Skopiuj CSS
niedziela, 12 listopada 2017
Są takie życiowe kąski, którymi można się zadławić. Po których nie da się do końca żyć.
Ja jeszcze nie wierzę, nie czuję tego. Wrzuciłam sobie zdjęcie Moni na pulpit i patrzę, nie umiem sobie wyobrazić, że życie się kończy. Że kogoś może braknąć. A przecież ja jej nie miałam na co dzień, co z tymi, którzy muszą żyć, co chwila orientując się, że stare przyzwyczajenia już nie pasują do rzeczywistości?

Usłyszeć w pracy wyrazy współczucia, a za jakiś czas od tej samej osoby pytanie o to, czy piszę się na imprezę... Bezcenne. Właściwie nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Bardziej chyba jednak płakać, bo pierwsza myśl to o tym, że imprezy lubię tylko w towarzystwie rodziny, a teraz tak pusto.

Było jeszcze jedno zdanie, które ubodło bardziej. Nie pytajcie, jakie, ale klękłam wewnętrznie po prostu...
16:26, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 listopada 2017
Już zapomniałam, jak bardzo płacz wyniszcza. Przynosi ulgę tylko wtedy, gdy po nim można się wyspać, a ja musiałam iść do pracy.

Pisałam już wiele razy o śmierci i wiecie co? Komuś najwyraźniej ten temat się podoba, bo znowu zabrał mi ważną osobę. Na fb jej koleżanki wrzucają zdjęcia, ba - sama kilka dni temu miałam wspomnienie z sabatu czarownic, a teraz...?

Była młodsza ode mnie o dziewięć lat. Miała w cholerę siły i odwagi. Uparta koza. Zawsze spadała na cztery łapy, ale nie tym razem. Od dwóch lat walczyła z chorobą. Nie przegrała, nie poddała się.
Mimo to jej nie ma.
Jeszcze tego nie czuję, ale już chyba nie będę umiała sobie zrobić rodzinnego babskiego zdjęcia, bo na samą myśl coś we mnie się zwija i krzyczy.

Wszyscy mieliśmy nadzieję, że będzie dobrze, że doczeka przeszczepu, że w końcu zajdzie w upragnioną ciążę (ba, nawet miałam taką śmiałą wizję, że ja wpadnę, ona zajdzie, a i Blondynie się zachce trzeciego i razem będziemy sobie leżeć na Ligocie, bo to mamy w zwyczaju). Bo przecież z przeszczepioną nerką da się. Z amputowaną szyjką macicy również.

Nie wiem, boję się jutra, będzie pogrzeb i... Będzie pusto.
To nie tak miało być.

A myśl, że ona mi na temat tej notki nie napisze priva, a zawsze pisała, jak były jakieś wyjątkowe, jest... Nie wiem, bez sensu, nie umiem pozbierać myśli.

Chyba chciałam o tym, żebyście wiedzieli, że nikt nie jest niezniszczalny, nawet jeśli ma się dwadzieścia siedem lat i jeszcze całe życie przed sobą.
18:54, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »