Skopiuj CSS
poniedziałek, 24 listopada 2014
Nienawidzę takich sytuacji.
Czasem płakać mi się chce, a czasem bym kogoś ugryzła. Częściej to drugie.
W pracy ktoś mnie zakapował, że nie składam raportów o błędach ludzi. Ja nie widzę w tym po prostu sensu. Moim zadaniem jest wysyłanie do aptek poprawnie zrealizowanych zamówień, a nie ocenianie pracy innych. Gdybym wiedziała, że mam sprawdzać jakość pracy ludzi, to nawet bym się nie zgodziła. Pomijam już to, że przez ostatnie trzy miesiące kręgosłup daje mi w kość, odcinek szyjny chyba powinien iść na L4, to jeszcze teraz to.
Nienawidzę, kiedy ludzie zmuszają mnie do narzekania.
To głupie.
Oczywiście mam kilka typów, kto to zrobił i pewnie dojdę do tego chcąc, nie chcąc, zawsze w końcu się wszystkiego dowiaduję, może dlatego, że nie zabiegam o informacje.

I tu zaczyna się drugi problem: kapusie. Łażą za mną i opowiadają mi teraz, kto mnie nie lubi, kto mi dupę obrabia. Jak mówi jedna z mądrości zaczerpniętych z internetu: LUDZIE, KTÓRZY OBRABIAJĄ MI DUPĘ SĄ NA NAJLEPSZEJ POZYCJI, BY MNIE W NIĄ POCAŁOWAĆ. Nie interesuje mnie, co kto powiedział na mój temat. Lubię lubić ludzi i wcale mnie nie boli to, że ktoś uśmiecha się do mnie, a za plecami obgaduje. Uważam to za zachowanie z przedszkola. Gdybym chciała pracować z ludźmi o mentalności dziecka, to pracowałabym w swoim zawodzie.
Zresztą, chyba tego spróbuję - w końcu mam uprawnienia na dzieci do lat czterech, a w przedszkolu do którego chodzi Janka szykuje się kilka odejść na emeryturę.
Szkoda, że zakład, któremu poświęciłam 13 lat mojej młodości, (a to naprawdę dużo, bo młodość nie trwa wiecznie, wprawdzie nie widzę, żeby miała się w najbliższym czasie kończyć, ale nie wiem, kiedy to nastąpi...) teraz doprowadza do myśli, która jeszcze dziesięć lat temu była dla mnie w ogóle obca...
04:27, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »