Skopiuj CSS
czwartek, 28 kwietnia 2011
http://demotywatory.pl/3002705/Przyjazn

Straszne jest to, że wielu ludzi docenia przyjaciół dopiero, gdy coś się w życiu wali.
Straszne jest to, że są przyjaciele, którzy potrafią przy nas trwać tylko w nieszczęściu.

Opisana sytuacja - spoko, taka sama historyjka, jak milion innych, to nie jest to, że nie wierzę. Wierzę jak najbardziej. Ale dlaczego, do kurwy nędzy ludzie chcą o przyjaciołach pisać tylko takie jakieś wydumane opowiastki, zamiast docenić to, że od metra jest koło nas ludzi, którzy znoszą nasze humorki, potrafią wytknąć błędy, nie głaszczą po głowach, są cudownie codzienni, zwyczajni, niewymuszeni i... Po prostu są?

Przeczytałam kilka komentarzy na temat damsko-męskiej przyjaźni, o której wiem tyle, że wyszłam za faceta, który jest moim najlepszym przyjacielem, chociaż mówią, że nie ufa się przyjaciołom będącym kochankami jednocześnie. Ale swego czasu miałam kogoś, kto był moim przyjacielem, pewnie nadal nim jest, nie odzywamy się zbyt często. To ktoś taki, komu mogę wiele rzeczy opisać i dzięki temu układać sobie świat. Nawet, jak jestem bardzo zła. Wiem, że on nie skomentuje to w taki sposób, żeby mi sugerować rozwiązania. To ważne, żeby wymagał ode mnie samodzielnego myślenia i zdawał sobie sprawę z tego, że nie może mi wiele podpowiedzieć, skoro i tak zna tylko jedną stronę medalu.

I zdecydowanie wierzę w babską przyjaźń. Nawet, jeśli z zewnątrz ja i Kat wyglądamy bardzo przeciętnie z tymi swoimi spotkaniami, na których na przemian obrabiamy dupy innym i dokuczamy sobie, ale to jest właśnie to.

W ogóle ta notka była fchuj zajebiściejsza, ale rano zepsuł się net i tylko dlatego pozwalam sobie na użycie brzydkich słów.
18:42, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 kwietnia 2011
http://demotywatory.pl/3008541/Oznaka-dojrzalosci-w-kosciele

Może i jestem niedojrzała, ale wkurza mnie te kiwanie głową. Jakby jeden drugiego się bał. Jakby nie rozumieli, że do człowieka trzeba wyciągnąć rękę, a nie kiwnąć głową, zaliczając tym jednym gestem całą ławkę. Kiwa się głową przy "i Wam, bracia i siostry", a nie w chwili, kiedy moim zdaniem, należy się pojednać z bliźnim. Takie to kiwanie głową jest olewające, zwłaszcza, że większość ludzi nawet nie patrzy innym w twarz. To ma być znak pokoju?

A teraz focia, która rzuca na grzbiet i walić można w tej pozycji biedronkę:


22:38, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 25 kwietnia 2011
Nie wytrzymujemy ostatnio. Ja to wiadomo, prawie cały czas chodzę naładowana. Tylko próbowałam się hamować, bo mała jest chora i nie chciałam pogarszać jej samopoczucia. Mi się wydawało, że normalnie góry przeniosę, taki to dla mnie wysiłek był, a Samiec twierdzi, że "eeee, no trochę ci się udawało".
Za to jemu puszczały nerwy w zupełnie absurdalnych sytuacjach, kiedy naprawdę nie rozumiałam o co mu chodzi.

Za trzy tygodnie wracam do pracy. Prawdopodobnie schudnę, będę jeszcze bardziej nerwowa i zła. Nieważne. Jeśli tylko uda mi się dotrzeć na Gisz, to już i tak będzie sukces. Nadal sama nie wychodzę z domu.

Na dodatek okres, spóźniony dwa dni, a ile z tym nerwów! Dzisiaj śniło mi się, że robiłam sobie testy i dwa wyszły mi na pozytyw, po czym ktoś chciał mnie wypchnąć z okna i udało mu się, a ja zaczęłam łagodnie opadać i się budzić.

Wczoraj spotkaliśmy się z Kozą Margolą, jej rodzinką, Iownką i jej córą i było bardzo miło. Dzieci się dogadały jakoś, po początkowych kłótniach i krzykach, a nam było... Jak dawniej. Znowu pełna chata.
15:44, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011
Coraz bardziej żałuję, że muszę wrócić do pracy. Jajeczka jest coraz słodsza [dzisiaj w kościele zjadła pół czekoladowego jaja ze święconki], mówi, prawie łączy w zdanie wszystko to, co mówiła dotychczas.

Jest chora, jakieś paskudne przeziębienie ją dopadło, zaczęło się od niewinnego kataru, potem było 38 stopni, a teraz jest kaszel i chrypa taka, że nie wiem, jak przetrzymamy te Święta bez pójścia do lekarza.

Jestem zmęczona tym, że jej jest tak xle. To niesprawiedliwe, że dzieci chorują. Wiem, wiem. Są takie, które chorują jeszcze gorzej. Ale dla każdej matki choroba jej własnego dziecka jest przykrością. I niesprawiedliwością.

Oglądam Monka, cholera, jak ja dobrze rozumiem te jego natręctwa :).
13:02, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 kwietnia 2011
Właściwie to znów net staje się dla mnie pustym miejscem. Nadal szukam bratniej duszy i wybieram, bezczelnie wybieram sobie znajomych, z którymi chcę kontynuować znajomość. Jestem staromodna, dopóki nie spojrzę komuś w twarz, nie jestem w stanie powiedzieć, że go znam. Pozapraszałam kilka ciekawych osób na imprezę, mam nadzieję, że przyjadą. Zwykle przed takimi wydarzeniami mam mega stres, przed samą imprezą mi się odechciewa, a potem bawię się świetnie.

Mimo to znowu mam doła przedimprezowego. Teraz głównie z powodu kasy, ale już sobie wymyśliłam, że nie będę wiele jedzenia robić, tylko zamówimy pizzę, czy jakieś fastfoody. Tzn: zrzutę zrobimy.

I jestem wykończona, męczy mnie żołądek, pewnie nerwy przed jutrzejszym wyjazdem, bo jedziemy do babci Samca.
21:15, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Dwa płaty żeberek, tak chyba niecały kilogram to był
Jeden bakłażan
200g pieczarek
Jedna mała cebula
Paczka żółtych warzyw z Frosty

Żeberka zapeklowałam, tydzień leżały w roztworze soli peklowej z zielem angielskim i liściem laurowym i czosnkiem [ze cztery ząbki].
Włożyłam do rękawa i do piekarnika.
Bakłażan pokroiłam w plastry, posoliłam, odstawiłam na te 15 minut, po czym pokroiłam w kostkę.
Wrzuciłam na olej pieczarki i cebulkę, potem bakłażan, po 10 minutach żółte warzywa i teraz sobie dochodzą.
Mięso musi się piec dopóki kości nie da się wyciągnąć, warzywa smaży się, jak się wrzuci tyle, ile na przepisie z opakowania.

:)
12:49, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Najpierw wstaliśmy w niedzielę i stwierdziliśmy, że jedziemy z młodymi do linaparku. Potem zaś Kasztan z Maczem stwierdzili, że pójdą z nami na Short Waves [jak nie wygram tej nagrody dla publiczności, to się wkurzę, bo tak jak w zeszłym roku był może jeden słaby film, tym razem dwa, czy trzy były niezłe. Opiszę, jak zlokalizuję komórki, bo zapisywałam oczywiście

Jajko zaliczyła wywrotkę. Ma zadrapanie na nosie, czole i policzku. I jest z tymi ranami taka piękna, że nie jestem w stanie opisać.

Trochę piszę wiersze, nadal takie ostrożne, jakby się mnie bały, nie chcą mi się składać, ja nie umiem jakoś rozluźnić swojej głowy na tyle, żeby słowa mi się poddawały. Niemoc jest straszna. W głowie miliony historii, a opisać...

Tak, jakby między moim ośrodkiem myślenia, a pisania była próżnia, przez którą komórki nerwowe nie są w stanie przesyłać impulsów. Zawsze się śmiałam, że mój ośrodek mowy nie ma połączenia z ośrodkiem myślenia. Czyżby z tym odpowiedzialnym za pisanie było podobnie?

...

I kocham. Ło ludzie, miłość to najlepsza rzecz, jaka się trafia na tym świecie. Niezależnie od tego, czy chodzi o rodziców, dziecko, faceta. Ale o to ostatnie najtrudniej chyba. I chyba mi się udało.
Cy cuś...
21:04, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 kwietnia 2011
Wczoraj było w końcu wesoło na czacie. Najpierw wpadł nam jakiś troll i próbował wyzywać wszystkich, ruchać, kogo popadnie. Grzecznie poprosiłam, żeby go nie wywalali, zaczęła się wesoła dyskusja, przy której co chwilę ktoś wyznawał, że właśnie się popłakał ze śmiechu lub zapluł znaczną część biurka.
Po czym go wywalono i zrobiło się nudno.

A potem ja i Mim biłyśmy się o Hugh Jackmana, niestety szybko dzieląc się nim, przy czym ja wzięłam wiadomo, jaką część.

A dzisiaj toczy się dyskusja, że modowie są od tego, żeby wywalać trolli. A ja im wczoraj udowodniłam, że z trollem można mieć niezłą zabawę, bo wokół jego sztywnego światopoglądu można owinąć całkiem twórczą dyskusję. Niestety, dowiaduję się również, że nie wszyscy chcą czytać takie rzeczy. A jakoś wczoraj wszyscy, którzy byli czynni, nie mieli nic przeciwko. No, może nie wszyscy, ale... Kurde, no takie sytuacje zdarzają się raz na jakiś czas i wnoszą ożywienie. Rozumiem, gdyby to było częściej. Ale zdarzyło się w sumie raz, przez cały okres mojego czatowania. Poczułam się, jak na jakimś pieprzonym babskim forum. Wywalić kozła ofiarnego, bo ktoś nie chce go czytać. A, że kilka osób ma zabawę, to już nie ważne. Żeby tylko zachować pozory porządku. Helloł, tam gdzie ja jestem, nigdy porządku nie będzie. Teraz się skapli? To nie portal-pisarski, gdzie będę się podporządkowywać ze względu na to, co mi daje. Na czacie ważni są ludzie. Zaczynam kolekcjonować numery gg i inne namiary i spadam stamtąd.
19:49, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 kwietnia 2011
Małe radości rozpalają każdy dzień. Jajca zaczyna tworzyć pierwsze zdania, ale jest wstydliwa i jakoś tak ciężko to z niej wydobyć. Ale słodko się wstydzi.

A w radio właśnie Hanson "MmmmBop"... Tyle wspomnień, właściwie to Hansonów i Moffattów to się obserwowało, jak przechodzą mutację, dojrzewają... Takie dzieci to były, kiedyś... Zaraz, myśmy wtedy też byli dziećmi. Były, sorki, przecież chłopcy byli ponad to. Jajcy się też podoba, nawet zaczęła tańczyć.

Za miesiąc wracam do pracy. Boję się jak cholera.

http://demotywatory.pl/2930994/Milosc

Wspaniale określa stan zauroczenia. Bo to nie jest miłość, ale właśnie zauroczenie, kiedy robi się takie pierdoły. Pamiętam,co sama wyprawiałam po pierwszym pocałunku. Właściwie nie pamiętam z tamtego okresu ani chwili, żebym nie myślała o Samcu...
20:03, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011

Jajca czeka na tatusia. I pożera skórkę z jabłka.


Rozmowa z babcią. Wyjątkowo nawet powiedziała kilka słówek.


Niezależnie od tego, jak bardzo kochamy nasze dziecko, kochamy je jeszcze bardziej, kiedy śpi...


Weszłam na stołek. I nie umiem zejść...


Na stół też...


Dziecko znać swoje miejsce powinno...


Rozebrać też się umiem...


Jesień była cudna...


Agata nadal jest cudna...


Uwaga, zły pies...


I na koniec świeczka. Z uśmiechem, bo dzięki Jajcy i Samcowi wszystko jest lepsze, niż smutne. Ale czasem mi nadal przykro.
20:55, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (3) »
Są chwile ze szpilką.
Ostatnio na czacie udawałam matkę jednego kolegi. Długa historia cała, po czym przy którejś rozmowie o zdjęciach napisałam mu: "bardzo chciałabym wiedzieć w końcu, jak mój syn wygląda"/
I w tym momencie poczułam takie dziwne ukłucie. Powolutku wbiła się we mnie ta szpileczka i od tego czasu jestem zmierzła.

Bardzo chciałabym wiedzieć, jak wyglądałby mój syn. Ssie mnie ta myśl od tamtego momentu, bo miał bardzo czarne włosy i tyle wiem o nim, tyle pamiętam, jeszcze teściowa mi powiedziała, że malutki nosek. I tyle.

Nie mogę dłużej, bo zaczynam płakać. A tam gdzieś obok toczy się żartobliwa rozmówka o wszystkim i staram się być wesoła, normalna, złośliwa, energiczna, a w środku mam węzeł i płaczę, bo czas nie leczy ran, czas nam daje zajęcia różnorakie, żebyśmy zapomnieli o tych częściach ciała, gdzie te rany są.
20:14, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 03 kwietnia 2011
Tytuł notki nie jest odzwierciedleniem stanu mojej duszy, to tylko tytuł jednej z moich nowych ulubionych piosenek.

A dzisiaj urodziny Aji. Trochę wina. Samiec zawsze, jak ja wypiję, twierdzi, że nie jestem pijana. On nie rozumie tego, że mi wystarczy ta jedna lampka wina i mam zwarcia na stykach, a co dopiero dwie i pół. Owszem, potem mogę jeszcze długo pić, ale zwykle bardzo szybko doprowadzam się do helikoptera.

Powolutku zaczynamy wierzyć w to, że w końcu zamieszkamy na nowym mieszkaniu. Tak długo nam z tym schodzi, że jestem już zmęczona tym czekaniem.

U Aji był tort, a ja miałam taką niesamowitą ochotę na tort już od jakiegoś czasu! Jestem smakoszem. Miewam tak dziwne smaczki, że niejednego bym zaskoczyła.

Nie ma nic słodszego, niż te wołanie: "Mama!" Kocham tą małą potworzycę.

A ciotki dzisiaj chciały wysłać Samca na depilację. Po co? Właściwie nie: "po co", tylko "dlaczego". Bo żaden inny facet nie jest tak kudłaty :).

Mam powaloną rodzinę.
21:08, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 kwietnia 2011
22:20, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Od śmierci Jana Pawła II mija właśnie sześć lat. Pamiętam ten moment, kiedy oglądaliśmy sobie "Zmruż oczy" i akurat była scena uwolnienia Kaczora, a chwilę potem weszła mama Samca.

I dzień wcześniej, jak w autobusie wszyscy siedzieli kierowcy na plecach, słuchając radia. Te chwile były takie napięte, pełne wzniosłości, a potem jak zwykle powrót do normalności. To, że mnie to nie dziwi, nie znaczy, że nie brzydzi. Śpiki z nosa też mnie nie dziwią, a sama myśl o nich powoduje odruch wymiotny.

Hehe, na pp jakiś facet się oburza zachwytami nad kultowymi filmami, typu "Miś", "Rejs".
Że niby to rozdrapywanie ran. A ja tam się lubię śmiać przez łzy. Rządzą mną uczucia sprzeczne i jakoś sobie z tym radzę.
22:04, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
http://demotywatory.pl/2908052/Prima-Aprilis

Czy tylko ja uważam tego typu dowcipy za beznadziejny dowód na bezmózgowość?
Są rzeczy, z których sobie nie żartuję. Na przykład nigdy bym nie wysłała smsa z wiadomością o czyjejś śmierci. I zdrada też do nich należy. Właściwie, żartuję ze śmierci, jak czytelniczka Sadistica czytuję różne dowcipy, owszem, niektóre są niestrawne, ale większość mimo wszystko - śmieszy. Ale takie żarty pierwszokwietniowe to taka jakby... Chujowacizna? Cy cuś?

Miałam brzydko nie mówić. Matko, ja znowu nie znoszę facetów. Nie cierpię, jak ktoś marudzi, stęka, kwęka, a nie powie, co mu dolega. Jak robi tak baba, to mogę przypuszczać, że ma trudne dni. Jajeczkuje, albo krwawi, albo cycki bolą, albo dawno nikt jej nie zapuścił żurawia, cokolwiek. A jak facet [bo ich problemy są zawsze WIELKIE i POWAŻNE], to mnie krew zalewa. Powiedziałby, o co mu chodzi, to bym nie deptała po odciskach. A tak zwykle depczę z dobrymi chęciami.

Poza tym nie cierpię zagadywań o zdjęcie. A faceci tak mają. Ja na przykład nigdy w życiu nie pytam o zdjęcia z jednego powodu. Jestem pieprzonym, skrajnym wzrokowcem. Wybrednym na dodatek. Jak mi się ktoś z wyglądu nie wyda sympatyczny, to nie ma szans nawet na miłą rozmowę, bo wiedząc, że jest niekompatybilny z moim poczuciem estetyki, nie będę w stanie przy nim być sobą i będę go spławiać.

Dlatego wolę rozmawiać z kobietami. Je nie obchodzi, jak wyglądam. Fajnie jest, jak się rozumiem, dogadujemy. Kobiety są lżejsze w rozmowie. Mają szersze zainteresowania. Na dobrą sprawę z facetami nie da się gadać nawet o cyckach. Z kobietami można. O dupach też można.

PS: Wczoraj na czacie popełniłam wielki ortograficzny błąd. Zamiast "kąt" napisałam "kont". I zostałam tak wyśmiana, jak jeszcze nigdy w życiu. Tak, tak, przez siebie również :).

PS2: Właściwie to nie wiem, wiosna jakaś się robi, a moja zimowa depresja zmienia się w zmęczenie wiosenne. Zero energii, kawa nie pomaga.

PS3: Z kuchni dochodzi mnie cudowny zapach pieczonego mięsa. Uwielbiam to. Nie ma nic lepszego, niż zajebisty kawał mięcha prosto z piekarnika. No, chyba, że wracający z domu mąż, głodny i spragniony.

:)
20:51, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
piątek, 01 kwietnia 2011
Jestem raczej ponurą osobą. Ale z dużym poczuciem humoru. Na necie widać tylko połowę mnie. Tzn: dowcipy i cięte riposty. I czasem zastanawiam się, czy aby na pewno ktokolwiek chce wiedzieć o tym, co mnie boli?
Może w gruncie rzeczy niepotrzebnie się wywnętrzniam.

Hehe, rozmowa z Kat na temat tego, że moja teściowa uważa, że Jajca za mało mówi:
Kat:
Może powinnaś z nią iść do psychologa?
I w tym momencie już wiedziała, jaka będzie moja odpowiedź. Jakżeby inaczej.

I stary tekst, że "jeszcze się przydasz!".

Czasem naprawdę nie mam humoru, przeszłość mnie osacza i nie chce mi się nic. Właściwie to prawie cały czas. Ale chyba powoli zbieram siłę, złość, natchnienie i może coś mi wyjdzie pisanego.

Aaa! Po dziesięciu latach zapisałam kolejny zeszyt z wierszami. Z pomocą Jajcy, bo mi zamalowała kilka kartek przyspieszając jego koniec.
20:58, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »