Skopiuj CSS
poniedziałek, 30 listopada 2009
Są idealne do glanów. Dopiero po tych zdjęciach się zorientowałam.
W kolejności alfabetycznej: Bańki, "Daj kawałek!", Legendarne Jeansy [jedne z dwóch, ale te były z autografami...], Róża - kwieciste wspomnienie ciepłych dni, Słonecznik sam, Słonecznik ze mną, Z gombołkiem ja, Z miętą wódka, Żówik. I na deser serduszko.
niedziela, 29 listopada 2009
Muszę jeszcze poczytać o "2012", bo pewne rzeczy były dla mnie niejasne...
piątek, 27 listopada 2009
Samo w sobie jest przyjemne, oczywiście, jak już przestaną cycki boleć, a na początku bolały mnie tak, że ona ciągnęła, a ja płakałam po nocach. Teraz mam tylko takie prądy co trzy godziny, o ile nie karmię cały czas. Ale jak się robi coś cały czas, to nawet seks potrafi obrzydnąć.
czwartek, 26 listopada 2009
karmienia piersia. dostaje wysypki, jak widze mine zaby, kiedy szuka cyca. tym bardziej chuj mnie strzela, bo po sztucznym rzyga.

kurwa mac.
od 2 do teraz mialam 2 przerwy w karmieniu - raz pol godziny, jak zasnela o dziesiatej, drugi raz godzine, jak bylismy u lekarza.

nawet, kurwa krowy sa dojone rzadziej!
13:16, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 listopada 2009
robię się psem ogrodnika. a to dlatego, że Żaba jest na mojej głowie 24h/dobę. samiec jest z nami przez 14 godzin, z czego 6 śpi. więc, jak chce z tych pozostałych ośmiu urwać jeszcze cztery, to jest mi przykro. bo tak naprawdę w czasie, kiedy on zajmuje się Małą, to ja sprzątam, albo gotuję.
piątek, 20 listopada 2009
Udało mi się posprzątać kuchnię, w zlewie czekają tylko butelki gotowe do wyparzania.
Nie ma wyboru, Żaba przechodzi na karmienie mieszane - karmienie piersią nie może być udręką.
Jest rozkoszna. I gruba. Jak leży na boku, to wygląda jak buldog.
Wczoraj prawie seks. Prawie, bo Żaba nie daje nam kontynuować do momentu, żeby można było powiedzieć, że było dobrze.

I szczęśliwa jestem. Chociaż ciężko mi niesamowicie, zwłaszcza rano, jak jestem sama i nie wiem, gdzie ręce włożyć, a ten mały potwór ćwiczy gamy swoim gardziołkiem.
Podobno tak jest do trzeciego miesiąca, ale ja nie widzę, żeby cokolwiek zmieniało się na lepsze. Jedną noc dała nam pospać, już po drugiej odbiła sobie nad ranem, karmiłam od czwartej do szóstej.

To nie jest normalne.
22:52, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 listopada 2009
Fleki z garów zbudowały cywilizację w kuchni, szmata za pralką weszła w symbiozę z kimś kto wylazł spod pralki, muszla nawiązuje ze mną kontakt wzrokowy, a śmietnik grozi, że narobi mi wstydu i się wyniesie, podłogę zgłosiłam do opatentowania jako nowy rodzaj przylepca, piasek na niej postanowiłam wykorzystać przy budowie zadaszonej plaży w moim mieszkaniu, Ptyśki feromonami zwabiły stada spóźnionych much, a przez okno widać mgłę, nawet jak jej na zewnątrz nie ma, a gdyby nie wilgoć w powietrzu, to kwiaty by mi uschły całkiem - Samiec nie używa kufla, bo jak stawiał na biurku, to mu wypijały piwo.
wtorek, 17 listopada 2009
Zmęczona, zmęczona aż tak, że głowa mi spada na klawiaturę. Ale jest w tym wszystkim jakiś sens.
niedziela, 15 listopada 2009
Właściwie cały dzień wiszę nad nią, albo karmię. Przeżywamy kolki. Nie jestem nadopiekuńczą matką. Staram się być rozsądna. Z owoców jem tylko jabłka, bo małą brzuch boli, a ja się cieszę, że jeszcze mogę karmić, chociaż nie sprawia mi o takiej przyjemności, jak sądziłam. To raczej tylko radość ze spełnionego obowiązku [i trochę przekorne "Mimo wszystko", bo N. twierdził, że to już moja końcówka, skoro muszę dokarmiać. A ja już nie muszę - butelkę daję tylko wtedy, gdy wiem, że zjadłam coś, co jej zaszkodziło.]

Mała jest niesamowita. Właściwie jest niemożliwie grzeczna, płacze tylko wtedy, gdy jest głodna, albo gdy ją brzuch boli. No, dobra, czasem płacze też, bo chce być na rękach, ale wtedy robi to mniej dokuczliwie, ten płacz ze złości wywołuje u mnie raczej uśmiech, niż strach.

Waży około 3,5kg. czyli, gdyby urodziła się o czasie [jutro - pojutrze], byłaby wielką babą. Za dużą, jak na mnie.

Mija sześć tygodni, odkąd jest z nami. A to tak, jakby zawsze była.

Jak mogą być ludzie, którzy twierdzą, że zarodek jest tylko zarodkiem, skoro w nim wszystko jest już zaprogramowane w kierunku doskonałości? W tych kilku komórkach już jest plan na maleńkie paluszki z paznokietkami, rzęsy i włosy, na nóżki i rączki. I główkę, oczy i usta. I nos, Janinka ma tak zadarty, że widać potylicę... [Ja też taki miałam, jak zeskanuję zdjęcie, to pokażę :)]

I jak mogą być ludzie, którzy takie małe dzieci krzywdzą, biją, gwałcą, przypalają, zabijają, albo zostawiają na śmietnikach?

Świat jest okrutny...
21:45, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 listopada 2009
piątek, 06 listopada 2009
Moja Kruszynka zasnęła o siedemnastej, obudziła się koło ósmej i śpi nadal.
czwartek, 05 listopada 2009
Rano byłam u lekarza rodzinnego. Pani doktor mnie przesłuchała i nic nie stwierdziła. Chuj mnie strzela w samo gardło. Nigdy nic nie wychodzi, a kaszlę. Obiecała dać skierowanie do laryngologa, ale jak już będą działać komputery, bo nie działały. Tyle dobrze, że przynajmniej posłała mnie dalej.
Wobec mnie medycyna jest bezsilna.

Po wizycie u N., jak zwykle, poprawa nastroju. Krwawić będę jeszcze dwa do czterech tygodni. Dostałam receptę na Cerazette i hehe, na Piroxicam, który już nie jest produkowany.

Poinformował mnie o tym, nad czym mam się zastanowić, ale właściwie i tak poprawił mi humor. Może jednak nie jest tak źle, jak mi się czasem wydaje???

Na zdjęciu - moje dwie kochane baby :)

22:42, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009
Nadal plamię, jutro jadę do lekarza, bo nie wytrzymuję. I dzisiaj byłam u lekarza z Małą, to tylko lekki katar, ale cała noc nieprzespana. Na dodatek ból głowy u mnie i zmęczenie znowu dopada...

A patrzę na takie fotki i mam nadzieję, że to było najgorsze, co nas spotkało i nie wróci...
15:26, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 listopada 2009
Kurde, ciągle plamię tak lekko. Wkurza mnie to, podobno może trwać do końca połogu, ale i tak drażni.

Rozmawiałam z Iwoną, ona coraz dalej, oczywiście nie do końca wszystko jest ok, ale najważniejsze jest podejście, a N. w takich sytuacjach, kiedy kobieta jest w stresie, jest naprawdę niesamowity. Kiedy wszysko jest dobrze, to potrafi zdołować, ale w wypadku jakichś problemów to staje się taki, że do rany przyłóż.

Fotka rozkoszna:

21:21, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 listopada 2009
No, wczoraj jeszcze wybiłam prąd z gniazdka w łazience, ale myślę, że to już koniec klęsk na ten tydzień...