Blog > Komentarze do wpisu

Księga skarg i zażaleń.

Jak łatwo mnie zastraszyć, zamknąć w klatce obaw.
Wczoraj wizyta w sklepie zoologicznym - musieliśmy kupić siano dla gryzaków, przy okazji rzut oka do sprzedawanych zwierząt, jak tam warunki.
Jeden chomik roborowskiego wyraźnie chory. Jedno oko półotwarte, drugiego chyba wcale nie miał. Ruchliwy, biegał po klatce, ale jakiś taki nastroszony, no coś z nim nie tak.
Jakiś czas temu po prostu bym go wzięła (można tak zrobić, jeśli zauważy się zwierzę chore lub okaleczone), na jedną noc do klatki i rano do weta.
Tyle, że włączyły mi się te wszystkie agresywne posty ludzi, że z gryzoniami do weta trzeba od razu (powodzenia, jechałam na nockę), że klatka nie spełnia standardów (55x30, przy minimum 60x40) i uciekłam ze sklepu.
Jest mi cholernie głupio, bo mogłam wziąć tego chomika, nawet ryzykując, że poszedłby do uśpienia. Ale wewnętrznie byłam zablokowana. Tak łatwo jest mnie zniechęcić do czynienia dobra.

Spotkała mnie ostatnio przykrość, wynikająca z tego, że komuś chciałam zrobić przyjemność. Całe moje życie tak wygląda, dobrze że Lenin pod tym względem jest stuprocentowym facetem i w sumie łatwo znaleźć coś miłego dla niego, a i odwdzięczyć potrafi się solidnie.

Jestem jednak skrajnym introwertykiem, bardzo lubię kontakt przez internet. To nie tak, że nie lubię ludzi - bardzo ich lubię, kiedy nie muszę patrzeć na twarze, odgadywać emocji. Kiedy nie muszę zastanawiać się, czy śmieję się w odpowiednim momencie (powaga, zwykle rżę albo nie wtedy, kiedy trzeba, albo dopiero, jak wszyscy się śmieją). Kiedy nie muszę zastanawiać się, czy to że się na kogoś intensywnie patrzę, nie zostanie odebrane jako zaczepka, czy aluzja. Albo, że kiedy na kogoś nie patrzę, nie posądzi się mnie o znudzenie. Albo że rozmawiam z kimś, mając słuchawki na uszach.
I czy mówię za głośno lub za cicho, a może zbyt niewyraźnie.

Plusem zaś facebooka jest to, że można odnaleźć po latach znajomych. Koleżanka, z którą nie widziałam się 26 czy 27 lat odezwała się ode mnie. I od razu przypomniało mi się, jak razem z moimi braćmi, jej bratem - Dawidem, a także Marcinem i Adamem pykaliśmy na commodore.
Takie to miłe...
poniedziałek, 15 stycznia 2018, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że