Blog > Komentarze do wpisu

Myśli z poranka

Kiedy wspominam to, co robiliśmy za dziecka, włos mi się jeży. Tak naprawdę powinnam była nie żyć już kilka razy, jak zresztą większość tamtej paczki. Spadając ze starego zardzewiałego, carskiego mostu (na torach szerszych o męski chuj), z drzewa (wspinało się na sam czubek), do rzeki, przez którą prowadziły tylko zbutwiałe resztki mostu, przygnieceni płytami, z których robiło się drogi, czy wielkimi rurami. Rozjechani przez pociąg, spadając z Kontroli... Po zjedzeniu dzikich owoców, których nie byliśmy pewni, skacząc ze skałek w BEKI, pogryzieni przez bezpańskie psy i koty. Kleszcze. Po tężcu, bo przecież nikt nie dezynfekował rozciętej nogi, przykładało się babkę i tyle. Na zapalenie płuc, bo kto by tam wracał do domu z powodu jakiegoś bzdurnego deszczu, czy porażeni piorunem.

Coś jeszcze?
Tyle tego było, że kiedy wspomnienia (naprawdę przyjemne) wracają, zaczynam się bać o moją córkę. Jakie będą jej pomysły? Jak będzie potrafiła wykorzystać to, co daje jej nasze miasto?

Drewnianego mostu na Przemszy już wcale nie ma.
Ten zardzewiały, kolejowy chyba jeszcze jest, ale torów już nie ma.
Są trzy mosty kolejowe, nadal używane. Czasem przejeżdżam jednym z nich z Krakowa.

Dzieciństwo jest piękne, takie beztroskie.
sobota, 03 czerwca 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Trudności

    Są takie życiowe kąski, którymi można się zadławić. Po których nie da się do końca żyć. Ja jeszcze nie wierzę, nie czuję tego. Wrzuciłam sobie zdjęcie Moni na p

  • ...

    Już zapomniałam, jak bardzo płacz wyniszcza. Przynosi ulgę tylko wtedy, gdy po nim można się wyspać, a ja musiałam iść do pracy. Pisałam już wiele razy o śmierc

  • Granice...?

    Jako wielbiciel zwierząt mam na fb pozaznaczane różne organizacje działające na rzecz zwierząt, uświadamiające, grupy wsparcia dla posiadaczy i takie tam. Ostat