Skopiuj CSS
niedziela, 11 maja 2014
Dowcip z brodą, Hitler byłby dumny, ta... ten... to... To tylko kilka skrótów myślowych, bo Eurowizję oglądaliśmy we troje...
środa, 07 maja 2014
Przed tęsknotą nie da się uchronić. Zawsze jest coś, lub ktoś, kogo nam brakuje.
poniedziałek, 05 maja 2014
Pamiętałam hasło, więc skorzystałam z tego bloga. To tutaj jestem ja - sama go sobie zrobiłam z pomocą Kryzysa.
Uwielbiam facebook. Poważnie, mam samych miłych znajomych (bo tych, którzy mnie drażnią, wywalam, powaga. Jeśli zrozumieją, że nie chcę znać ich internetowego, betonowego bytu, to zazwyczaj nasze stosunki w realu nie ulegają zmianie). Nawet podoba mi się to całe lajkowanie. Nie zabiera mi dużo czasu, a mogę wyróżnić sobie wpisy, które są warte wyróżnienia. Chociaż oczywiście - wolę komentować i spamować.

Tyle, że... Ostatnio doszło do sytuacji, kiedy chciałam walić głową w biurko. A, mimo wszystko, moja głowa jest cenna i lepiej byłoby nie uszkodzić. Bo opisać swoich uczuć adekwatnymi słowami też raczej nie chciałam, w internecie staram się być mniej agresywna, niż w realu.
I nie dałam rady. Zamilkłam. A potem przypomniałam sobie o bloxie. Tyle lat na tym blogu, wszak starszy jest on chyba od Jajeczki. Kiedyś lubiłam się wyrzygiwać tutaj.

No, i w końcu popracuję nad tłumaczeniami piosenek. Ostatnio wszystkie, jakie wpadły mi w ręce, były porżnięte. To znaczy - możliwe, że to mi ego zasłania myślenie i właśnie moje tłumaczenia są błędne. Ale zakładam jednak, że 22 lata używania angielskiego w piśmie i mniej więcej tyle samo pisania wierszy daje mi prawo do myślenia, że się na tym znam...
23:36, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 maja 2014
Musiałam tu wejść, aby wylać swoją frustrację.
Mam dziecko. Cztery i pół roku, jest największym cudem, jaki mnie spotkał. Uważam, że wszystkie poświęcenia z mojej strony w kwestii donoszenia ciąży opłacały się. Jak na nią patrzę, to wiem, że wcześniej nie miałam pojęcia, co to prawdziwa miłość.
Ale nie chcę następnego.
To nie chodzi już nawet o to, że byłoby to moje trzecie i te pierwsze było takie tragiczne.
Nie chodzi też o to, że nie mogę zajść w ciążę. Mogę. Prawdopodobnie od pierwszego strzału bym mogła.
Nie chodzi o to, że jestem beznadziejną matką. Jestem matką mieszczącą się w normie, jeśli chodzi o standardy, ale najlepszą, jaką umiem być.
Chodzi głównie o to, że mam 33 lata. Każda kolejna ciąża w moim przypadku może być taka, jak przy Janie (20%), lepsza (10%) i gorsza (70%). Że nie wyobrażam sobie, że miałabym iść do szpitala na kilka tygodni i nie być z tym dzieckiem, które już mam. Doceniam to, co mnie dobrego spotkało w życiu i wiem, gdzie odpuścić. Jasne, fajnie byłoby mieć dwójkę. Jezu, fajnie byłoby mieć trójkę. Zawsze marzyłam o szóstce, ale życie zrewidowało mi plany sepsą i zerwaniem szyjki macicy.

Cieszę się z tego, co już jest. Jesteśmy szczęśliwą rodziną i krew mnie zalewa, jak słyszę po raz kolejny "kiedy drugie?" "to teraz chłopczyk, żeby była parka". To znaczy - za pierwszym razem razem mówię, że nie, dzięki, nie mam dwudziestu lat. Za drugim, że to jest moje drugie, albo że parkę już miałam. Za którymś z kolei razem wyrzyguję. Że nikt nie ma prawa się wpierdalać do mojej macicy.

Nie wiem, skąd się to bierze, że ludzie inteligentni, oświeceni, wykształceni czasem wykazują się takim brakiem wyobraźni i totalną odpornością na to, co im ktoś mówi.
12:35, dziewczynalenina , macierzyństwo
Link Komentarze (1) »