwierząt nie jest takie łatwe (a także późniejsze pogodzenie się z tym, że czasem zwierzę nie chce przyjść do człowieka), a dodatkowo przekonała nas, że potrafi się zająć swoim własnym zwierzęciem.
17:22, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 sierpnia 2017
Na fali informacji pewnego radia z kilku ostatnich miesięcy, kiedy co drugi artykuł ma w tytule "Slipknot", "Corey Taylor (Slipknot/Stone Sour), "Stone Sour" musiałam napisać taką notkę.
Zwykle większą przyjemność, niż czytanie artykułu sprawia mi czytanie komentarzy, tradycyjna gównoburza, znudzenie,któremu się nie dziwię, strach kichnąć, żeby nie dowiedzieć się na drugi dzień, że życzy mi zdrowia (albo żebym leciała po flaszkę), pytania o to, kim jest ten gościu. Trafiła się jednak wypowiedź, która mnie rozśmieszyła, ale i nieco tak... Zniesmaczyła. "On nie jest żadnym muzykiem".
Cokolwiek o tym facecie nie napisać, np: że jest przeciętnym dupkiem (a może raczej: nieprzeciętnym dupkiem), jest zaczepny niczym kogucik i nie wie, kiedy odpuścić, może wkurwiać, za dużo go w mediach, że cała ta jego niby-charyzma to tylko efekciarstwo, (cholera, czuję się, jakbym opisywała prawie siebie :)), a pisanie to bzdury, które wydały się tylko dla nazwiska autora (aczkolwiek z "Siedmiu grzechów głównych" - o ile rzeczywiście nikt mu nie pomagał - wygląda typ faceta, którego polubiłam, coś jak mój mąż - w jednej minucie potrafi wkurwić na maksa, a potem totalnie rozbroić, nawet żartując z moich własnych, babskich słabości), to jedno jest pewne - jest świetnym muzykiem. Na robieniu muzyki zna się doskonale, a oprócz tego posiada jeden z najlepszych głosów, jakie się pojawiły w ciężkiej muzyce kiedykolwiek. Potrafi stworzyć coś, co łamie serce, ale i wtłacza w serce tlen. Niewielu jest takich ludzi w muzyce, u których wszystko ma ręce i nogi. Mogę się zgodzić, że według kogoś nie jest takim geniuszem, jak ja go czasem widzę, ale cholera, no. Muzyka wychodzi mu doskonale. Znalazł świetne połączenie łojenia i melodyjności, sprawdza się w tym. Wiele można mu więc wybaczyć i, co by nie mówić, trzeba to docenić.

Jasne, może w tej chwili ani Slipknot, ani Stone Sour nie są odkrywcze, ale to nie jest ważne. Muzyka nie musi cały czas zdobywać nowych miejsc, muzyka ma być częścią życia.
23:36, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 sierpnia 2017

Ludzie dojrzewają, czego się nie zauważa, dopiero spotykając kogoś, kogo się dawno nie widziało, dociera to do nas.

Boję się dorosłości, tego jak będę wtedy patrzeć na świat, ile kompromisów pojawi się w moim życiu. Nie lubię kompromisów, bo każdy z nich to rezygnacja z czegoś w imię spokoju/dobra bliźniego, czy takie tam. I choć w imię miłości potrafię się dopasować, to też ta miłość, która jest w moim życiu jest taka pełna. Czasem jestem w szoku, że potrafimy być tacy emocjonalnie inteligentni, choć przecież przez, większość czasu straszne z nas gowniarze. I właściwie nie robimy takich mądrych i dobrych rzeczy że względu na miłość między nami, ale na ten nasz owox miłości.

Jak to było, że kochać to nie znaczy patrzeć na siebie, tylko w tym samym kierunku.

Mój sposób na życie jest sposobem na moje życie. I tylko moje, jest dopasowany do moich potrzeb... 

16:46, dziewczynalenina
Link Dodaj komentarz »