Skopiuj CSS
czwartek, 30 lipca 2009
spocona niemiłosiernie. lato jest porą roku, która powinna być ukrócona...
sobota, 25 lipca 2009
znowu pada deszcz w dzień, kiedy chcieliśmy jechać gdzieś...
piątek, 24 lipca 2009
czwartek, 23 lipca 2009
1. szyjka rozwija się tak, jak zdrowa.
2. dziecko jest w normie [dość długie i ciężkie - kość udowa, według usg - 26 tygodni]
3. jak dotąd nic nie wskazywało na zagrożenie ciąży
4. wszystko idzie w kierunku sukcesu... [ale do tego podchodzę sotrożnie, już raz z jego ust słyszałam "prawie sto procent szansy"]
5. ogólnie pana doktora zaskoczyłam pozytywnie. głównie tym, że przybrałam ponad dwa kilogramy i że dziecko nie ma żadnej niedowagi [w ogóle stwierdził, że wyglądam o klasę lepiej, niż w szpitalu...]

zaczyna się leżenie. dziecko będzie w ciągu kolejnych miesięcy podwajać swoją masę w tempie czterotygodniowym, to się odbije na szyjce.

z rzeczy mniej przyjemnych:
1. jakikolwiek skurcz musze konsulować z lekarzem
2. koło pępka mi się zrobiła maleńka przepuklina.

idę się położyć.

do szpitala wybieram się siedemnastego sierpnia.
19:12, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lipca 2009
nie to jest ważne, że stała się tragedia. to są tylko okoliczności. były takie, a nie inne. poza tym jest reszta życia. to tak, jakby zrezygnować z jedzenia czereśni, czy malin, bo zdarzają się robaki. albo jagód, bo przecież jest tasiemiec od lisów. nie można patrzeć na macierzyństwo przez pryzmat jednego falstartu. człowiek musi się podnieść i próbować raz za razem, choćby o było walenie głową w mur. zresztą - barany są specjalistami w uderzaniu głową.
są ludzie, którzy tego nie potrafią zrozumieć, z mojego pisania wyciągają tylko to, że mogą nastąpić nieprzewidziane komplikacje, a nie biorą pod uwagę tego, że człowiek jest elastyczny i nie da się go złamać. druga próba, drugie podejście, mamy 23 tygodnie - już prawie koniec, zaczyna się szósty miesiąc. maleństwo waży około pół kilograma. ja jestem coraz spokojniejsza, bo ono staje się samodzielne. do pełnej samodzielności brakuje mu jeszcze 16-17 tygodni. do względnej - 10. i damy sobie radę.
12:09, dziewczynalenina , ciąża
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lipca 2009
dotarł. burza przeszła.
piątek, 17 lipca 2009
16:00 - "jeszcze drugiej nie skończyliśmy!" [miał po drugiej się zbierać do domu]; 19:00 - "od 17 z kolistej nie jeździły autobusy" [oczywiście - zagadką pozostaje dla mnie to, dlaczego do 19 czekał na autobus tam, zamiast iść na autostradę lub pod kościół]; 19:05 - "jeżdżą na kolistą! ja nie powiedziałem, że nie jeżdżą!"
oczywiście samiec też wolałby imprezować ze mną. ale mi się nie chce. zresztą - tego typu grubsze imprezy zdarzają się raz na kilka lat [nie mówię o koncertach, bo to akurat forma odreagowywania]. kiedyś bywało częściej. teraz nie mam zbyt wielu okazji.

nie lubię imprez i wolę go puścić samego, niż męczyć się wśród tłumu, zwłaszcza jeśli wszyscy są trunkowi. ja nie lubię alkoholu poza tymi dniami, kiedy wiem, że mogę.

lubię robić imprezy. o, tak. lubię patrzeć, jak zgłodniały tłum pożera wszystko dookoła. lubię, jak sobie piją, języki im się rozwiązują. oczywiście - są tacy, co twierdzą, że to dlatego, że nam nikt jeszcze niczego nie zarzygał. ale podobno u nas jest niesamowity mikroklimat. że ludzie piją, a kaca nie mają, albo jest lekki. no, z wyjątkiem mnie, która zawsze odchoruję, jeśli inni piją.

włosy mi się coraz bardziej podobają. lubię mieć podgolone. fajnie było u fryzjera, muszę częściej tam chodzić.


18:40, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
nie cierpię mówić "a nie mówiłam?"
te dodatki mają znaczenie, ale np: ja nie muszę przewijać, a samiec musi, więc ustawienia są ważne. oczywiście nie chodzi mi o to, żeby ktoś zmieniał sobie ustawienia w kompie pod mojego bloga, a z tymi dodatkami postaram się załatwić sprawę jakoś, jak wpadnę, w jaki sposób...
środa, 15 lipca 2009
bo u mnie jest ok, tzn: u lenia, a na laptoku troszkę się rozjeżdża.
kurde, dodałam te zdjęcia na nk z brzuchem i...
dodałam tam ważne opowiadanie i czekam i czekam. ale jestem cierpliwa - te wszystkie lata spędzone na necie wyrobiły we mnie cierpliwość.
wtorek, 14 lipca 2009
podłączyłam internet do laptoka!
poniedziałek, 13 lipca 2009
ale dzisiaj mam spanie... wczoraj wstałam o siódmej, dziś o dziewiątej. musiałam się walnąć do łóżka, żeby odzyskać formę.
niedziela, 12 lipca 2009
w końcu kupiłam sobie laptoka. mojego własnego, małego, takiego do torebki prawie. nawet nie prawie, a całkiem do torebki.
czwartek, 09 lipca 2009
bywa strasznie. i pięknie.
wtorek, 07 lipca 2009
 
1 , 2