Skopiuj CSS
piątek, 30 kwietnia 2010
Ha. Byliśmy dziś na rehabilitacji z Żabą. Zaraz, jak weszłam, pani doktor znów znalazła coś, co źle robię. Wytłumaczyła, jak się zachowywać. Kazała pokazać, jak postępy w ćwiczeniach, było dobrze, pokazała, w jaki sposób mamy stymulować to, żeby wzmacniała ręce jednakowo, jak zachęcać do siadania. Po czym dodała, że ona nie widzi, żeby Żaba była tak "uszkodzona", jak opisała ją pani neurolog. Jak nie zacznie samodzielnie siadać do 15 czerwca, to mamy się zjawić, ale od razu zaznaczyła, że nie wierzy, żeby Żaba w ciągu kilku tygodni tego nie opanowała, zwłaszcza, że ręce ma silne, mięśnie brzucha też, a ruchliwość jej tylko w tym pomaga.
Więc hę? Potem gadałam z Martyną, która mimo zapewnień swojej lekarki o tym, że Mały jest zdrowy, zapisała go na prywatne ćwiczenia. Ok, w sumie jej prawo - jej synek jest troszkę leniwy, może lepiej, żeby go rozruszać, ale...
Ja tam wolę posiedzieć w tym czasie z Żabą w parku. Ćwiczę ją sama, udało mi się rozmasować te podkurczanie prawej rączki, z czego jestem dumna. Sama ją dużo masuję, delikatnie, to takie bardziej głaskanie, ale wydaje mi się, że u zdrowego dziecka samo te matczyne głaskanie robi tyle samo dobrego, co fachowe ćwiczenia.
Nie wiem, może jestem leniwą, albo nieuważną matką, ale też kocham moją Małą Zołzę i chcę z nią być. Jasne, gdybym poszła do pracy, mogłabym wykupić jej masaże, czy gimnastyki. Ale po co? Chcę być przy niej.
18:57, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 kwietnia 2010
Jeśli chodzi o adres tych testów, to był na stronie www.komixxy.pl na którejś z reklam.
Czekam od drugiej na faceta do naprawy pralki. Żaba po szczepieniu śpi, więc w sumie mi to zwisa, mam czas dla siebie, tylko w chuj wszystko mam powynoszone z łazienki i trochę mało miejsca w pokoju przez to.
16:39, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
W nocy Żaba znowu miała humorki. Wrzaski, aż zagoniłam Samca do łóżka, żeby już była cisza i ciemność w mieszkaniu. I nic. W końcu wziął ją na ręce, to też pozostało bez reakcji.
Kiedy położyłam ją sobie na brzuchu, umilkła zaraz. Zrobiło mi się tak miło. Jednak jestem jej potrzebna, nie tylko moje cycki.

I spała z nami.

Wczoraj zoo. Była super pogoda, więc trzeba było wykorzystać. I jeszcze posiłek w Parku Chorzowskim. Kupiłam wózek na Allegro, spacerówkę, więc będzie mi łatwiej.

Samiec ma popołudniówki, na szczęście na 12, a nie na 14, trochę wieczora będziemy mieli dla siebie, bo jak przyjeżdżał o 23, to już po pierwsze ja nieprzytomna, po drugie, Żaba gorzej śpi, jak do 22 ja nie zgaszę światła...

Po powrocie z kina mieliśmy noc bez Żaby. I co? I nie umiem się kochać, kiedy ona jest daleko. Tzn: Samiec w końcu mnie przekonał, ale ciężko było na początku. Kocham go. To takie dziwne, mieliśmy spokój, nie musieliśmy gasić światła, a ja lubię przy zapalonym, nie musieliśmy zachowywać ciszy, a jakoś nastrój padł.

PS: Mad, to nie chodzi o brak zdecydowania, właśnie dostrzegłam to stwierdzenie, bo zdecydowanie nie oznacza tego, że mam wypisane na czole: "chce mi się Ciebie!" Niezdecydowania też nie lubię. Ale nie znoszę, jak mi ktoś na siłę chuja wciska. Choćby tylko werbalnie. Ja tam lubię gierki. I lubię, jak facet mówi: "Nie."
19:20, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Twój typ osobowości: Indywidualista

Twój podtyp osobowości: Włóczęga

Indywidualista w skrócie
Ego Fiksacja: Melancholia
Najważniejsza Idea: Autentyczność
Strach: Bycie zwykłym
Zamiary: Bycie unikalnym i autentycznym
Pokusy: Pokonać je
Wada: Zawiść
Zaleta: Opanowanie

Tragiczny romantyk, ma bardzo wrażliwe odczucia i emocje, jest wrażliwy, czuły, spostrzegawczy.

Jak postępować ze mną

* praw mi dużo komplementów. Wiele dla mnie znaczą
* wspieraj mnie jako przyjaciel i partner. Pomóż mi kochać i doceniać siebie
* szanuj mnie za mój wyjątkowy dar widzenia i moją intuicję
* mimo, że nie zawsze lubię gdy się mnie pociesza gdy mam melancholijny nastrój, to jednak ktoś mógłby mnie trochę rozweselić
* nie mów mi, że jestem przewraźliwiona lub zbyt przeczulona!

Co lubię w byciu czwórką

* umiejętność znajdywania sensu życia i doświadczania emocji na głębokim poziomie
* umiejętność nawiązania ciepłych i głębokich relacji z innymi
* moja kreatywność, intuicja i poczucie humoru
* bycie wyjątkową i bycie sporzestrzeganym jako wyjątkowa
* łatwość odczuwania nastrojów innych ludzi

Co jest trudne w byciu czwórką

* doświadczanie mrocznych nastrojów, odczucia pustki i tęsknoty
* odczuwania wstrętu do siebie i poczucia wstydu, wierzenia, że nie zasługuję na miłość
* odczuwania winy gdy zawiodę innych
* odczuwanie zranienia lub bycia zaatakowanym gdy ktoś mnie nie zrozumie
* poczucia bycia porzuconą
* odczucia tęsknoty za tym czego nie mam


Indywidualista opis
Czwórki należą do ludzi, którzy żyją głównie we własnej wyobraźni i własnych uczuciach. Mogą być artystycznie uzdolnieni, przejrzyści i inspirujący, lub też mogą być narzekający, wywyższający się i negatywnie nastawieni.
Tak jak jedynki, czwórki porównują rzeczywistość z tym co mogłoby się zdarzyć. Podczas gdy jedynki mają zwyczaj do wyszukiwania własnych niedoskonałości, próbując je poprawić, czwórki często odwracają się od rzeczywistości i żyją we własnym świecie wyobraźni, uczuć i nastrojów. Czwórki często są również mylone z piątkami, zwłaszcza tymi, które uważają, że posiadają silne uczucia nie identyfikując się z ekstremalnym, pozbawionym uczuć wizerunkiem piątek. Jednakże piątki, w przeciwieństwie do czwórek, odczuwają dyskomfort gdy przychodzi wyrażać im ich własne odczucia, podczas gdy czwórki mają skłonność do samoodkrywania się przed innymi i czują się pewnie opisując swoje emocje. Czwórki razem z dwójkami i trójkami, dążą do utworzenia próżnego i mylnego wizerunku o sobie, choć mogą paradoksalnie ukazywać zupełnie coś przeciwnego.
Czwórki identyfikują się często z wizerunkiem niepełnowartościowej osoby, zwłaszcza gdy nadaje im to cech unikalności i wyjątkowości. Czwórka może dla przykładu opłakiwać swoją niemożność osiągnięcia sukcesu każdego dnia, ale to narzekanie niesie delikatne odczucie przechwalania się tym. Czwórki mogą posiadać własne odczucia, że są tragicznymi romantykami, ale również mogą odczuwać poczucie traktowania się jako osoby bardzo wyjątkowej.

Zdrowe czwórki mają skłonność do bycia idealistami, posiadać dobry smak i doceniać wartość piękna. Patrzą na rzeczywistość poprzez pryzmat subiektywności i są dobrzy w myśleniu metaforycznym. Zdolność czwórek do widzenia rzeczy jako symbole, jest poszerzona przez ich głęboką emocjonalność. Samo wyrażanie się i dążenie do samo-poznania się to są wysokie priorytety u ludzi z tym typem. Czwórka wkraczając w nową sytuację, może dostrzec coś co dotknie ich duchowo, co z kolei pobudzi ich uczucia, co z kolei przywoła wspomnienia zapachu, smaku, odczuć itd. Nastroje czwórek i ich odczucia współgrają ze sobą niczym farba wodna w deszczu, tworząc jak w kalejdoskopie, obrazy i wyrażające się w reakcji na najmniejsze doznania.
Zdrowe czwórki przeobrażają przykrości w coś bardziej znaczącego, poprzez kreatywną pracę wszelkiego rodzaju. Czwórki są uzdolnione w wyrażaniu odczuć i mogą być świetnymi nauczycielami i psychoterapeutami. Mogą być również przyjaciółmi pełnymi wpółczucia, zdolnymi do zrozumienia problemów innych. Z powodu siły swojej wyobraźni, ludzie tego typu są często opisywani jako artyści. Wiele spełnionych artystów światowych to czwórki i prawie wszyscy ludzie z tym stylem potrzebują lub znajdują kreatywne ujście.

Gdy czwórki są mniej zdrowe, skupiają się na tym co nieuniknione lub czego brakuje w ich życiu. Stają się negatywnie nastawieni i krytyczni, znajdując problem w każdej sytuacji w której się znajdują. Zwracają się wtedy do swojego wnętrza i używając wyobraźni wspominają inne miejsca i inne czasy. Czwórki często żyją przeszłością lub przyszłością, jakąkolwiek byleby by była bardziej zadowalająca niż teraźniejszość. Czwórki często zazdroszczą wszystkiego czego nie posiadają, wyolbrzymiając znaczenie powiedzenia "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie". Potrzeba bycia dostrzeganym jako ktoś wyjątkowy, może również być bardziej widoczne. Czwórki są blisko związane ze swoimi uczuciami, ale gdy są nie zdrowe, przeobrażają swoje uczucia w melodramat. Mogą być pełne rozpaczy i nostalgii, domagając się rozpoznania i odrzucając wszystko co mogą dobrego otrzymać od przyjaciół. Mogą także wytworzyć aurę współzawodnictwa i mściwości, nie mogąc się cieszyć swoimi sukcesami bez odbierania przyjemności innym. Niezdrowa czwórka może być bardzo markotna i nadwrażliwa. Wyniesione na powierzchnię poczucie swojej unikalności, może im dać poczucie bezkarności w złym zachowywaniu się, będąc egoistyczną i nieodpowiedzialną. Czwórki w tym stadium, skłaniają się ku odczuciom winy, wstydu, melancholii, zazdrości i bycia bezwartościowym.

Bardzo nie zdrowe czwórki mogą być otwarcie masohistyczne i przesadne w swoim samo poniżaniu się. Życie samo-niszczącego się artysty odzwierciedla ten typ scenariusza. Na tym etapie czwórka może stać się zupełnie nieosiągalna. Zmagając się z wyczerpującym poczuciem bezsilności, pogrążają się w chorobliwy samo-wstręt lub depresję samobójczą. Postrzegają swoją odmienność w całkowicie odmiennych określeniach skazując siebie na kompletne odosobnienie. Potrzeba ukarania siebie i innych jest również bardzo silna i zdecydowana.


Podtyp Włóczęga
Skrzydło 5, daje czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od innych, złożoną osobowość. Ta czwórka może być intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć. Jest otwarta na duchowe i estetycznie doznania. Znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń. Może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posębne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią.

Słynne czwórki ze skrzydłem pięć: Vincent van Gogh, Kurt Cobain, Edgar Allan Poe, Johnny Depp, Bob Dylan, Ingmar Bergman.


Indywidualista w miłości
# pamiętaj, że czwórka zawsze czuje, że czegoś jej brak, a inni to mają.
# licz się ze skomplikowanym związkiem. Nic nie jest proste. Ważniejsze w związku jest głębokie uczucie, a nie zabawa
# zawsze jest dobra pora na pokazanie się. Odpowiedni nastrój, maniery, luksus i dobry smak to są podstawy udanego związku
# dla czwórki dążenie do czegoś jest ważniejsze niż szczęście. Miłość ma wiele warstw i przechodzi przez wiele faz w związku. Faza rozstania jest wyjątkowo długa
# chętnie wpomina o swoich poprzednich miłościach. Słabo skupia uwagę na obecnych możliwościach
# skupia się chętnie na twoich negatywnych odczuciach, gdy pojawiają się pozytywne, obserwuje je z bezpiecznego dystansu


Indywidualista w pracy
# musi odczuwać, że jest respektowana przez innych za własne pomysły i wizje
# skuteczność pracy jest powiązana z nastrojem. Ma problem ze skupieniem się na pracy gdy emocjonalne życie bierze górę
# przywiązuje się do autorytetu, który reprezentuje sobą odpowiednią wartość a nie popularność
# agresywna wobec konkurentów, zaprzyjaźnia się z osobami z poza własnego kręgu zainteresowań
# nie lubi pracować z osobami, które są bardzie niż one utalentowane, wyżej cenione i lepiej opłacane


18:45, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
Typ Zawodów: CZŁOWIEK-WIZERUNEK ARTYSTYCZNY
Tutaj głównym, wiodącym przedmiotem pracy – artystyczny wizerunek, sposoby jego budowania.

Zawody: artysta, malarz, muzyk, grafik, rzeźbiarz, literat.

Zawody typu zawierają:

- zawody, związane z praca twórczo – artystyczną,

- zawody, związane z praca muzyczną,

- zawody, związane z praca literacką,

- zawody, związane z pracą aktorsko – sceniczną,

Istotą właściwości zawodów typu < człowiek – wizerunek artystyczny > jest to, że znacząca część zasobów zostaje skryta przed postronnym obserwatorem. Prócz tego, nie rzadko twórczość objawia się w specjalnych okolicznościach , gdzie wzmocniona daje efekty twórcze, nieprzymuszonego finalnego rezultatu pracy.


Najlepszy dla Ciebie Zawód: Lekarz

Typ Zawodów i Najlepszy dla Ciebie Zawód się nie zgadzają

Jeśli najlepszy dla Ciebie Typ zawodów zgadza się z Najlepiej pasującym do Ciebie zawodem to wtedy mamy sytuację w której, w danym zawodzie będziesz robił nie tylko to co dobrze potrafisz, ale na dodatek lubisz. Natomiast jeśli Typ zawodów nie zgadza się z najlepszym zawodem dla Ciebie, możliwe że wybór nie jest taki prosty.



Jak już mówiłam - jak ktoś jest do wszystkiego, to jest o niczego :).

Plany na urlop Samca klarują się. Jedziemy ósmego, prawdopodobnie zaliczymy linapark gdzieś tam, spotkanie z Casanundą [hehe, zwykle spotykamy się raz na dwa lata, jakoś zagęściło się w tym roku, mówiłam, że kobiety łagodzą obyczaje?]. Jedziemy z Krystianem. Biorąc pod uwagę nasze ostatnie rozmowy, może być jatka. Jak jeszcze Casa będzie w dobrym humorze, to mogę mieć problemy z przegadaniem obydwu.
Aczkolwiek - nie poddam się. Mam swój język i nie zawaham się go użyć.
Samczysko już nawet powiedział, że będzie mnie bronił, ale... Ja uwielbiam się kłócić. Mam jedną przewagę nad każdym facetem - jestem babą, a w bezużytecznych i artystycznych kłótniach kobieta zawsze pokona mężczyznę. W kwestiach, gdzie potrzebna jest logika, wiedza, pamięć i tym podobne bajery [pisałam już o tekście 3P: "Iwona twierdzi, że W. jest babski, wiesz, wygolone nogi i te bajery...", do dzisiaj mordka mi się śmieje, jak wspomnę jej minę, jak ryknęłam śmiechem i tak zaczęła się nasza wspólna twórczość abstrakcyjno-dwuznaczna, która doszła do takiego etapu: "Moi koledzy twierdzą, że ja mam osiemnaście lat, a mimo to nadal mleko pod nosem." "Oni sądzą, że to jest MLEKO?"], faceci są górą, nie przeczę. Zawsze mam problem z logiką [ICH LOGIKĄ], więc odpuszczam, kiedy widzę, że moja logika to dla nich żadna logika. Ale gdy trzeba szybko obracać akcję, zmieniać temat rozmowy i chodzi tylko o to, kto więcej powie i byleby się kupy trzymało, to...

Hehe.

Byliśmy na http://www.shortwaves.pl/

Skrótowo o filmikach:

1. Tanie wizualki: mój brudnopis był ciekawszy. Nadal jest. Może zwykłego człowieka to bawi, ale ja naprawdę z bazgrania dobra jestem.

2. Szczęściarze: ten film... Cóż, ciekawe i spostrzegawcze to to może jest dla gimnazjalistów, którzy jeszcze nie wiedzą, co się robi w USC. Jedna szpila dla mnie - telefon ze szpitala o martwym porodzie. Nadal boli.

3. Przypadek zająca: no, niby wszystko ok, spójna, logiczna opowieść z fantazją i poczuciem humoru, ale ja nadal czekałam na coś więcej.

4. Pies I Biff: no, tu zaczęłam się czuć lepiej, podobało mi się, w końcu taka przyjemność, która nie pozwoliła mi grzebać w komórce.

5. Brzydkie słowa: chwila zastanowienia nad sobą. Klnę, jak szewc. Nie próbuję z tym walczyć, chociaż mogłabym złość i różne inne uczucia wyrażać w inny sposób. A są ludzie, którzy marzą tylko o tym, by udało się im istnieć bez przeklinania. Niestety - końcówka jak w Amełyce, chwila dla debila, wszyscy muszą wiedzieć, co jeszcze. I Katowice w tle :).

6. Powrót: miłe, ale kreska robi wrażenie prowizorki. No, nie umiem, jestem przyzwyczajona do perfekcjonizmu, do ładności, mam na tym punkcie hopla, niestety.

7. Kaszel umarlaka: eee? Nakręćmy sobie filmik, zatrudnijmy znanego aktora [który zresztą robi podobno krótkometrażówki], może wygramy konkurs. Jak dla mnie to zwiastun. Słaby i niezachęcający.

8. Niewidzialni: nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jakim problemem może być taniec dla niewidzących i niedowidzących. Reportaż bardziej.

9. Everytime: widziałam już setki o wiele lepszych teledysków. Zresztą, żeby wystawiać teledysk do takiego konkursu, to przede wszystkim muzyka musi być niesamowicie dobra. A ta akurat jest taka mdła.

10. Koniec: dla mnie magia. Najlepsze w tym zestawieniu, patrzyłam szeroko otwartymi oczami i myślałam. Znaczy - zadziałało. Mimo iż na podstawie "Rzeźni numer pięć" i skręcone z cudzych, to takie najbardziej... Najbardziejsze.
18:39, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 kwietnia 2010
Zrobiłam w końcu zdjęcie, które mi się podoba. Jeszcze trochę do dopracowania, np: bajzel na łóżku. Ale...
Dostałam zdjęcia od Asi z imprezki. Nawet takie kulturalne dość, ale że na większości wyglądam na zalaną, to nie pokażę.
Tzn: tu pokażę, ale do jakichś albumów się nie nadają.

Od wczoraj, czy przedwczoraj nachodzi mnie na gg jakiś gówniarz, co mu się seksu zachciewa. Taki, jak on to zwie: cyberek nie jest zły.
Jest mdły. Wczoraj było ok, dał się namówić na normalna rozmowę, ale dzisiaj już zaczął od tego, czy mu zrobię loda, więc go zablokowałam. Oni są straszni. Nie rozumieją zupełnie, że kobieta wcale nie potrzebuje gadać o seksie, żeby się podniecić. I na pewno nie podnieci się taki zboczeniec językowy, jak ja, kiedy widzi "kruj", lub "sprubuje". Brak ortografii jest czymś najmniej seksownym na świecie. Dla mnie oczywiście, bo jest wielu ludzi, którzy potrafią to pominąć.
Co jest seksowne, niezależnie od płci, moja własna lista:
- inteligencja
- złośliwość
- klata + ramiona
Kurde, tu się zacięłam...
- spokój
- umiejętność owijania w bawełnę chęci uprawiania seksu
- pomysłowość
- zapach ciała

Co zdecydowanie nie jest:
- walenie [:)] prosto z mostu
- używanie słów bezpośrednich, kiedy jeszcze nic się nie dzieje
- brak ortografii
- zajętość
- nadmiar perfum
- zbytnia pewność siebie
- komplementy.

Z tą drugą poszło mi zdecydowanie lepiej.
Żaba odkryła, że jak przyczepię jej balon do nóg i podniesie je do góry, to jej balon ucieka.
:)
12:15, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
środa, 21 kwietnia 2010
Przychodzi mi trudno, tak trudno, że wybaczanie też jakieś upośledzone mam. Tzn: w sumie to nie wiem, jeśli potrafię przejść nad czymś do porządku dziennego, a czasem to we mnie się odzywa, to czy to aby na pewno jest wybaczenie?
Bo, jeśli nie, to w takim razie nie wybaczam.
Zmieniłam sobie sygnaturkę na Salonie, w końcu czuję, że należy ona do mnie. Nie jest cytatem, jest myślą na temat związków między ludźmi.
Zaraz ją tu wklepię, bo mi się podoba:
Między nami jest piekło, a kładka ma szerokość jednej stopy. Jeśli tylko jedno na nią wejdzie, będzie ok. Spotkamy się na drugim brzegu i będziemy stali obok siebie. Jeśli jednak obydwoje zaczniemy chcieć bliskości, spotkamy się na środku kładki, mając wybór - przytulić się mocno, albo spaść osobno.

:)
To tak na przyszłość. Ostatnie dni skłoniły mnie i jedną babkę, nie będę mówić głośno, może woli zachować dyskrecję, na temat sensu małżeństwa. U mnie to ogólnie był sens wchodzenia w związki, bo dla mnie żadne małżeństwo nie jest samo w sobie powodem do bycia razem. Bycie razem jest powodem do małżeństwa, ale jeśli kiedyś nam się wypali, to postaram się nie robić problemów.

Ale nie wygląda na to, żeby się miało wypalić. Jasne, miewamy kryzysy. Na dłuższą metę jest nam jednak dobrze tak, jak jest.
12:25, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 20 kwietnia 2010
Przemyślałam kilka spraw i jednak wolę facetów.
Niestety, jak tak gadałam z Casanundą, to sobie uświadomiłam, że nie mam męskiego przyjaciela w tej chwili. Wszyscy jakoś odpadli. Myślałam, że może kiedyś on... Ale nie. Nie chcę. Wolę tą znajomość na tym poziomie, który jest teraz. Nawet na lżejszym.
Jest w nim coś takiego, że robienie z niego przyjaciela byłoby, jak taniec na ostrzu noża.
22:22, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Nie lubię być z dala od Samca, ale czasem łatwiej mi wszystko poukładać, kiedy się nie widzimy.
Już mniej jest mi przykro, w końcu zaczął się zachowywać normalnie, zaczynam wyczuwać w nim powrót spokoju.
Czy on mi nie ufa?
Nie wiem. Zawsze ufał. Cokolwiek się nie działo. Nic nie było w stanie zachwiać jego zdaniem na mój temat. Teraz była naprawdę pierdoła. Przeszukałam wszystkie źródła, wszyscy potwierdzili, że nic się nie stało.
Przy okazji od Samca się dowiedziałam, że jednak urwał mi się film. Jak poszliśmy w krzaczory. Ja nie pamiętam żadnych pokrzyw, ani tym bardziej tego, że wpadłam w nie gołym tyłkiem.

Tak. Jestem dojrzałą kobietą w trzydziestym roku życia, matką i żoną, a także spełnioną kochanką, na szczęście własnego męża, bo chuj by mnie strzelił, jakbym dwóch musiała mieć na karku. I jeszcze mi się cholernie chce. Nadal mam radochę z wczepiania się w jego kudły, nadal wilgotno mi się robi, jak on coś do mnie mówi w łóżku swoim specjalnym tonem...
I nadal krzaczory to dla mnie żadne wyzwanie. Zwłaszcza po 140ml+300ml żołądkowej gorzkiej. Cudna ta wódeczka jest, cudna po prostu.

Następna imprezka będzie chyba całkiem babska. Albo Tarapetówkę zrobimy w osobnych pokojach. My będziemy w tym głębiej, a chłopy w tym przy przedpokoju. Czemu? Żebyśmy, jak będziemy latać do kibla, mogły sprawdzać, czy u nich zawartość alkoholu w powietrzu nie jest większa od naszej we krwi.

Myślę, że Samiec drugi raz nie popełni błędu. Gorzej z Marcinem, który chyba jest niereformowalny.

Babeczki, wszystkie Was zaproszę i ni ma chuja we wsi, musicie być.

W sumie, to żałuję, że z nami na mieszkanie poszedł Darek. Nie sprawdził się jako Czipenders. Blondie dziś: "Nie chciałabyś, żeby się rozebrał!" Ja: "Ale ja chciałam sprawdzić, czy bym chciała!" Darek jest moim kuzynem, jakby co, a u nas w rodzinie to normalnie, że się czasem macamy.
A o określeniu: "Bić komara", mówiłam?
Jak się śmialiśmy, że my w noc poślubną się nie podupcymy, na co Blondie: "Chyba, że na śpiocha. A my będziemy bić komara!". To była aluzja do pamiętnego wypadu do zoo [wtedy, gdy Samiec był po oblanym egzaminie u Wróbla bodajże, ja dostałam się do zoo na ulgowy - a już byłam pracująca, on zaś musiał, jako student zaoczny, płacić całość], gdy myśmy chcieli wykorzystać, że Blondie śpi, a ona udawała, że śpi i za każdym razem, jak nam się akcja zawiązywała, to zabijała wyimaginowane komary.

Idę spać. Żaba wygląda cudownie, jak śpi. Jak nie śpi, to też.
22:05, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 kwietnia 2010
W sumie, jak zwykle w przypadku przesytu, włącza mi się ignor na tego typu sprawy. Aczkolwiek chwilami mam wrażenie, że ktoś próbuje okpić wszystkie żałoby, tak hojnie ogłaszane przez Lecha Kaczyńskiego. No, bo co innego pomyśleć, kiedy do rąk dostaje się cotygodniową gazetkę z Kauflanda w czerni i bieli? Nie dość, że dla mnie nieczytelna jest całkowicie, ja uwielbiam kolorki, to jeszcze jakieś to takie... Nie wiem, no - żałosne.

Po pierwszym spotkaniu rehabilitacyjnym - miłe wrażenie. Pani doktor Żabie się spodobała [rzadko kto jej się nie podoba - to tylko ta nieszczęsna pani neurolog...], poprzewracała ją, pokazała mi, jakie błędy robię w noszeniu na przykład. Ma więcej leżeć na brzuchu - dziecko powinno w tej pozycji spędzać 6 godzin na dobę, a Żaba może ze dwie... Dostałam ćwiczenia z przewracania, bo okazało się, że mój mały leniuszek za mało umie, jak na swój wiek. W każdym bądź razie - będziemy działać, przynajmniej po tej wizycie nie czuję się, jak wyrodna matka.
Z tą nienawiścią, to przesadziłam. Po prostu czasem jestem bardzo zmęczona, zła i głodna. Waga spadła mi do 42 kg.

Właściwie to sprawa po imprezie przycichła, Samczysko przełknął. Zobaczymy, jak będzie na następnych imprezkach, ale ja i Asia ustaliłyśmy, że razem nie pijemy. Albo tylko likiery, bo to szybko zamula.

Sny mam erotyczne, w ogóle seksu aż w nadmiarze. No, ok. Nie w nadmiarze. W sam raz. Zwłaszcza, że w poniedziałek jade i będzie mi go brakować.

I w poniedziałek zamawiamy okna.
:)
A dzisiaj nam kują pod prąd.

W najbliższej kolejności trzeba załatwić zdunów i kominiarzy.
A potem już ruszy.
16:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 kwietnia 2010
Chwilami nienawidzę własnego dziecka.
Jest wieczór, chciałabym w końcu iść spać, już mi się nawet seksu odechciało, bo tak drze mordę.

Samiec mówi już: "Ja pierdolę!". Że niby długo się drze. A ona dopiero od dwudziestu minut.
Faceci są zupełnie nieodporni.

Mam nadzieję, że sprawa z Asią przyschnie, bo już mnie chuj strzela powoli. Ja miałam jeden głupi numer po pijaku. W sumie nie numer nawet, tylko tak jakoś się stało. Przy nim, więc mógł zareagować wcześniej.

Ładnie się odpłaca fochem za te wszystkie wybaczone.

Czuję się jak wtedy, kiedy zaczynaliśmy - jest namiętnie, ciekawie, ale obco. Tracę grunt pod nogami.
22:11, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
środa, 14 kwietnia 2010
Tak, jakby trzeba było przypominać, że stała się tragedia, takie to pokazowe wszystko, a jak potem gdzieś powiem, że żal mi, że zginęli, to zaraz padają oskarżenia o hipokryzję. Jakby człowiek nie mógł powiedzieć - myliłem się. Jakby zawsze musiał być jednakowych poglądów, jasno określonych, niezmiennych. Jakby nie mogło być miejsca na pokajanie się, wybaczenie, choćby i po śmierci. Nienawiść jest zawsze zła. Ja to rozumiem, może więc już nigdy więcej nie powiem: "Ażebyś, ciulu, spadł!" I nie będę prosić o śrutówkę. Dlaczego ludzie próbują czarnymi kokardkami ozdobić te swoje wszystkie wyrazy nienawiści, zamiast powiedzieć - przepraszam, że nie umiałem Cię polubić? Dlaczego walą laurki na swoich stronkach i "żałują, że umarł", zamiast "żałować, że nienawidzili"?
Polityka polityką - wszyscy powiedzą, że tam nie liczą się ludzkie odruchy, ale dla mnie ludzkie odruchy to jedyna szansa na bycie oryginalną.
14:15, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 kwietnia 2010
Się porobiło. Dobrze, że jednak, powolutku, niteczka po niteczce, wszystko jest odkręcane. I sprawa z Casanundą, i z Asią, i z Samcem, i z Embestodziewięciem.

Ja już więcej nie piję. Czuję się dziwnie. Z zupełnie niewinnych wspomnień zrobił się niesmak. Jestem bezmyślna, owszem, ale w tym wypadku nawet nie pomyślałam o tym, że jest o czym myśleć.
13:28, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Ja już dochodzę do siebie. Powolutku.
Mad mnie rozbawiła tym komentarzem, bo Asia powiedziała coś podobnego.
No, tak, faceci w mojej rodzinie, tak na odległość, to całkiem fajni są.
Przyszła kartka od Kat z prezentem dla mnie, do ślubu miał być. Kolczyki.
Nie wiem, w mojej głowie kłębi się tyle myśli, a właściwie nie mam z kim o tym pogadać. Kat napisałam w liście o tym, jak ja to widzę. Ja wiem, że jestem krótkowidzem dosłownie i w przenośni, czasem nie ogarniam świata, naginam rzeczywistość, żeby się nad sobą, lub nad kimś popastwić.
Ale już postanowiłam.
18:52, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 kwietnia 2010
Od razu, póki pamiętam - z tym mikrofonem to taka jakaś trauma, czy coś, bo normalnie mój głos, powiększony przez mikrofon jest zbyt głośny, chyba nieświadomie bałam się tego, że jak huknę, to będzie masakra. Kiedyś mikrofon dla mnie był czymś, za czym się chowałam - kiedy musiałam występować. Teraz chyba jest na odwrót.

Kurwa, żesz. Opiliśmy żałobę uczciwie. Nawet Casa pił. Asia jeszcze dogorywa.
Wkurwił mnie i tyle. Lubię go, nawet bardzo. Nie to, że mnie zawiódł, bo się nie upodlił na pijance. Ale, że właśnie Asię zostawił i pojechał o 6 rano do Bielska, a mieli jechać o 8 bodajże. Nawet się nie pożegnał. A teraz wydzwania. Najebany.

Kurwa, wszyscy najbliżsi mi faceci mają tendencje do alkoholizmu.

Swoją drogą, kolejna bariera przekroczona - Samiec przyznał się do fanazji o dwóch babkach. W jakich okolicznościach - domyślcie się.

Było... Przyjemnie.
17:23, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 kwietnia 2010
Może nie mam takiego całkiem złego charakteru, skoro żałuję, że nie lubiłam kogoś, kto właśnie umarł.
To też taka moja cecha, że zawalam wszystko, a potem żałuję.
Życie jest zbyt krótkie na negatywne uczucia. Zawsze trzeba szukać dobrych cech w ludziach, żeby kawałek tej ich dobroci pozostał w nas. Kiedy umiera koś, kogo lubimy, wiadomo - jest żal, ból, cierpimy, tęsknimy, ale jednocześnie cieszymy się, że kogoś tak wspaniałego znaliśmy. Przynajmniej ja, właśnie na Salonie dowiaduję się, że nie jest to popularne uczucie.
Ale gdy umiera ktoś, kogo nie lubię, mam dyskomfort, że się nie postarałam, żeby go poznać, polubić. Zwykle nienawiść bierze się ze strachu przed nieznanym.

Czypek napisała mi: Ciekawe, kiedy zaczną się wiadomości w stylu, że sezon polowań na kaczki rozpoczęty. Cholera jedna.
:)
12:48, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 kwietnia 2010
Wkurzył mnie dzisiaj. Poszło o pierdołę.
W ogóle, wszyscy mnie wkurzają.
Właściwie to zaraz, jak Żaba się nie zamknie, to chyba wyjdę z domu.
A muszę jeszcze haftki przyszyć do sukienki.
19:10, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 kwietnia 2010
Samiec przyniósł mi zazielenione listki.
Słodki jest czasem...
23:12, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Kurde, oglądałam jakiś miesiąc temu taką w promocji. Szkoda, że nie kupiłam, w tej chwili nie wiem, czy mnie na to stać. Wózek nie wchodzi w grę, leżeć w nim nie lubi, a na siedząco może wypaść, bo szelek jeszcze nie kupiłam.
Zaraz ją wystawię za drzwi.
Kurwa, ja mam czasem wrażenie, że Ten U Góry albo chce mi udowodnić, że ja się do niczego nie nadaję [psa postanowiłam, że już nigdy nie będę chcieć, Żuja dała mi równo w dupę...], teraz to samo ma być z dzieckiem?
Jak to jest, że się człowiek poświęca, wietrzy uzębienie, żeby pokazać, że mimo wszystko się cieszy, chociaż jest okropnie czasami, wszystko boli, strach, nerwy, a kurwa potem ktoś sobie wymyśli, że te dziecko będzie się drzeć, aż zaczynam żałować i myśleć, że porwałam się z motyką na księżyc.
Mała ryczy. Nie wezmę jej na ręce, już mam dość tego po prostu. Jeszcze jutro, a w piątek Samiec ma urlop. Chwała Bogu. Kurwica mnie bierze. Czuję się, jakby ona mnie nienawidziła, chociaż raczej się boi, przyznaję, krzyknęłam. Ale do kurwy nędzy - inaczej nie słyszy.

No, uspakaja się powoli. Do momentu, kiedy mnie zobaczy. Zaraz mi się przypomina to, co pisała Mad o sobie. Może na Żabę też zadziała.

PS: Ja nie miewam fochów. Robię awantury. Fochy to taka luksusowa broń, jak Samiec się przyzwyczaja do darcia mordy...
17:15, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2