Blog > Komentarze do wpisu

Przewrotnie

Właściwie to wczoraj chciałam zrobić bogatą notkę muzyczną o Marina And The Diamonds, ale zamiar powstał przedwczoraj, a od wczoraj już nie jest tak sielsko, więc...

Większość z nas ma bliskie osoby. Kogoś, kogo kocha, o kogo się troszczy. Ja mam ich bardzo dużo i czasem, kiedy z kimś jest źle, to chciałabym, żeby to mi było źle (ale to tak nie działa, gdybym wyraziła to otwarcie, to pewnie skończyłoby się na tym, że i ja, i ta osoba cierpiałybyśmy, Pan B. lubi to). Plączę się z kąta w kąt, chciałabym pomóc, a nie bardzo wiem, jak.

Wyobraźcie sobie, że ktoś cierpi nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, wiecie o tym, ale ten ktoś próbuje być twardy, chociaż nie śpi po nocach, bojąc się przyszłości. Wiem o tym, a nie mówię ani słowa, bo nie chcę, żeby kochana osoba pękła, chcę żeby była twarda i dalej dążyła do celu, jakikolwiek sobie ustali. Umiem trzymać za rękę, martwić się za kogoś, chociaż to ostatnie nie pomaga.

Wkurwia mnie to, że mówią nam, że Pan B. jest taki miłosierny, że oddał nam swojego syna. Oddał, bo wiedział, że go nie traci. Kiedy my patrzymy na cierpienie naszych bliskich, nie mamy pewności, a każe się nam wierzyć w Niego. W gościa, który zamiast wybaczyć nam to, że postępując zgodnie z daną nam przez Niego wolną wolą zrobiliśmy coś wbrew jego woli, pozwala nam zabić swoje dziecko, żeby pokazać, jak bardzo nas kocha, jednocześnie wiedząc, że za trzy dni je wskrzesi.

Wiem, jestem straszna, pewnie paru osobom się to nie spodoba, ale nie wierzę w to, że cierpienie umacnia. Już kiedyś pisałam - cierpienie testuje, jak bardzo silni jesteśmy. I to wcale nie jest tak, że po teście stajemy się silniejsi. Wręcz przeciwnie - stajemy coraz bliżej naszych granic.
niedziela, 17 września 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że