Skopiuj CSS
wtorek, 29 marca 2011
http://demotywatory.pl/2899752/Jas-i-Malgosia

Demot głupi, ale ta fotka... Rozpłakałam się. Są rzeczy, które dotykają. Czasami wydaje mi się, że ten ból jest poza mną, ale tak naprawdę to po prostu udaje mi się go nie czuć.


A z innych mokrości.
Zawsze lubiłam szybkie numerki. Jestem okropna i niesprawiedliwe jest to, że zajmuję faceta, który lubi się kobietą pobawić :).
A wczoraj było tak miło i mocno, że aż na samo wspomnienie mi się ciepło robi...
22:41, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 marca 2011
Wspaniale się bawiłam na koncercie. Zwłaszcza, że Samczysko miał świetny humor i...

Całe życie z wariatami. Właściwie to opisałam już co nieco na laście, ale chyba za krótko, bo celowo pominęłam głupie rozmówki z basistą :). To byłoby takie nieprofesjonalne!

Siedzieliśmy przy przejściu, którym łaziła ekipa. No, a ja bez breli, ślepa, jak kret wgapiam się w tych gości, usiłując rozróżnić, chtojeschto.
No i większość mnie ignorowała [:( od razu się baba lepiej czuje, ech!], oprócz basisty. Z tym, że on taka pierdoła jest, jak byliśmy w Pszczynie, tam są kibelki koedukacyjne, to też zagadywał, ale wtedy nas było więcej. Uśmiechnął się i poszedł dalej, a ja pewnie miałam purpurę na twarzy, bo mi tak głupio wgapiać się w obcego - jak by nie było - chłopa. Wrócił Samiec, który wtedy był w kiblu, to mu opowiedziałam, żeby nie było.
Jak schodzili sobie na przerwę, to też się uśmiechnął. Padłam na stolik i rżałam jak głupia z Samcem. I jak wracali, to Samiec huknął takim ciężkim głosem: "Proszę mi żony nie zaczepiać!", że aż ja zwątpiłam. Pan Adam troszkę też zapomniał języka w gębie, zaśmiał się: "Ale ja się tylko uśmiechnąłem, nie można? Ja też mam żonę, więc jesteśmy kwita!". Samiec: "Czy ja o czymś nie wiem?"
Mieliśmy ubaw, po czym, jak się skończył koncert, to ten basista schodził i udawał, że się zasłania przed Samcem, ogólnie - całe życie z wariatami.

Miło było, oni są naprawdę świetni!
23:08, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 marca 2011
Żeby blog całkiem nie umarł...

Zeszłoroczna wiosna, sobota, Samczysko miał na popołudnie, ale zanim poszedł, wybraliśmy się na spacer i po drodze rozdziewaliśmy się maksymalnie, bo pot lał się po nas strugami.



A to już lato. Ja jeszcze miałam cycki, a Samiec irokeza. Teraz ma tylko kucyka z tyłu. Krasta, czy coś takiego.



Zoo w Chorzowie i największy rywal Samczyska. Niesamowity po prostu...



Słiiit focia. Już chciałabym móc tak wyjść na zewnątrz, ale jeszcze jest dla mnie za zimno. Poza tym buty mają rozwalone obcasy.



Tak wyglądała moja suknia ślubna po zakupie.
A dwie następne fotki to to, co wspólnymi siłami zrobiłyśmy z niej z moją mamą.




A tu jeszcze zdjęcie, które żeby zrobić musiałam wyczekać, aż jakieś dzieci z jajka wyjdą...


I mam nadzieję, że po tym uzewnętrznianiu moich zewnętrzności na tle wiosny zeszłorocznej i w związku z nią, porządna wiosna w końcu przyjdzie i tego roku :).
20:47, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2011


Jajka wygląda właśnie tak. Jest najsłodszą istotą na świecie, ale zaczyna pokazywać różki. Jej wrzaski wprawdzie nie śnią mi się po nocach, jak te z pierwszego roku życia, ale nadal potrafią przerazić.

I wiecie co? Umiem się opanować. Dziecko uczłowiecza i ukobieca.





I nie mówcie, że moje dziecko nie jest najpiękniejsze! Żadna matka w to nie uwierzy!

:)
20:02, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 marca 2011
Jajka zaczyna być humorzasta. Czasem ręce opadają, bo nie daje się odciągnąć od komputera, to skutek tygodnia u moich rodziców, gdzie szła do dziadka i wołała: "Ija ija iś!", a on ją brał na kolana i puszczał teledyski na youtube.

Klawiatura nadal szwankuje, więc nie szaleję z notkami. Poza tym dopada mnie zmęczenie wiosenne wzmocnione powrotem zimy. Jutro Dzień Wagarowicza. Nie wiem, od czego mogę sobie zrobić wagary?

Próbowałam dodać zdjęcia do tej notki, ale nie wyszło, więc kończę na tym, że jestem, żyję, w niedzielę, 27.03., jadę do Krakowa na Carrantuohill. Tak na urodzinki, moi rodzice zajmą się Jajcą. Cieszę się delikatnie.

Jesteśmy obydwoje totalnie zmęczeni, potrzebujemy tej nocy we dwoje. Oczywiście, gdzieś tam w środku pałętają się wyrzuty sumienia, ale staram się je zagłuszyć. Nie jestem częścią składową mojego dziecka. Ono nie jest częścią mnie. Jest osobnym bytem. Pod opieką dziadków nic jej się nie stanie, jest bezpieczna i lubi być u nich. A my odpoczniemy i będziemy szczęśliwsi. A szczęśliwi rodzice to najlepsze, co może spotkać dziecko...
20:49, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 marca 2011
http://piekielni.pl/7763#comments

Morał jest krótki i głupim nieznany - albo idziesz do sklepu, albo na spacer z psami.

Nadal dzialam na klawiaturze ekranowej.
20:35, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 marca 2011
Próbowałam już kilka razy napisać tą notkę, ale mi nie wychodzi.
Próbuję także pisać opowiadanie, ale nie umiem.
Napisałam dwa wiersze, jeden mi zniknął z komórki.
Nic mi nie wychodzi tak, jak bym chciała.

Z "Wilczycy" czerpię jakąś satysfakcję i za każdym razem boję się pokazać kolejny rozdział, bo obawiam się, że nagle stracę rozpęd i okaże się, że to nie to, co miało być.
20:00, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 marca 2011
Z racji tego, że i tak nie mam o czym pisać, kilka starych zdjęć
Niekoniecznie aż tak starych. To było w Ustroniu, nasz pierwszy prawdziwy urlop, Samiec z uszkodzoną nogą budził się co dzień o ósmej rano, z gotowym planem wycieczek. Nie chcę wiedzieć, co by było, gdyby był w pełni zdrowy. Za to jeszcze wcześniej wstawała wnuczka gospodarzy, Julka i zaglądała nam do okien, a myśmy udawali, że śpimy.

To też z tego okresu. Lubię moje zdjęcia bez twarzy.

A tutaj Międzybrodzie w zeszłym roku. Ja miałam opory, żeby w tym stroju iść ulicą, do momentu, kiedy nie zobaczyłam przed sobą kobiety o dziesięć lat młodszej prawdopodobnie, a szerszej mniej więcej też o dziesięć lat...

A to takie miłe, nie, oczywiście faceci NIGDY nie patrzą na cycki.
Żaba i jej ciekawość. Dostała za nią - fleszem po oczach.
22:13, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 marca 2011
Wyglądam jak człowiek.
Mały i drobny, ale już w miarę normalnie, cieszę się tym swoim wyglądem, bo wiem, że wrócę do pracy i waga spadnie.

Mama nadal chora, Żaba ma jelitówkę - przynajmniej tak to określił lekarz, ale jak na razie nikt z nas się nie zaraził, więc dziwnie tak.

Siedzę trochę na htchacie, słucham htradia i tak naprawdę tęsknię za tymi czasami, kiedy na ht się nikt mnie nie czepiał, byłam maskotką, może i traktowali mnie z góry, ale na wiele sobie mogłam pozwolić. Teraz to wszystko zrobiło się takie drętwe.

I co? Chciałam się pochwalić fociami, a tu nie wchodzą. Telefon wrócił z serwisu nienaprawiony, gdyż stwierdzili, że doszło do kontaktu z cieczą.

Nokia schodzi na psy. Widział ktoś telefon tej firmy, który nie przeżył krótkiego nurkowania w wiadrze z wodą?

21:46, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »