Blog > Komentarze do wpisu

Podsumowanie

Korzystając z chwili, trzeba by było napisać coś o tegorocznej muzyce.
Zaczęło się spokojnie - nadal Sia i Stone Sour, dosłuchiwałam, czekałam na to, co nowe.
Nowy album SS to coś takiego, jak "AHIG" w karierze Slipknota - powinno się pominąć milczeniem. Coś tak słabego, że nudne jest nawet gdy je przetkać muzyką czterech stron Świata. Dosłownie cztery kawałki, których da się słuchać bez bólu - "Hydrograd", "Fabuless", a także "Thaipei person" (tu brawa za energię, taki mały przebłysk na albumie, który wykonany jest nawet tak, jakby się Taylor sam sobą nudził. I podniecał. Nie wiem, co gorsze...) i... hehe, to. Chwyta za serce i udowadnia, że ten facet sprawdziłby się nawet jako członek boysbandu (i nie wrzucam tu żadnych żartów na temat jego wyglądu).

Za to pojawił się wyjątkowo energetyczny Volbeat. Tzn: nie, że w ogóle się pojawił, tylko ja, słuchając Antyradia trafiłam na "Black rose" i mnie to zaintrygowało. Teraz napalam się na koncert, ale ciężko o coś w pobliżu, dlatego wzdycham, oglądam nagrania i tęsknię za dobrą zabawą. Co takiego jest wyjątkowego w tym zespole? Taki zdrowy, oldschoolowy rock'n'roll z mocnym "dudududu" w tle. Ciężkie gitary, a na to nałożona linia wokalna z zupełnie innej bajki i świetnie się to wszystko komponuje. Kiedy ich słucham, mam wrażenie, że dokładnie wiedzieli, co chcą grać. 

I była też w tym roku Marina And The Diamonds. Słuchałam, sama zaskoczona, bo to chwilami takie disco-electro z lat osiemdziesiątych, a chwilami pop, ale jednocześnie jest przyjemne i dopracowane. Niewiele piosenek wyrzuciłam po przesłuchaniu.

Próbowałam słuchać Ghosta, ale może jedna, czy dwie piosenki w efekcie nie odpadły, całość brzmi jak The Beatles w gorszym wydaniu, więc nawet nie będę reklamować.

Jeśli chodzi o The Beatles, to dorwałam "Live at the BBC", album, który słuchałam dawno temu, ale fajnie się odświeża.

Aaaaa! Wiem, nie napisałam o tym, jak mnie Scar The Martyr odtruli po Hydrogradzie. Właściwie - słuchając ich słyszę Stone Sour z mniej może wyrazistym wokalem, ale całkiem przyjemne i całkiem niewyróżniające się spomiędzy dobrych albumów SS.
czwartek, 21 grudnia 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że