Blog > Komentarze do wpisu

Tia, jasne

Czasem powstają w mojej głowie dziwne pomysły. Niektóre dają się przełożyć na papier - i te lubię, inne są tak ironicznie życiowe, że się ich boję.
Te najbardziej nieprawdopodobne scenariusze spełniają się najszybciej. Kiedy Jany nie ma w domu, nie umiem spać, bo boję się, że gdy coś dzieje się poza zasięgiem moich rąk, nie mogę reagować.
Gdy nocuje w domu, nie śpię, bo ten drugi pokój oddzielony jest kuchnią od naszego i to jest tak strasznie daleko.

Moje bezpieczniki wrażliwości są przepalone. Poruszam się cały czas po niebezpiecznym świecie bycia matką. Gdyby nie to, że martwa nie mogłabym się opiekować moim dzieckiem, dawno umarłabym ze zmęczenia, albo chciała umrzeć.

Nie wiedziałam, że jest to tak trudne, nie wiedziałam, że będzie to naprawdę trwać całe życie.

Chiny są jednym z niewielu państw, gdzie wskaźnik samobójstw kobiet jest wyższy, niż mężczyzn. Odzierane z macierzyństwa nie mają nic do stracenia. Odzierane z posiadania córek - nienawidzą swojej kobiecości. "Wiadomość od nieznanej chińskiej matki" otworzyła mi oczy na bezmiar szczęścia, jakie mam, żyjąc w naszej kulturze.

Po bezsennej nocy nie mam siły na nic, a muszę do pracy. Po bezsensownej kłótni nie mam ochoty na kontakty z ludźmi. Ludziom nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć. Nie da się im wytłumaczyć, że odgórne zakazywanie i karanie nie zmieni wrażliwości. Chamstwo upychane do kąta będzie cechą elitarną, a o wstęp do klubu chamów ubiegać będą się wszyscy ci, którym kiedyś można było wytłumaczyć, dlaczego nie wypada.

Mam problem z tym moim mózgiem podzielonym na "wiem" i "czuję", na "współczuję" i "śmieję się". Ktoś, kto tego nie ma, nie zrozumie. Może rzeczywiście to nie jest nerwica, tylko rozszczepienie osobowości i powinnam to leczyć. Bo przecież nie jestem zła, niewrażliwa, czy coś.
Jestem podwójna. Może nawet dwulicowa.
I nie musi się to wszystkim podobać. Nawet nie dbam o to, czy wszyscy ci, których akceptuję bez zastrzeżeń, potrafią to zaakceptować i nie chcieć zmieniać.

To rodziłoby kolejne problemy w moim życiu, a życie to nie fejsbuk. Nie da się wyrzucić z pamięci ludzi, jak się wyrzuca ze znajomych. Zwłaszcza z mojego mózgu, który zachowuje się jak wielkie, nieuporządkowane archiwum, z którego wyskakują informacje, jak kartki z przepełnionych schowków.
Wczoraj rozmowa:
- No, ten reżyser "Sprzedawców", on jednocześnie grał tego (oczywiście Samiec powiedział kogo, wymienił też nazwisko drugiego aktora z pary), nie umiem sobie przypomnieć nazwiska...
(chwila tępego patrzenia w ścianę kabiny - najlepsze rozmowy prowadzi się, jak jestem w kąpieli)
- Wydaje mi się, że miał nazwisko na "S"...
Poleciał sprawdzić:
- A, miałaś rację, Smith.
;)
Nawet nie wiedziałam, że wiem, Samiec upycha te karteczki do moich szufladek, nawet o tym nie wiedząc. Faktem jest, że "Sprzedawcy" to jeden z moich ulubionych filmów. W sumie nawet nie wiem, dlaczego, przecież nie był wybitny, ale taki... Sympatyczny.

PS: ten straszny wpis mi ktoś usunął. Czuję się mniej więcej tak, jak wtedy gdy kazano usunąć mi zdjęcie profilowe z karmieniem Jany, że niby nagość promuję.
sobota, 17 czerwca 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Trudności

    Są takie życiowe kąski, którymi można się zadławić. Po których nie da się do końca żyć. Ja jeszcze nie wierzę, nie czuję tego. Wrzuciłam sobie zdjęcie Moni na p

  • ...

    Już zapomniałam, jak bardzo płacz wyniszcza. Przynosi ulgę tylko wtedy, gdy po nim można się wyspać, a ja musiałam iść do pracy. Pisałam już wiele razy o śmierc

  • Granice...?

    Jako wielbiciel zwierząt mam na fb pozaznaczane różne organizacje działające na rzecz zwierząt, uświadamiające, grupy wsparcia dla posiadaczy i takie tam. Ostat