Skopiuj CSS
piątek, 03 lutego 2017
Podstawowym błędem ekstrawertyków jest to, że wydaje się im, że jak cichutko siądą obok introwertyka, to ten introwertyk doceni ich dobre chęci i będzie to forma porozumienia ponad podziałami.
Nie, nie doceni. Będzie wkurwiony, że ktoś koło niego siedzi i może oczekuje rozmowy, a w ogóle to zaburza swoją energią jego strefę intymną. Ekstrawertycy mają specyficzną aurę. Pociągają ludzi, introwertyków też, tyle że wbrew ich woli, bo introwertyk wcale nie chce być wciągany w towarzystwo. Siedzenie na uboczu to nie jest hobby, które można zmienić we wspólne zainteresowanie. "Wspólne" oznacza, że już nie jest samotne, a introwertycy cenią sobie samotność.
Najgorsze jest zaś to, że ekstrawertyk próbuje wejść w świat introwertyka z dobrej woli, bo wydaje mu się, że nikt nie może być szczęśliwy bez towarzystwa.

Podstawowym błędem introwertyków zaś jest to, że takich rzeczy nie robią. Nie wyciągają ręki do drugiego człowieka nie dlatego, że nie widzą cierpienia. Oni są wrażliwi, ale wrażliwi nie tylko w tej kwestii, że dostrzegają potrzeby innych ludzi, ale też wrażliwi na to, by kogoś nie urazić pomocą. Wiecie, żeby ktoś nie poczuł się poniżony, bo jemu samemu wydawało się, że da sobie radę, a my mu wciskamy swoją pomoc, jakby był jakimś niedorozwojem.
Czekają, aż ten ktoś poprosi, bo nie wierzą, że może nie ma śmiałości poprosić introwertyka, zwłaszcza, że dla niektórych ludzi introwertycy to przerażone jeże.

Wsłuchuję się w całą głębię tego, co mam kradzione na Sansie, jak to szczęśliwy człowiek, próbuję zachwycać się muzyką. Jest na przykład przepięknie stuprocentowo vastowe "I'm dying", z najgorszym wokalistą ever, poważnie, Corgan ma lepszy głos, niż Crosby. Ale ten utwór jest wart wysłuchania.
Kiedy zaczyna się Sii "I'm in here", dociera do mnie z zewnątrz "Tamta dziewczyna" Sylwii Grzeszczak, tak, tamta dziewczyna jest tu, ale robię głośniej, nie chcę o tym słuchać, czuję że się zmieniam i nie wiem, jaką dziewczyną chciałabym być.
Robi się trochę lepiej.
Na szczęście potem jest "I'm not Jesus" Apocalyptica, to dodaje wigoru.

Dopiero, gdy z jakichś powodów tracę energię, czuję, jaką jestem szczęściarą, że ją zazwyczaj mam.

I'm ok.
Sorry za brak linków, nie mam siły nawet na to. W pracy jakaś lawina dziwnych poleceń.
18:06, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »