Skopiuj CSS
niedziela, 17 sierpnia 2014
Właściwie może tylko mi wydaje się to nielogiczne...
niedziela, 10 sierpnia 2014
Ostrożnie.
Pracujemy razem, teraz już naprawdę RAZEM, w jednym miejscu, na jednym magazynie.
Spędzamy razem 24 godziny/dobę.
Prawdopodobnie jesteśmy wyjątkowi, ale staram się myśleć o tym w kategoriach współpracy. No, do cholery jasnej, musimy się jakoś dogadywać. Taki mały sprawdzian dla naszej dojrzałości. 

Hehe, zaraz po czterech godzinach dostał zjebę, że gada w regałach i robi błędy ;).

Za trzy tygodnie Jana idzie do przedszkola. Jest jednym z tych niewielu dzieciaków, które musiały czekać do końca piątego roku życia, by załapać się. Rok temu martwiłam się, co to będzie, była tak nieśmiała, że nie wyobrażałam sobie tego. A teraz? Niezależnie od tego, czy w stosunku do rówieśników, czy w stosunku do dorosłych - zaczepia, uśmiecha się, zagaduje. Nie mówiąc o tym, że cudownie opiekuje się młodszymi dziećmi. Szkoda, że taki talent się marnuje...

IOWA wygojona. Nadal sprawia mi tyle samo radości. Teraz szukam zdjęcia Pinkie Pie z kopytkiem w oku. I jeszcze dobrej grafiki Morticii Addams, albo Emily z "Corpse Bride".

Słucham Lao Che. Spięty ma niesamowity głos, taki aktorski. Wyraża głosem tyle samo, co słowem, podkreśla znaczenie, obrabia. Znowu stawiam na wokalistów. Szkoda, że nowy Slipknot tak słabo wypada. Tak... Po prostu metalowo. Brakuje tej energii. Brakuje... No, brakuje Jordisona, jak cholera. I tym bardziej Taylor powinien się wokalnie wić, cierpieć, zgrywać, mordować, żeby wynagrodzić ten brak. A tak... Nie ma tej walki, czy dialogu pomiędzy perkusją a śpiewem (czy czymkolwiek to, co Taylor robi, jest).

Więc znowu słucham dwóch pierwszych płytek i wzdycham, że muzyka kiedyś była lepsza.

PS: Incubus. Brandon Boyd daje radę. Do tego ta rozmaitość dźwięków, taka charakterystyczna, którą się od razu wyłapuje...
19:59, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 sierpnia 2014
Macierzyństwo jest ciągłym strachem.
piątek, 01 sierpnia 2014
A na pewno nie żałuję tego, co zrobiłam. Często żałuję, że czegoś nie zrobiłam. Trochę rzadziej, że coś powiedziałam, ale też mniej, niż że czegoś nie powiedziałam...