Skopiuj CSS
czwartek, 27 stycznia 2011
Zbiera się we mnie tych uczuć od metra, a tylko półtora metra mam, więc wszystko pęcznieje, gniecie mnie od środka, nie radzę sobie z tym, po nocach nie śpię, dnie spędzam snując się, za dużo tego wszystkiego - ta stłuczka, mama Samcowa... Cóż, zawsze myślałam, że to typowo męska cecha, takie podawanie wyniku końcowego, w efekcie za nic nie potrafię zrozumieć, dlaczego jeszcze nie zgłosiła tego auta do wyceny, tylko czeka na... Na co? N taki moment, kiedy PZU po zgłoszeniu zaśmieje się w twarz, że za późno? Jutro mija tydzień od tego, a nadal wszystko stoi. Samiec załatwia wszystko związane z mieszkaniem, ale nie da się dorwać faceta od gazu i wody, no dajcież spokój, trzeba było im nie płacić, nigdy, nigdy w życiu nic po znajomości, za każdym razem sobie to obiecuję i za każdym razem myślę, że - a, taniej, niech będzie. Tak na temat, to ostatnio uświadomiłam sobie, że w pierwotnym planie na starym mieszkaniu chcieliśmy drzwi na środku ścianki między kuchnią i łazienką, pan M. przekonał nas, że lepiej mieć całą ścianę wolną, a drzwi z boku, a teraz jak tak patrzę, to wychodzi, że ta kuchnia jest całkiem spora, tylko te drzwi z boku wszystko psują, powodując jej nieustawność.

Mam dość po prostu. Czasem żałuję, że działam. Wygodniej byłoby, gdybym umiała, jak Samiec osiąść na laurach i pierdolić postęp, niech z drzew schodzą inni.

PS: A najdziwniejsze jest to, że nawet w łóżku zaczyna tak być. Nie to, żeby mi przeszkadzało, ale zaskakuje, że Samiec, który wcześniej nie potrafił biernie poddawać się pieszczotom, teraz sam mnie prowokuje do działania.

PS2: Jeszcze na to wszystko mają jutro bądź pojutrze przyjechać Wuja z Żoną i tak mi się chce, kiedy wiem, że znowu wyjdę na tą niedobrą, bo nie pozwolę Samcowi pić, idziemy w sobotę do kina i potem ma być nasz wieczór, już ściemniam i nie zamawiam żadnego towarzystwa oprócz Kat. Z nią to już sto lat w kinie nie byłam.
16:23, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 stycznia 2011
niedziela, 16 stycznia 2011
Naczynie

Pół tego naczynia ugotowanego makaronu
Ćwierć naczynia szpinaku [może być mrożony]
Ćwierć naczynia jakiegoś mięsa
Cebula
Marynata klasyczna
Przyprawa typu wegeta
Śmietana trzydziestka
1 Jajko

Wykładamy połowę makaronu na dno naczynia, układamy szpinak [można zostawić trochę do ozdobienia na wierzch, pokrojoną w kostkę cebulę, zasypujemy wegetą. Mięso kroimy w miarę drobno, mogą być takie paseczki, jak na strogonow, wykładamy na szpinak, na to znowu makaron, tą resztkę szpinaku na to. Mieszamy śmietanę z jajkiem, można trochę rozrzedzić wodą, czy rozrobić łyżeczkę mąki, jak kto lubi. Zalewamy to wszystko, pieczemy w piekarniku godzinę na 200 stopni, potem godzinę na 100 stopni.

Żaba rośnie rzeczywiście niesamowicie, a jej włosy jeszcze bardziej. A w tej chwili zaczepia Samca i jego kolegę, bo powinna się kłaść i spać. Kocham tego potwora. Początki miałyśmy trudne, ale teraz jesteśmy całkiem zgranym duetem. Wprawdzie dochodzi do konfliktów, kiedy mamy inny pogląd na układanie zabawek na półkach [odkąd chodzi, wieczorem zawsze układamy razem zabawki na półce i od prawie pół roku ona twierdzi, że jak się ułoży, to można rozpierdzielić od razu...], czy właśnie pory odpoczynku, ale mycie wszelkich luster, okien, kafli, podłóg idzie nam doskonale...
:)
20:04, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 stycznia 2011
Z braku pisania:

Choinka tegoroczna

Kafle z pieców na nowym mieszkaniu:




Żaba z najmłodszą ciocią:


I z prababcią oraz ciotkami:

13:55, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Mam kilka pomysłów na opowiadania i ani grama pomysłu na to, jakby to zacząć. Drażni mnie to. Całą ochotę do pisania zużywam na jakieś bzdurne plany dnia, rozpisywanie zadań do wykonania, ewentualnie przepisywanie telefonów do znajomych.

Żaba usiłowała mówić "patataj patataj", co mieli okazję zobaczyć moi znajomi na facebooku, ale zrezygnowała. Ona w ogóle szybko rezygnuje z tych swoich powtarzanek. Mówiła już przecież różne rzeczy - nawet raz zdarzyło jej się powiedzieć cicho, ale wyraźnie: "piesek". Czyżby, jak Józinek z Jeżycjady była przeze mnie zagadywana? Bardzo dużo mówi do siebie za to i całkiem po swojemu. Najczęściej powtarza się coś w rodzaju "Jeziuś, jeziuś". Dziwne, jakby brała ze mnie przykład, to innych wyrazów by używała. Szczególnie wykrzykników.

Właściwie niewiele używam netu, tak bezmyślnie trochę, przeglądam stronki z tymi pseudośmiesznymi, lub pseudofilozoficznymi kawałkami, typu demotywatory lub komixxy, ale tak bez większego zacięcia. Chciałabym coś napisać. "Dwie kreski przepisałam w całości. Udało mi się. Nawet zgrabnie wyszło, nie pytam, ile objętościowo, gdybym chciała drukować, ale pewnie "fchuj".

Miałam nie pisać brzydko, ale ten wyraz jest rozkoszny.
01:37, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 stycznia 2011
Śmieszą mnie czasem te kobiety. Ostatnio strasznie przerażone były tym, że nie widziałam nic złego w fakcie oblizywania smoczka przed podaniem go dziecku. Ok, wiem, bakterie, próchnica i tak dalej. Ale z drugiej strony - dziecko się jakoś musi uodpornić. To też wpływa na jego układ odpornościowy, nie wariujmy więc. Przesadna troska, wynikająca z nieświadomości dojrzałości układu odpornościowego u dziecka [bo to nie chodzi o to, że dziecko ma niedojrzały układ, tylko o to, że nie zawsze wiemy, jak mu stopniować wrażenia, żeby nie przemęczyć, ale rozwijać]. Tak samo zresztą, jak dmucham na gorące Żabie i tak dalej. Norma to jest. Tak robiły nasze matki, babki, a dopiero od jakichś może dziesięciu lat jest świr na punkcie takiej higieny. Ja osobiście, jak mam wybór - moje usta, czy kranówa, to wybieram to pierwsze. Wiadomo, nie, jak choruję - a to, że mnie coś bierze wyczuwam bardzo wcześnie, są jednak plusy nadmiernego wsłuchiwania się w swój organizm.

A z drugiej strony opowiadają, że tampony to taka straszna higiena. I że na noc zakładają. Nie wiem, czy zdarzyło się Wam kiedyś przetrzymać trochę krwi przez pół dnia latem na świeżym powietrzu - przy powiedzmy 30 stopniach Celsjusza. Fajny smród, no nie? Sama myśl o tym, że ta krew z kawałkami błony śluzowej miałaby się tam, we mnie trzymać bez możliwości wypłynięcia przez - powiedzmy, krótki - pięcio-, czy sześciogodzinny sen, w temperaturze ok 36 stopni, jest dla mnie obrzydliwa i niehigieniczna. Może i podpaski są niedyskretne [nie wiem, noszę cienkie pod dżinsy i raczej ich nie widać, ale na pewno bardziej higieniczne - choćby przez tą możliwość natychmiastowego usunięcia się krwi z ciała.

Wracając do przyjemniejszych tematów, to... Mad nie pisze, Kat nie pisze, ja nie mam w sumie na nic czasu, ale tak - odpoczywam! Samczysko ma urlop i jest cudownie, tak jak powinno być. Jesteśmy blisko, spędzamy czas razem, on się zajmuje Żabą, ja domem, remont ma się ku końcowi.

Kocham piece kaflowe. A Nokię 6303i utopiłam i znowu działam na 3110.
23:53, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »
sobota, 01 stycznia 2011
Mam butki!!!
Kupiłam bodajże trzydziestego grudnia. Jestem usatysfakcjonowana.
Poza tym Samczysko ma urlop, w końcu mamy czas dla siebie, Sylwester był całkiem miły i wszystko zaczyna się układać.
22:38, dziewczynalenina , pamiętnik
Link Dodaj komentarz »