Skopiuj CSS
środa, 31 maja 2006
jeśli samiec twierdzi, że było beznadziejnie, to znaczy, że tak było.
on jest optymistą, zwykle patrzy jakoś tak z sympatią na naszą reprezentację, ale tym razem nawet jemu łapska opadnęły. aż jestem przerażona. dla mnie mecz jak mecz [cholera, znów będę spać na podłodze :)], czype nawet była na śląskim na nim, dziś wysłała mi info, że piłkarze tłumaczyli się, że woleliby grać w warszawie, że śląski nadaje się na koncerty, a nie do gry.
ja pierdzielę - francuskie pieski, gąbeczkę pod pupcie podłożyć, coby się nie spocili? kiepskiej baletnicy wadzi rąbek u spódnicy.

przyznali by się, że no - mieli zły dzień [wszyscy na raz - to tak jak u nas w robocie kobiety zachodzą w ciążę stadami, ale ok, różne rzeczy się zdarzają...]
nie czepiałabym się.
ale w zderzeniu z takim tłumaczeniem daję im pierwszą nagrodę w absurdalnych tłumaczeniach - nawet przed panem posłem, który tłumaczył, że alkohol jest dla ludzi, kiedy rmf wykrył, że podczas wizyty papieża w reastauracji sejmowej dało się kupić wysokoprocentowy alkohol...

to na tyle. mecz jaki był taki był. porażką są zawsze słowa.

no, dobra, spróbuję się opisać, skoro nie wiadomo, kiedy będzie działał tenbit.

25 lat.

albo mniej, albo więcej, zależy jak kto na mnie spojrzy.

pracownik hurtowni farmaceutycznej.

przemądrzała pani psuedopsycholog na www.hattrick.org

z rogami. bodę, gryzę i tak dalej. mam samca z kozią bródką, w sumie to nie wiem, czy najpierw był on, czy moja kozowatość.

kozy umiem doić i paść. znaczy pasą się same, ja je tylko wyprowadzałam. poza tym jeszcze są burunduki, fretki, prawdopodobnie aksolotle, bojownik, szczur, kot i wilczur. w tej chwili to wszystko jest jednym kundelkiem, nuką. to taka podła istota, która mnie kocha wtedy, jak mnie potrzebuje - czyli dokładnie tak, jak wszystkich kocham ja. za to stroi niesamowite miny.

aktualnie próbuję poukładać sobie świat, co niezbyt mi wychodzi, bo jak gdzieś udaje mi się złapać oddech, to z drugiej strony dostaję kopa. prawdopodobnie całe życie będę musiała walczyć o wszystko, na czym mi będzie zależało, ale nie martwi mnie to, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, żebym żałowała, że czegoś nie mam.

no i kocham trzy wspaniałe kobiety. one wiedzą, ja też, wcześniej, czy później się ujawnią.

i w ogóle to życie jest piękne, a jeśli nie piękne to na pewno zabawne.

jutro idę na "dżunglę" z kat. może dołączy do nas czype. dzień dziecka w końcu mamy, no nie?


Tagi: ja
15:53, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
musiałam. potrzebuję odmiany, bo zwiariuję. czasem mam ochotę krzyczeć i jestem naprawdę bardzo, ale to bardzo zdziwiona, jeśli w tych chwilach udaje mi się nie płakać.
kid to po angielsku koźlę. a wolverine do rogue mówił kid.

niestety wszystkie możliwe nicki były zastrzeżone, bądź zajęte. nie będę się nazywała rogue-ileś-tam, czy coz-ileś-tam, chciałam krótko, a jak nie mogę krótko, to spadać, będzie długo.

właściwie to zrobiłam to dlatego, że tenbit niemożliwie nawala.

z myśli wolnych - czekam na maila od kolegi z ht. miałam mu pomóc w problemie, akurat nie bardzo się czuję na siłach, żeby mu pomagać, ale spróbuję.

musiałam cokolwiek napisać.

nie będę się przedstawiać, to nie ma sensu - wszystko co o mnie chcecie jest na http://blog.tenbit.pl/coz607

tylko na razie tenbit nawala.
15:27, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »