Blog > Komentarze do wpisu

Czereśniary

W końcu udało mi się przekonać mojego wybrzydzacza do czereśni, więc teraz już obżeramy się obydwie.
To są niezwykłe owoce, mają w sobie wszystko - lekką kwaskowatość, słodycz bez końca, gładką, delikatną skórkę, miękki, elastyczny miąższ, mają w sobie smak wakacyjnej wolności, wspomnienia, przy zamykaniu oczu pojawiają się wszystkie te chwile spędzone na czubkach drzew, zapach traw i liści, śmiech do upadłego (matko, jak ja się cieszę, że nadal potrafię śmiać się do bólu brzucha, a o czym najlepiej wie Lenin, bo zwykle dostaję głupawki podczas naszych wieczornych podsumowań... Uwielbiam to, kiedy gadamy i nagle wplątujemy się w sieć dwuznaczności albo alternatywnych treści, bo dwuznaczność brzmi zbyt jednoznacznie), to wszystko jest w czereśniach, w wieku Jany jeszcze nie chodziłam po drzewach, nie ma co się oszukiwać, to zaczęło się, gdy miałam 10-12 lat mniej więcej, wtedy dopiero zrobiła się ze mnie dzika poszukiwaczka przygód. Podobno byłam strasznie odważna.
Gdzie podziała się moja umiejętność wspinaczki? Skoków? Czasem zachodzę do Doliny BEKI i zastanawiam się, jakim cudem, będąc o te 15 cm niższą wtedy, byłam w stanie tak skakać między skałami?

Czereśnie są erotyczne, niestety zwykle na wieczór nie zostaje nic, a na dodatek od pasa w dół jestem zajęta czym innym, if you know what I mean.

Czekam więc na wolny weekend.

Nie wchodzę na fb, obawiam się gróźb i przekleństw w wiadomościach od współpracowników. Tak, wiem, jestem tchórzem. Poza tym, kurde, jak się ma wolne, to nagle okazuje się, że nie ma czasu na internety.

Jana wchodzi do pokoju. Kręci się niespokojnie.
- Czego szukasz?
- Miejsca na moją niewidzialną kamerę. O, tutaj będzie dobrze.
Chwila zabawy w jutuberkę w sąsiednim pokoju. Krzyk:
- Mamo!
- Co?
- Wyłącz mi kamerę!
Pstryk. Okazało się, że utknęła w bluzce, pomogłam jej.
- Jana, a ta kamera musi tu być? Wiesz, ona mi nie przeszkadza, ale postawiłaś ją pod głośnikiem i moja muzyka może zagłuszać twoje wypowiedzi.
- No, masz rację, tam będzie lepiej.

Wiem, wyobraźnia dzieci powinna być ograniczana. Ja nie umiem. Nawet w pracy rozmawiam sobie w głowie i uwierzcie, te rozmowy mnie czasem tak bawią, że śmieję się prawie na głos. Jestem całkiem interesującym towarzyszem, jeśli się z kimś oswoję.

Lenin dostał do oceny "Lato Złotej Rybki". Generalnie czuję w tym potencjał, ale i niedosyt, jestem beznadziejna w opisach. Zwykle z pisaniem mam, jak z seksem - trochę intrygi, trochę gry wstępnej, a potem szybko, byle do końca.
;)
środa, 05 lipca 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Spełnianie marzeń

    Dwa tygodnie temu byliśmy w Majstrze po lampkę dla Jany. Niestety, w Majstrze mają też dział zoologiczny. Wielkie woliery z różnymi papugami przyciągnęły nasz w

  • Płacz

    Dzisiaj rano Jana wyjechała na zimowisko z zuchami. Nieco zepsuł jej humor fakt, że jechała też koleżanka Emi, więc na starcie zaczęły się obawy, czy nie będzie

  • Wyrzuty sumienia

    Ostatnio ciężka rozmowa o tym, co czujemy po śmierci Moni. Że mamy wyrzuty sumienia, że nikt jej nie chwycił za kudły i nie potrząsnął. Że nie marudził jej, że