Blog > Komentarze do wpisu

Bezsensowna bezsenność

Jak zwykle po nockach, tyle że tym razem mam 4 dni na dojście do siebie.
To znaczy: już dwa i pół.
Jak bardzo muzyka pomaga mi w pracy, dowiedziałam się, gdy pewnego dnia zapomniałam odtwarzacza i na dodatek ładowarki, więc nie mogłam użyć telefonu.
To było straszne. Nigdy więcej.

Dostałam zdjęcie Moni, włożyłam sobie do koszyka z owocami i czasem z nią rozmawiam, a czasem tylko mam ochotę złościć się, że tak sobie odeszła. Jest bardzo ciężko, nie tylko z tego powodu, ale czuję się taka, nie wiem, chyba bardzo boję się kolejnego roku, ale liczę na to, że tylko co dziesięć lat będzie czysta masakra i mamy teraz dziewięć lat spokoju.

Odwiedziłam ostatnio Anię, która po wielu ciężkich przeżyciach, przy których moje to pikuś, urodziła zdrowego łobuza. To był jeden z tych cudów, których potrzebowałam. Cud zapracowany przez nią, wymodlony, ale jednak prawdziwy, tak właśnie powinno być.

Wiem, że cuda nie są nagrodą, cuda są taką samą nauką, jak tragedie, ale jednak czasem spotykamy ludzi, którzy na nie zasłużyli.

Tak naprawdę lubię poranne przesiadywanie na kompie, choć nie wyobrażam sobie pobudki o tej porze (w zeszłym tygodniu było zagrożenie pójścia na szóstą do pracy i byłam mocno zestresowana tym faktem). Jednak, gdy zarwana noc ma się już ku końcowi... Jest magicznie. Wszyscy śpią, wszyscy są zdrowi. Są spokojni, nawet pies nie biega i nie szczeka przez sen. Sama otulam się ich nastrojem i jest odrobinę lepiej. Nie, jest naprawdę dobrze, rzadko mam te stany, kiedy nie mam ochoty na nic, ja jednak jestem typem, który w stresie, nawet przytłoczony, będzie się miotał i szukał zajęcia.

Męczy mnie tylko strach, każde kolejne złe wydarzenie przynosi blizny na mózgu, następne rzeczy, których będę się bać.
niedziela, 07 stycznia 2018, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że