Skopiuj CSS
piątek, 29 maja 2009
oni sobie jadą na koncert znowu - lao che i kult :/, a ja znówna tyłku. samiec mógłby się wykazać minimum delikatności i nie cieszyć się tak przed koncertem. po - już lepiej, ale przed to takie okrutne...
czwartek, 28 maja 2009
ostatnio dziwny trend w prasie...
rozleniwiona jestem strasznie, dodatkowo te zalecenia leżenia... nie powinnam aż tyle leżeć. wiadomo, dźwigać nie mogę, stać za długo, ale...
wtorek, 26 maja 2009
wszystko jest ok. szyjka zamknięta, więc jest dobrze. nawet blizna zaczęła się paprać.
sobota, 23 maja 2009
przeżywam w domu u rodziców [:(]. czuję się samotna i opuszczona. przez wszystkich. gilon, kryzys i samiec poleźli tam. samiec po koncercie buldoga [i ośmiu - tzw: trzech - piwach, czasem mam ochotę zrobić mu dowcip, o jakim kiedyś czytałam, że rodzice zabronili synowi dać drugie piwo na rodzinnej imprezie "bo on po jednym piwie jest zwykle taki biedny, pijany..."] najpierw twardo mnie chciał wyciągnąć, obiecując gwiazdkę z nieba [tzn: że nie pójdzie w młyn i będzie się mną opiekował], po czym stwierdził, że sam nie pójdzie... a jednak... nawet nie zareagował, kiedy mu o tym przypomniałam...
co rano przechodzę metamorfozę. twarz wróciła prawie do normy, o ile ktoś jej nie dotyka, nie wie, że coś jest nie tak. skóra stwardniała, czuję się jak jaszczurka przed wylinką. tzn: nie wiem, jak się czują jaszczurki, ale chyba muszą podobnie.
zaraz zostaną wytoczone argumenty w stylu "bo przecież mnie nie znasz i nic nie wiesz o mojej budowie"...
piątek, 22 maja 2009
a mi zwisa, czy coś schodzi "poniżej poziomu", czy nie. zwłaszcza, jeśli są to żarty.
w takim razie wszelkie dyskusje są zbędne, bo jedni wolą to, inni co innego. jak się komuś nie chce gadać, to nie musi. w końcu to prywatna sprawa, co ma w spodniach.
czwartek, 21 maja 2009
mam nadzieję, że nie różyczka, miałam ją w dzieciństwie, byłam potem szczepiona, jak długo trwa uodpornienie?
wtorek, 19 maja 2009
rżał z tego gadania o rozmiarach przez cały poranek. nie, no nie zmierzyłam go, jakoś takie... tak samo, jak nie chciałabym, żeby on latał z miarką, by zmierzyć mój biust, czy tyłek, tak samo nie za bardzo mi się widzi mierzenie go.
poniedziałek, 18 maja 2009
nie wiem, jakie mam wymagania w tej kwestii, raczej nie dane mi będzie sprawdzić... fajnie jest żyć w nieświadomości tego, czy rozmiar ma znaczenie.
sobota, 16 maja 2009
w angorze badania na temat wielkości penisów. zawsze mnie to śmieszy. rozumiem gadanie o wielkości babskich cycków - bo w końcu je WIDAĆ, rzucają się w oczy. kij z tym, że tak naprawdę kobiety z dużym biustem najszybciej rezygnują z karmienia piersią [o ile w ogóle mogą], a te z małym starają się jak najdłużej utrzymać piersi w stanie satysfakcjonującym, ale piersi widać. no, dobra, moje dopiero w ciąży widać.
ale wielkość penisa? nie wiem, jak się odnosi do jego funkcjonalności, podejrzewam, że facet z małym mógłby mieć problem przy kobiecie z szeroką pochwą, ale tak samo facet z wyjątkowo wielkim będzie miał problem przy kobiecie z ciasną [a jeszcze gorzej - z płytką]... tzn: prawdopodobnie nie on, tylko ona.
a swoją drogą - jak to jest - palec uwiera, a penis, kilkakrotnie większy i szerszy przecież - nie?

oczywiście - u mnie teraz zero seksu, bo mi macica staje podczas orgazmu. niestety. tzw: nadczynność. i niewydolność szyjki.
dlaczego mam wrażenie, że jestem jakaś wybrakowana?
14:49, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 maja 2009
że płaczę. bo mi smutno. nie wiem, czemu. są takie dni w miesiącu/tygodniu/nieregularne.
sobota, 09 maja 2009
niektórzy nie powinni mieć zwierząt.
czwartek, 07 maja 2009
przyjechała koza, wniosła nieco ożywienia do mojego bytowania, już nawet wymyśliłyśmy, że mój brat może mnie wozić do niej, a ona będzie mnie odzwozić do domu. baby są fajne. faceci też, ale w inny sposób.
wtorek, 05 maja 2009
poniedziałek, 04 maja 2009
te dni, kiedy siedzę z babcią mnie dołują. zwłaszcza ostatnio, kiedy w niej zbiera się tyle nienawiści. do dziadka, który nie żyje już od siedmiu lat.
niedziela, 03 maja 2009
nie umiem pisać poprawnie. po prostu.