Blog > Komentarze do wpisu

Małe zwierzę

W czwartek pożegnaliśmy Milę. W sumie nie wiadomo, co ją rozłożyło. Chwyciła jakieś przeziębienie, niestety, leczenie nie przyniosło poprawy, trzeciego dnia już nie miała siły na nic, leżała taka biedna i bezradna, z wypchanymi policzkami (dzień wcześniej próbowała jeszcze zrobić zapasy, ale nie wyszło jej to)...
Zawsze w takiej sytuacji smutno mi, bo wydaje mi się, że zawiodłam te stworzenie przecież całkowicie ode mnie zależne.
Ciężko było patrzeć na nieruchome ciałko, oddychające z trudem, kiedy w pamięci miało się ciekawską istotę, która wychodziła do ręki, jak tylko otwarło się klatkę.

Klatka na razie straszy, ale mamy w domu Kiwi od Emilki, więc trochę łagodzi pustkę - zwłaszcza, że Janka bierze ją na ręce i rozmawia z nią, i czasem jest tak, jakby się nie przejęła, a potem przychodzi do mnie i popłakuje.

Najważniejsze, że dzięki Mili Jana nauczyła się, że oswajanie zwierząt nie jest takie łatwe (a także późniejsze pogodzenie się z tym, że czasem zwierzę nie chce przyjść do człowieka), a dodatkowo przekonała nas, że potrafi się zająć swoim własnym zwierzęciem.
piątek, 18 sierpnia 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Trudności

    Są takie życiowe kąski, którymi można się zadławić. Po których nie da się do końca żyć. Ja jeszcze nie wierzę, nie czuję tego. Wrzuciłam sobie zdjęcie Moni na p

  • ...

    Już zapomniałam, jak bardzo płacz wyniszcza. Przynosi ulgę tylko wtedy, gdy po nim można się wyspać, a ja musiałam iść do pracy. Pisałam już wiele razy o śmierc

  • Granice...?

    Jako wielbiciel zwierząt mam na fb pozaznaczane różne organizacje działające na rzecz zwierząt, uświadamiające, grupy wsparcia dla posiadaczy i takie tam. Ostat