Blog > Komentarze do wpisu

Schematy szczęścia

Kiedy spotyka się po latach człowieka i zaczyna się opowiadać, w jakim punkcie się jest, często to dobry moment na podsumowanie.

Ciężko mi czasem określić się tak, aby rozmówca zrozumiał, jak wygląda moje szczęście i jednocześnie nie popaść w stan cukrzycowy. Bo jestem szczęśliwa.

Mogłabym wymieniać rzeczy, których nie mam, ale jednocześnie przy każdej myśli o tych brakach w mojej głowie układa się kolejna, która mówi mi, że mam coś.

Bo np: nie skończyłam studiów (nie zaczęłam też, hehe), ale uczę się cały czas, na dodatek w czasie, który poświęciłabym wtedy na studia, ja postawiłam na związek (tego, co się wtedy wyseksiłam, nikt mi nie odbierze, ha!)

Nie mam ambitnej pracy, ale mam pracę spokojną, bezstresową. Z fajnymi ludźmi i całkiem miłą atmosferą (owszem, na innej zmianie może nie byłoby tak lekko mojej rogatej duszy).

Nie zarabiam kokosów i często muszę liczyć każdy grosz przed wypłatą (gdybym jednak czasem zrezygnowała z którejś tam pary butów, czy kolorowanki, byłoby mi lżej), ale wystarcza mi na - patrz nawias.

Nie mam jednego dziecka, ale żyję. Doceniam to, że tak się stało. Zresztą, teraz mój Aniołek dostał Ciotkę do opieki. Czasem tylko ta myśl mnie ratuje przed płaczem.

Mam tylko jedno dziecko, ale jest ono zdrowe. Wiecie, jaka to radość? Ci, co mają wcześniaki, wiedzą.

Nie spędzam wakacji za granicą (i nie mówię tu o czymś ciepłym, tylko np: Islandii), ale na każdym urlopie wypoczywam. Dostał mi się od losu facet, z którym każde miejsce jest ciekawe. Na dodatek potrafi odpocząć. Sam też ma pracę, której nie przynosi do domu. No, dobra, trochę przynosi, jako plotki i anegdotki, ale ja też, co jest tym bardziej śmieszne, że on moich kolegów z pracy częściowo zna.

Wszystko to, co mam, jest niezależne od pieniędzy. Poważnie, nawet zdrowie. Zdrowie to totalna loteria losowa. Np: ja nigdy, przed zabiegiem zaszywania dziury między zatoką a jamą ustną nie wiedziałam, co to zapalenie zatok. Właśnie się dowiaduję, jakie mogą być powikłania zwykłego kataru. Sama radość, jutro lekarz, na dodatek strach, bo przecież Jana ma jechać za tydzień do Zawoi na trzydniówkę, więc pod żadnym pozorem nie może się zarazić.

piątek, 19 stycznia 2018, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Duszno

    Czasem przychodzą te Czarne Kowboje z ołowianymi nastrojami. Jednej nocy planuję zakup domku w górach, zaglądając ludziom przez okna, drugiej stoję z Monią i pł

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie