Skopiuj CSS
czwartek, 31 grudnia 2009
wtorek, 29 grudnia 2009
I na koncert Kultu bym chciała iść.
A w Horoskopie z Angory stoi, że w listopadzie tak mi się miłośnie zrobi, że może mi się to zakochanie odbić po dziewięciu miesiącach.
A i ja, i Samiec jesteśmy Barany...

I Aja też, ale jej to się chce wnuka. Ona, zresztą, i Marek mają fisia na punkcie dzieci.
14:43, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
O przeszłym roku i przyszłym słów kilka...
sobota, 26 grudnia 2009
W Święta było...
No, oprócz tego, że Samiec czepiał się mojej chujanki i miałam problemy z nerkami, było w porządku. Mała grzeczniutka, bo tyle ludzi ją kochało. Blondynie w końcu powiedziałam, że będzie trzymać do Chrztu, w efekcie będzie to robić w przyszłym roku dwa razy.
Jestem zmęczona, miałam jakiś pomysł na świąeczną notkę, ale przeszło mi.
Marzę o wyspaniu się.
Aha - od moich braci dostałam Rummikub. I dowiedziałam się, że Samiec nie umie grać w Remika przy okazji. Muszę go nauczyć, bo ja bardzo tą grę lubię.

Żaba dostała multum ciuszków, rozkoszna jest. Tylko wszystko różowe! A miała mieć zielone i żółte.

W Wigilię byliśmy u Aji. Mama z Ają natrąbiły się resztkami wina ze stołu. Hehe. potem Aja w nocy obudziła się i nie pamiętała, czy naprawdę dostała laptoka, czy jej się śniło. A moja Mama nie wiedziała, gdzie położyła prezenty.

W pierwsze Święto obiad u Mamy Samca, bo jego Tata był w pracy. Potem do Babci Marty. Niestety, Kozy Margolci nie było. W efekcie nie wiadomo, czy się zobaczymy w ogóle w najbliższym czasie, bo ona w niedzielę ma Kolędę. A potem... Cudowne spotkanie po latach z Kat i Esterą. Znaczy, z Kat widuję się trochę częściej. Ale było super. Powspominałyśmy, trochę plotek posłuchałam, bo ja też na Brzęczkach niby obca...

Dzisiaj obiad u moich rodziców i wieczór u Dziadków z Jaworzna.

A gilon szczęśliwy z nowym GPSem :). Lubię robić trafione prezenty.
20:49, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 grudnia 2009
Dzisiaj rano - coś jakby krwiomocz. Aczkolwiek wczoraj piłam sok z buraków. Tylko, że nerki mnie bolą. Byłam u lekarza, wypisała mi antybiotyk, żebym mogła karmić.

Wesołych Świąt, spokoju, radości, powodów do śmiechu. I wzruszeń, i tego wszystkiego, co powoduje radosny uścisk w brzuchu. Ciężarnym - szczęśliwego rozwiązania, szybko i z minimum bólu. Tym, co chcą - stuprocentowo skutecznych mężczyzn. Tym, co nie chcą - skutecznego unikania.
Tym, którzy szukają miłości życzę otwartych oczu i tego, żeby szukając jej, nie zwracali uwagi na wszelkie niedogodności.
Tym, którzy ją mają - żeby ją cenili zwłaszcza wtedy, gdy bywa niewygodnie.
Wszystkim - tylu bliskich ludzi, ilu jest Wam potrzebnych do życia, ale w takiej ilości, żeby zawsze jeszcze jedna osoba mogła się do Was przytulić.


Chujanka miała być malutka, tak z pół metra, góra metr. A jest taka:

14:25, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 grudnia 2009
Masakryczna, obżarłam się swojską kiełbasą, swojską prawdziwą, robioną przez Teścia.
Wczoraj Samiec dokonał uboju dwóch karpi, z czego jeden ponad cztery kilogramy. Jestem z niego dumna :). Nie to, żebym twierdziła, że facet musi umieć zabijać, ale musi umieć to robić humanitarnie.

Na zdjęciu poniżej - najstarsze buty, jakie mam. Pomimo dość wysokiego obcasu i tego, że są o numer za duże na mnie, są naprawdę wygodne. Dostała je z pracy moja mama, bo żadna z jej koleżanek nie miała tak chudej nogi. Jak widać, ja zawstydziłam wszystkie, bo noszę je na spodnie. W mojej rodzinie są już... chwila liczenia... trzynaście lat. A starsze są na pewno, bo były z darów. Czyli ze źródła moich najdroższych i markowych ciuchów.



Jutro Wigilia. Święta spędzam z rodziną mojej Mamy. Będzie Babcia, Dziadziuś, dwie siostry Mamy, moi rodzice, bracia, sześcioro kuzynostwa i my. Najważniejsza w tym wszystkim będzie pewnie Żaba [jupi, w ogóle to muszę się pochwalić, że w tym roku WSZYSKIE PREZENTY KUPIŁAM PRZED WIGILIĄ, znaczy się, kończyłam dziś]. Niestety, Agatka, dla której to będą pierwsze Święta, kiedy ona nie jest najmłodszym pieszczochem, jest chora, więc będzie to podwójnie nieprzyjemne, bo nie może mieć kontaktu z Żabą.
Cóż - po prostu my się po Wieczerzy zaraz urwiemy do domu...
Życzenia będą jutro.
21:51, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 grudnia 2009
Jak to, do cholery jasnej jest, że osoba, której prajtycznie poświęcam cały swój czas, nic nie robię, tylko z nią jestem, zachowuje się wobec mnie, jakbym była jej najgorszym wrogiem. Butelką z mlekiem.
Wróciliśmy od moich rodziców, gdzie była Aniołkiem. Jeszcze dopóki był Samiec, zachowywała się normalnie. Jak wyszedł, to kurwa jeszcze nie było przerwy w ryku. Poza tymi chwilami, kiedy ją podnosiłam do pionu. Szczerze mówiąc, macierzyństwo wychodzi mi uszami w tej chwili.
Nienawidzę tego jej wrzasku, który ma za zadanie pokazać tylko tyle, że końcu zrobię to, co ona chce, dla świętego spokoju. Bo ona chce sobie pochodzić, a mi ręce odpadają [chusta nie zdaje egzaminu, bo w chuście ona nic nie widzi], Żaba waży już pięć kilo i dla mnie to jest za dużo. Ja ważę 45, żeby było śmiesznie, chudnę w tym samym tempie, w jakim tyłam w ciąży. Ale co innego mogę zrobić, jak do kurwy nędzy, nic nie robię, jak karmię i noszę?

Naprawdę, wierzcie mi, na osiemnastkę, przy tradycyjnym biciu po dupie poleją się łzy.

Ja wiem, że jak ja bym była taka mała i bezbronna i rzeczywiście mi coś było, to na pewno chciałabym mieć kogoś blisko. Ale jej nic nie jest. Ona chce na ręce.
19:42, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (3) »
piątek, 18 grudnia 2009
Kurcze, no, Żabka zaczyna jeść coraz bardziej regularnie i to jest plus, ale minus jest taki, że teraz domaga się cały czas uwagi. Jest słodka, kiedy się nią zajmuję, ale chwilami nie mam czasu i kładę ją tak, żeby mnie widziała. Myślicie, że to wystarcza? Gdzie tam!

Wczoraj wpadł Mały, obejrzeć tą swoją chrześnicę przyszłą, bo akurat wpadli na kilka dni do Polski.

Na moją prośbę związaną z wierszami odpowiedziały wszystkie osoby, do których zgłosiłam się ja, a jedna nawet zauważyła ogłoszenie ogólne.

I jeszcze coś - Mad ostatnio pokazała zdjęcia swoich butków, których by za nic nie oddała. Ja mam takie spodnie [haftowane własnoręcznie podczas nauki do matury] i spódniczkę [prezent od koleżanki, która niedługo potem zmarła]. Ale sukienka, którą tu wrzucam ma specjalną historię. Dostałam ją od Mamy, jest bardzo stara [sukienka, nie Mama] i była zwężana do moich 55cm w pasie, więc oczywiście w chwili obecnej jest nie do użytku. I tu mała prośba: czy nie znacie kogoś, kto chciałby taką sukienkę, bo mi serce pęknie, jak ją będę musiała wywalić...

Ogólnie kolor ma niezbyt atrakcyjny, ale sam fason - mój ulubiony. Żeby nic nie wyglądało kościście.
21:54, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
środa, 16 grudnia 2009
ezadzi. kurwa, no, nie znosze takiej fuszery. czekam od dwoch tygodni na paczke. awizo przyszlo wczoraj wieczorem [do skrzynki, chociaz bylismy obydwoje w domu, a nasze drzwi sa blizej, niz skrzynki, nie wiem, kogo oni tam zatrudniaja, ale do cholery jasnej, finow, czy jak, ze nie maja smialosci zapukac do drzwi]. na awizo data 3.12. chuj mnie strzela, bo w domu jestem codziennie.

oni sa gorsi, niz drogowcy, ktorych co roku zaskakuje zima. zima przychodzi raz wczesniej, raz pozniej. i nie dziwilabym sie, gdyby to byly swieta wielkanocne, ktore sa ruchome. ale, do kurwy nedzy, boze narodzenie jest zawsze 25-26 grudnia. mogliby se kurde, zaplanowac cos na ten czas. czyzby mysleli, ze paczki tez juz bedziemy przesylac mailem?
15:05, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 grudnia 2009
Mała miewa kolki. Ale poza tym raczej jest spokój.



Przez weekend wypoczęłam nawet.
Jeszcze tydzień mi został na porządki świąteczne. Staram się wyrobić, a jeszcze dodatkowo przyszła mi maleńka szansa na zaistnienie i to też do Świąt muszę ruszyć...

Mama zabiegana.
16:33, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 grudnia 2009
I znowu kilka godzin wrzasków. Mała ma donośny głosik i bardzo dobrze wie, czego chce. Szkoda, że ja tego nie wiem, a zanim trafię, to mija sporo czasu...
piątek, 11 grudnia 2009
Chwilami mnie to przerasta, ale już uodporniłam się na jej płacz na tyle, że nie płaczę, kiedy ona płacze. Chociaż nadal jestem bezsilna czasem.
Żaba jest zaszczepiona. A za trzynaście dni Wigilia, jej pierwsza Wigilia.

Dwa lata temu doceniłam siłę, jaka tkwi w rodzinie. Jakie będą te Święta?
Na razie, kurwa, bezśnieżnie.

14:29, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 grudnia 2009
Generalnie jej nie trawię, ale jej wypowiedź na temat instynktu macierzyńskiego:
„Macierzyństwo to ściema! (...) To pułapka, w którą dałam się złapać i teraz, zdezorientowana i zaszczuta, chowam się po kątach, by mnie nie zauważył ssak, którego powiłam kilka tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł, że jestem w pobliżu”

uważam za jak najbardziej trafną. Tą o rozlapiosze pomijam, bo ja nawet po porodzie naturalnym nie czułam się jakoś wybitnie rozklapana. Wręcz przeciwnie - byłam pozszywana jak stare prześcieradło [i tu pada dowcip o nazwisku lekarza, który mnie szył... :)]

Instynkt macierzyński się rodzi powoli. Przez pierwsze dni, kiedy już byłam u siebie, wyć mi się chciało, jak mała otwierała pyszczek i chciała jeść. Ja ją owszem, kochałam już wtedy, ale czułam się wykorzystywana, a wręcz terroryzowana właśnie z powodu tej miłości. Bo serce mi się krajało, jak płakała, a jednocześnie cycki bolały mnie od karmienia.

PS: Zastanawiam się, tak obiektywnie: wiadomo, wszystkie dzieci są śliczne, ale nie da się ukryć, że niektóre są brzydkie. Oczywiście Żaba jest dla mnie najpiękniejsza na świecie. Ale ciekawe, czy naprawdę jest taka, za jaką ja ją uważam?
21:40, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 grudnia 2009
Po wizycie u ginekologa, u okulisty i po USG.