Skopiuj CSS
niedziela, 28 lutego 2010
Zaczyna się. Jak go przetrwam? Bolało dziś, dziwne. Nie tak bardzo, że nie dałoby się znieść, ale sam fakt tego bólu mnie zaskoczył.
Nocami jest dziwnie. W jednym łóżku, owszem, przecież nie będziemy do naszej klitki wstawiać drugiego, poza tym i tam najczęściej Żaba śpi między nami, ale...

Jeszcze mi się nie chce, ale odkąd odstawiłam tabletki, już dwa razy miałam sny przerwane orgazmami, nawet to nie były takie całkiem erotyczne sny, po prostu moje ciało w pewnym momencie wybudzania się, zaczyna coś czuć.
Pokarmu coraz mniej, piersi powoli wracają do zwyczajnego rozmiaru, a ja nadal się sobie podobam w tej starej sukience. Do niej będę miała ten fisiowy sweterek z za długimi rękawami.

Nadal zastanawia mnie fakt, jak ktoś, kto ma pod biustem 70cm, a w biuście 90 ma czelność mówić, że ma mały biust??? To co ja mam powiedzieć, skoro teraz mam 65 pod, a w biuście 80 [nie całkiem nawet, bo po karmieniu to jest 75...]. Wkurzają mnie baby, które mają całkiem normalne piersi, a narzekają na ich mały rozmiar... Pominę już fakt, że przed ciążami pod biustem miałam 60, a w biuście 65-68 w zależności od dnia cyklu. Jestem mutantem.

I Samiec można powiedzieć, że ułatwia mi sytuację z tym powstrzymywaniem się od seksu. Śnią mi się różne rzeczy, śni mi się wojna czasem, ostatnio, że siedzieliśmy na Burowcu z koleżanką, że niby to była Segero, ale o Segero z nią rozmawiałam, więc tak dziwnie, jednak to często mi się zdarza. I Samiec był w sklepie po coś, po czym wrócił, usiadł obok tej koleżanki i ją objął. Na niebie pojawiły się samoloty i do siebie strzelały, kiedy jeden spadł na okolice domu mojej babci, uświadomiliśmy sobie, że tam są moi rodzice z Żabą, więc pobiegliśmy, ja nie nadążałam, jakieś krzaczory sprawiały mi problem [hehehe, Kat, pamiętasz, jak ja albo Erka wyłożyłyśmy się na studzience przy skakaniu przez krzaki?], Samiec się zatrzymał i powiedział coś w rodzaju, że jeśli mi i Żabie coś by się stało, to życie straciłoby sens, potem jechał pociąg i przed nim się chowaliśmy, a później się obudziłam...
22:02, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
Nie umiem się poukładać, za każdym razem, kiedy idę na zakupy, kupuję multum rzeczy - potrzebnych, to fakt, przestałam już robić zapasy "na wszelki wypadek" - ale zawsze nie kupię nic na obiad na dzień następny i Samiec dokupuje u nas w sklepie.

Mała jest niesamowita. Mogę słuchać godzinami jej śmiechu. Akurat nie mam zrzuconego na tego kompa, zrzucę później.

Poluję na jakieś buty na imprezę. Muszą być czarne [bo ja nadal nie dorobiłam się sukienki, oprócz tej czarnej, co w niej byłam na weselu Mad], na obcasie, wygodne i tanie.

Kat wyjeżdża. Dziwnie tak będzie bez niej, myślę, że mój świat się lekko zachwieje, ale... Nie jedzie na koniec świata. I tak jej będzie trudniej tam, niż mi tutaj. Na szczęście jest internet, możemy wysyłać maile, fakt, to nie to samo, co rozmowa, ale zawsze lepiej, niż sms...

Zasypiam znowu na stojąco. Na szczęście Żaba też. Kupiłam jej dziś rozkosznościowe paputy z żabami :).
19:59, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2010
Kiedy myślę, że ktoś mógłby skrzywdzić Żabę. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym patrzeć na jej cierpienie. Ona jest taka radosna i przecież tyle w niej chęci życia. A ludzie są okrutni. Biorę pod uwagę, że to moje jedyne dziecko i że więcej nie będzie.
Ale nawet gdyby było ich więcej, to i tak bałabym się ich płaczu.

Dzisiaj przyszłam po wizycie u lekarza, a Żaba wrzeszczała. Potem wróciłam ze spaceru i to samo.
Zrobię wszystko, żeby nie płakała.
23:44, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
Chce mi się spać, jeszcze tylko podkarmię zwierzaka. Byłam u gina, wyciągnęłam mamę i cieszę się, że to zrobiłam, bo powiedział jej, że jest w miarę ok. I nie trzeba patroszyć.

Poza tym, to nie mam czasu na net. Spędzam całe dnie z mamą, albo z Janą, albo obydwiema. Po 8 marca chciałabym znowu być u rodziców, tym razem ze względu na Kat.

Odstawiam Cerazette. Więc pewnie teraz będzie trudniej się opanować. Ale już N. powiedział, że będziemy dopasowywać do mnie tabletki.

I brak mi ramion Samca, ostatnio jakoś tak rzadziej tam ląduję. Zwykle jedno z nas jest zajęte Żabą, a drugie tym, co najpilniejsze z rzeczy pozostałych.

Miałam tyle myśli, nie mam żadnej. Zmęczenie. Po prostu. Gdybym mogła chociaż trochę odpocząć... Wiele bym dała. Łeb mi pęka. Idę świętować ostatnią tabletkę!
22:29, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 lutego 2010
Tyle tej złości we mnie narosło na niesprawiedliwość i ogólnie stosunki międzyludzkie, że nie wiedziałam, jak o tym pisać. Mam czasami tendencje do sukowatości, choć ogólnie zwykle chcę dobrze i stąd to moje rozdwojenie. To ta suka potrafi, kiedy kłócę się z kimś i brak mi argumentów, używać ciosów poniżej pasa, np: wrednych haczeń o życie osobiste, ewentualnie wytykać błędy językowe [to też jeden z powodów, dla których wolałam zrezygnować z forum, bo miałam kilka razy na końcu języka wysłanie ludzi do słownika].

Boję się niedzieli. Konflikt wisi w powietrzu, mi nadal nie przeszła złość na mamę Samca, a tu jeszcze swoje dokłada jego brat... Za dwa dni chrzest, a on jeszcze nie ma papieru z parafii, że może być chrzestnym...

Pogoda roztopowa, ja z 38oC na termometrze rozłożona w łóżku. W tej chwili jest ok, przeszło, chyba niepotrzebnie kupiłam antybiotyk, ale po ostatnim jeżdżeniu w Święta za Duomoxem wolałam nie ryzykować...
21:50, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2010
Mama była dzisiaj u mnie, Żaba jest świetna, mam nagrany jej pisk radości, teraz przysypia, a jak podeszłam do niej, żeby sprawdzić, czy się nie przydusza, to rzuciła mi ten swój uśmiech jednostronny.

Jak ja mogłabym, mając możliwość przyjazdu odebrać mojej mamie przyjemność obcowania z jej wnuczką? Mad mnie uspokoiła trochę, zwłaszcza na koniec, kiedy troszeczkę ze mnie suka wyszła. A Casa rozbawił w pewnym momencie i z wzajemnością.

Mam wielu ludzi dookoła siebie. Niekoniecznie dobrych, ale to dla mnie nie jest ważne. Dla mnie są dobrzy, więc i ja przy nich staję się lepsza.
20:57, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 lutego 2010
Tak naprawdę, to bardzo tego potrzebowałam. Nie "chciało mi się" [co nie znaczy, że mi się nie chciało :)], ale właśnie potrzebowałam. Początek orgazmu umiejscawiam w okolicach szyi i jestem zadowolona z takiego stanu rzecz, a reszta świata niech szuka sobie punktu G i od niego uzależnia szczytowanie. Ja mam nadwrażliwe oczy, uszy, nos, język i skórę, więc tam mi się to dzieje, poza strefami zwanymi intymnymi. Cała jestem intymna. Proszę nie dotykać, proszę się nie zbliżać, nie mówić, nie wyglądać.

Zdecydowałam również, że nie pasuje do mnie patologicznie patetyczny ton rozmowy o macierzyństwie. Moja córka jest potworem i zakochała w sobie Samca, nawet stwierdził, że Żaba ma uśmiech sapera - rozbrajający.

Teoretycznie chciałabym napisać o moich pierwszych w życiu udanych Walentynkach [pewnie dlatego, że zrobiliśmy je sobie dzień przed...] wiersz, ale to potem, kiedyś.

Lekkie spięcia z mamą Samca, nie ważne o co, ale tak, cholernie cieszę się, że mam córkę i nie będę miała kiedyś synowej, w której mi będzie przeszkadzało to, czego mi brakuje, skoro mam tylko synów. Przytulam się do Żaby, łapię się na tym, że prawie jej nogi przygniatam, zaskoczona, że tak daleko już sięga.

A żel z Durexa zadziałał.

:)
piątek, 12 lutego 2010
Usłyszałam podejrzane dźwięki od strony Żaby. Takie, jakby jej się kupa przedzierała przez jelitka. Ale niestety - to tylko sąsiad przerzucał węgiel w piwnicy pod nami.

12:00, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
Czasem są takie, że człowiek nie chce się budzić.
Jakiś czas temu, kurde, chyba jeszcze w szpitalu, śniło mi się, że znaleźli Olafa [gdzieś im się zapodział na noworodkach, nawet w snach służba zdrowia utyka...], tylko był w takim stanie, jak noworodek. Leżała sobie dwójka moich dzieci i wszyscy przepraszali, a ja mogłam sobie go wziąć do domu. Piękny to sen był... Nie płakałam po nim, po prostu się uśmiechnęłam. Muszę być dobrym człowiekiem, żeby dać sobie szansę na spotkanie z nim po życiu.

Żaba wczoraj rozkoszna. Śmiech i zabawy, ale nadal zero kupki. Teraz śpi, odsypia noc, bo ryczała do pierwszej, czy drugiej nad ranem, nie pamiętam, potem pobudka o czwartej.
Martwię się o nią. I śniło mi się dzisiaj, że zaczęła pełzać. Myślę, że akurat ten sen ma szansę się spełnić.

Ogólnie palenie w piecu jest do dupy, ale przytulić się do kafelek to przyjemność, która kojarzy mi się z dzieciństwem [i zaraz przypomina mi się topienie plasteliny i kredek świecowych...]. No i to huczenie ognia w piecu... Sam widok ognia jest... Kojący. Ogień to żywioł Baranów, więc teoretycznie to nie jest dziwne.

Aha - horoskop z Angory mówi, że mam zostawić kasę na prezent walentynkowy dla Partnera/rki.
To się nakręca, bo Samiec też jest Baranem,
Ale nie będziemy świętować Walentynek. Po prostu obejrzymy film. A, że kupiłam żel nawilżający, to może jeszcze jakiś seks będzie. O ile w międzyczasie nie zapomnę tabletki.
Aha - wczoraj poszedł ostatni Oekolp. Ktoś chce ze mną wychylić lampkę szampana z nalepką z mojej firmy, nieco przeterminowanego, z tej okazji?
11:17, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lutego 2010
...wracają zwyczajne, spokojne dni, kiedy zaczynamy ze sobą rozmawiać.
Bo tak naprawdę, choć śmiejemy się, że ja za Samca wyszłam dla pieniędzy i urody, to najważniejsze są dla nas rozmowy. Mam nadzieję, że dziś, korzystając z tego, że Pulpecja śpi już, spędzimy trochę czasu ze sobą.

A w "Ugly Betty" znów znajoma twarz - tym razem ta aktorka, co grała Sally Solomon w "Trzeciej planecie od słońca". Przewija się tego trochę, najlepiej zapamiętałam chłopaczka, który grał w "Grindhouse" w tej drugiej części, której tytuł wyleciał mi z głowy. Gogiel podpowiada, że "Planet terror".

Nie mogę uwierzyć, że Żabencja śpi. Tak po prostu? Bez walki?
Nauczyła się przytrzymywać cumelka przy ustach, jak sobie masuje dziąsła, zawsze jej wypadał, a dziś - wkładam go jej do buzi, a ona od razu łapką sobie go podtrzymuje.

Śni mi się kupowanie jedzenia, naprawdę dokucza mi głód.
21:30, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
"- Mandy, you are brilliant!
- Take it back, I'm beautiful!"
19:30, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
To już wszystko wiem. Po upomnieniu, jakie dostałam i uznałam, że nie warto drzeć kotów, lepiej uciec, zebrała się Rada, która stwierdziła, że chcą, żebym była na forum, tylko muszę dostać ostrzeżenie.

Tylko, że... Nie jestem osobą, której można po głowie chodzić. I właśnie dlatego się wycofałam, a oni co? Żebym wróciła, a oni raczą mi dać ostrzeżenie? No way. Poprosiłam o usunięcie konta, bo to przestało być śmieszne. Mam swoją, może nie dumę, ale bardzo wartościową dupę i nie pcham jej tam, gdzie ktoś ma mi pokazywać, co mam robić.

...They don't love me, yeah I can tell, but you do, so they can go to hell...

A jeszcze jakaś jedna piosenka mi się przypomniała:
...We'll never ruin each others day, 'cause when I'm through, I just click and you just go away...
Najgorsze jest to, że się tłumaczę, a wcale nie powinnam. Chyba bardzo mi się chce pisać. Przejrzałam wątek i nikogo nie obraziłam. Sama też nie zostałam obrażona i myślałam, że biorę udział w normalnej dyskusji.
Jak widać, myślenie nie jest moją mocną stroną.

...I'll tell you something, I am a wolf but I like to wear sheeps* clothing...

Było, minęło. Naprawdę. Pewnie będzie mi smutno przez najbliższe dni. Ale...
Może sobie założę własne forum? Forum na wszelkie tematy [teraz by mi się przydała jakaś ściągawka przedwyborcza, bo mam totalny mętlik, jak tak patrzę na to wszystko. I jeszcze Tusk nie chce kandydować, to na kogo ja będę głosować? Jak zwykle - na tego najprzystojniejszego, chyba że będzie jakaś kobieta]...

Marzenia ściętej głowy. Po Beju nie chce mi się już nic takiego prowadzić, chujnia i tyle, to całe moderowanie. Jeszcze na takim forum HT to by było w miarę OK, tam są bazo jasne i ostre zasady - jedna mi się bardzo podoba/nie podoba, jeszcze nie zdecydowałam, która z opcji jest właściwa, że nie można komentować decyzji Staffu.

Jestem zmęczona, zmarznięta, śpiąca i głodna. Ciekawe, ilu przymiotników użyję względem siebie w ostatniej dzisiejszej notce?

Oglądam tą Ugly Betty i tak mi smutno czasem, jak ktoś umiera, albo ktoś się musi rozstać z kimś, kogo kocha, więc chyba nie jestem tak całkiem niewrażliwa...?

Napisałam w końcu te podanie o przedłużenie macierzyńskiego i gdzieś je zgubiłam, więc następne napiszę, jak już Samczysko będzie w domu, to od razu je spakuje. Nienawidzę pisać podań i tym podobnych bzdur. Lubię pisać podania, które dają mi możliwość popisania się umiejętnościami lania wody [których, nawiasem mówiąc, w szkole nie posiadałam za grosz - moja praca maturalna z polskiego miała chyba 4 strony i podobno przypominała bardziej jaką pracę naukową, niż wypracowanie...]. Na przykład na zgłoszeniu reklamacji...

*strój statku jednak brzmiał zbyt dziwacznie...
18:20, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Na HT jakiś pomór podobno, ludzie podostawali banany, a ja nawet nie wiem, za co. Co się dzieje z tymi forumami ostatnio...
:P

A, jedna rada Casy była dobra: napisz o tym wiersz. A, kurde napiszę chyba. Czasem zdarza mu się coś mądrego powiedzieć...

Mad nie ma, moja mama przyjedzie jutro, ja zamarzam, a Żabie z tym dobrze. Samiec wróci i tak o zwykłej porze, choć podwozi go kolega o niemożliwym nazwisku...

W środku marznę, bo jestem jak szafa, jak stolik pod książkę i poduszka do łóżka. A Żaba ma już czkawkę, więc czas na mnie.
17:20, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Od wczoraj, od tego posta, który kogoś zdenerwował, nie pisałam nic.
A dziś dostałam ostrzeżenie...
:/

Przed chwilą: "It's all over, but you're crying", Garbage. Znaczące. Znaczy, ja nie płaczę, bo jakbym próbowała, to by mi łzy zamarzły z zimna.
Tulę się do pieca i zabieram się do rosołku.
14:15, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Brakuje mi forum, ale...
Dziwne to takie, bo wszystkie, jak jeden mąż twierdziły, że najbardziej na świecie nie lubią robienia koło dupy za swoimi plecami [tzn: z punktu widzenia fizjologii tylko tak da się robić koło dupy :)], a tutaj taki... Zawód?
Nie wiem. Niesmak na pewno.
A jeszcze tata namawia mnie, żebym wróciła do moderowania forum bejowego... Jak na razie wszystkie fora omijam szerokim łukiem...
13:34, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Wczoraj Samiec zbuntował się, bo powiedziałam, że moja mama chce ugościć ludzi, co przyjadą do nas na chrzest. Zbuntował się i powiedział, że my możemy zrobić. MY.
No, chuj mnie strzelił. MY. Bo to akurat ON będzie sprzątał przez najbliższe dwa tygodnie i w ramach relaksu potem robił sałatki. On nie rozumie, że goście pod tytułem: "Babcie, Ciotki itp", to nie to samo, co sprosić na Karna-Wałówkę kolegów i kuzynów, którzy po pierwsze, nie zwracają uwagi na porządek, a jak się zbombią, to zwracają, ale nie uwagę, poza tym zaprasza się ich, jak sama nazwa wskazuje z własną wałówką.
Wkurwiłam się, naprawdę. Druga rzecz, to alkohol. Nie chcę na chrzcinach alkoholu [no, do toastu można wziąć różowe, orzeźwiające Carlo Rosi]. I jakoś każdy, komu to mówię, pomija milczeniem i zmienia temat.

A noce mijają spokojniej jakoś. Chociaż wczoraj Żaba akurat jak Samiec wrócił do domu, to zaczęła fisiować.
Cóż.

OK, wygadałam się i mam spokój. Żaba teraz śpi, na gazie mam rosołek z "zajebistego" gołąbka - młode gołębie taty Samca przypominają wielkością drobniejsze kurczaki, a rosół z nich jest tłusty, jak z kaczki.
A w głośnikach Queens of the Stone Age. Ta piosenka, co ma w treści uzależniacze. Wyłącznie.
11:36, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 lutego 2010
Żarty - żartami, a poważne decyzje trza podjąć. Rozważywszy wszelkie plusy [bardzo intensywnie działanie, pogadanki na moje ulubione tematy, towarzystwo kobiet, które - teoretycznie - mnie rozumieją] i minusy [bo można komuś nadepnąć na odcisk], znając mnie, zgadnijcie, jaką podjęłam decyzję?

Jestem gadułą niemożliwą, ile dzisiaj tych notek, heh... Jakby mi tak szło z czymś konkretnym, to bym się cieszyła... Niestety, nie idzie. Czuję się beznadziejna z tym brakiem weny. Taka pustka. Muszę pisać, świetnie ktoś to kiedyś napisał, tylko że ta osoba [nie miała odwagi pisać pod swoim nickiem na Beju] stwierdziła, że robię to, żeby pokazać znajomym, że coś potrafię. Otóż nie.

A na radio Tuba.fm, Roxy Rewind - "Zero" Smashing Pumpkins...
"Wanna go for ride...?"
Mniam...

I jeden z najnowszych wierszy, jednocześnie bardzo osobisty, aż boję się go pokazać osobie, której jest dedykowany... Zrobi to ktoś, anonimowo, za mnie???

List do Ani                   
(Walka trwa)

Wyhodowany na Twoim łonie
Potwór zjada Cię od środka

Przytulność domu
Zamieniłaś na świadomość życia
Wychodzisz za drzwi
Więc muszą zauważyć, że jesteś

W aptece
Skreśliłabyś losowo kilka zer
I pigułka byłaby lżejsza do przełknięcia

W zaciszu szpitalnej sali
Odpoczywasz wciągając w żyły
Pożyczoną krew
I ratunek od farmaceutów
Te brzytwy przetną Cię kiedyś

Wierzysz w sens
To prawdziwy cud
Chyba jedyny, który udało Ci się wyprosić


Krytyka na Beju była bezbolesna. Tam nikt mi nie wytykał błędów w wierszach, a jedynie błędy w moim własnym rozumowaniu...
17:55, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
Jeśli dostanę bana, to będzie mój pierwszy w życiu [a pamięta ktoś moje "konszachty" z Manianą, kiedy to pisał, że w sumie to mam rację, ale to niezgodne z regułami forum?], co uważam, że w wielkiej karierze forumowej, nie jest takie straszne, każdemu może się noga podwinąć.
I na dodatek w jakim stylu? Teraz jeszcze komuś się nie podoba, że piszę o tym na forum i tutaj też piszę, co o tym sądzę.
Mad, jak mi Ciebie brakowało tam na tym forum, na każdym innym miałam bratnią duszę - na Beju Ciebie i Alex, na PP Ginger, Jacka i Valdensa, na HT - kurde, trudno wymienić, tam miałam najwięcej. Tak, tak, Mad, pokiwaj głową z politowaniem, mówiąc: "Ty też lepiej dogadujesz się z facetami, choćbyś nie wiem, co mówiła..."
Najwyraźniej, skoro na męskiej stronce miałam poznałam najwięcej przyjaznych ludzi.
Na tamtym forum, na którym jeszcze jestem, ale postanowiłam ochłonąć, więc nie wchodzę, miałam dwa typy. Ale, skoro czytają, to nie powiem, kogo mogłam polubić specjalnie, jak komuś będzie zależało, to mnie znajdzie...

A mojego męża kocham za to, że jak jest poza zasięgiem, to po złapaniu z powrotem łączności dzwoni do mnie, zanim jeszcze przyjdzie sms z informacją, że już mogę dzwonić, ha!

Sukienka też przyszła, zdjęcia nie pokażę, chyba że na mail, mój Samiec tu zagląda, a to będzie moja do ślubu...
I feel sexy...
16:56, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2