Blog > Komentarze do wpisu

Spełnianie marzeń

Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany.
Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz wzrok i...
W jednej z klatek zobaczyliśmy wiewiórczaka trójbarwnego, a obok kartkę z napisem: "burunduk".
Okazało się, że ten drugi akurat zimuje, wyglądał na umarłego, więc został przeniesiony na zaplecze. Mimo wszystko, kazaliśmy go zarezerwować do wieczora.
Do tego czasu zdążył się obudzić, nawet nie wyglądał jakoś bardzo zamulony, nie trząsł się, ani nic. Zdecydowaliśmy, że będzie nasz (bo wolierę mamy już chyba od miesiąca).
Przez pierwszy tydzień był prawie jak duch, zobaczyliśmy go dopiero w sobotę, wracając z lodowiska. Machnął nam tylko ogonem przed nosami i zakopał się w transporterze, który jest jego tymczasowym legowiskiem.
Drugi tydzień... Zaczął się nieco mniej czaić po kątach, kiedy siedziałam w kuchni już nie zamierał w bezruchu, tylko chrupał sobie to, co udało mu się zachomikować (albo zawiewiórkować) dopóki nie wstałam.
Z tym, że nauczyłam się budzić przed ósmą i podglądać go przez otwarte drzwi. W czwartek nawet udało mi się podejść do klatki na tyle, by zrobić mu zdjęcie.
A dzisiaj... Obudziło mnie chrupanie i szuranie (syndrom matki, są pewne ciche dźwięki, które otwierają oczy). Jako, że nie miałam okularów, pytam Lenina, czy Cookie siedzi na widoku. Tak, siedział, więc poprosiłam, aby wysłał smsa do Jany, żeby po cichu zaszła z drugiej strony...
Okazało się, że moja córka już stoi przy klatce. Miała go na wyciągnięcie ręki i dopiero, gdy odwróciła do nas głowę, smyrgnął do transportera.

Wiem już, jakie to uczucie, gdy spełniają się marzenia. Burunduka planowaliśmy od 12 lat. Mogą się na mnie posypać gromy, że z zoologa, ale...
Nie wiem, masz mieszane uczucia, co do informacji u miłośników wiewiórek. W hodowli podano informację, że nie wolno ich rozmnażać na terenie Polski, a oni rozmnażają, więc sama nie wiem, czy kupując z domowej hodowli też nie łamałabym prawa...

PS: wyleczyłam się z grup gryzoniowych. Naprawdę, nie chcę mieć do czynienia z takim hejtem...
sobota, 24 lutego 2018, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że

  • Księga skarg i zażaleń.

    Jak łatwo mnie zastraszyć, zamknąć w klatce obaw. Wczoraj wizyta w sklepie zoologicznym - musieliśmy kupić siano dla gryzaków, przy okazji rzut oka do sprzedawa

  • Bezsensowna bezsenność

    Jak zwykle po nockach, tyle że tym razem mam 4 dni na dojście do siebie. To znaczy: już dwa i pół. Jak bardzo muzyka pomaga mi w pracy, dowiedziałam się, gdy pe