Blog > Komentarze do wpisu

Dla wyjaśnienia

Bardzo trudno niektóre sprawy wyjaśnić. Np: dlaczego, chociaż lubię chłód, nienawidzę upałów, chętnie chodzę grubo ubrana.
Widzicie, właściwie nie zdawałam sobie z tego sprawy, dopiero po przeczytaniu pewnej książki dotarło do mnie, że to moja forma równomiernego nacisku. Są takie specjalne, ciężkie kołdry, ja zwykle zasypiam po kilkoma, jeśli śpię sama, musi być odpowiedni ciężar na mnie. Zazwyczaj wystarczą ramiona Samca (czuj się wykorzystany), ale gdy go nie ma, muszę sobie inaczej radzić. Dlatego też nie jest dla mnie problemem maszerowanie przy trzydziestu stopniach ciepła w grubym swetrze, o ile odczuwam taką wewnętrzną potrzebę. Po prostu. Muszę mieć przewidywalny bodziec dotykowy. Wiatr zaburza całą moją percepcję, tracę orientację i wpadam w panikę. Tak samo, kiedy ktoś mnie znienacka dotknie, nienawidzę tego. Samiec się nauczył, że lepiej ostrzec, bo potrafię podskoczyć, jak porażona prądem. Tak samo z Janą - ona nie chodzi, skacze, uwieszona ręki, co na mnie działa bardzo denerwująco i muszę ją uspokajać, co jednocześnie mnie dołuje, bo przecież nie chcę spokojnego, zrównoważonego dziecka, tylko chcę mojej małej wariatki. Kocham ją taką i próbuję sama się hamować, ale nie bardzo wychodzi. Na razie wypracowałyśmy kompromis - albo trzymanie łapki, albo skakanie.

Rozmowy o miłości z koleżanką natchnęły mnie do rozmyślań, jak to naprawdę jest, ile w nas miłość zmienia. Jeśli o mnie chodzi, to bardziej, niż "zmiana" pasuje tu "uświadomienie". Uświadomiłam sobie, że potrafię wiele rzeczy, że zasługuję - ale to nie jest tak, że uważam, że facet stworzył wartościową mnie, tylko że dzięki niemu sobie uświadomiłam, ile znaczę.

Jana wróciła, jak cudownie widzieć łzy szczęścia w oczach dziecka, kiedy wpada w ramiona rodziców. PS: Uważajcie, latając z Wizzairem. Lecą w ciula jak malowanie.
Scena pierwsza, przed odlotem do Londynu:
- Pani bagaż nie zmieści się do schowka, proszę iść za niego zapłacić.
Zapłacony bagaż mieści się w schowku, pieniądze zaginają czasoprzestrzeń.
Scena druga, po powrocie:
- Ten bagaż był opłacony (na bilecie jest wyraźnie zaznaczone, niestety - my nielatający, nie zauważyliśmy tej adnotacji).
Mama chce złożyć reklamację.
- Niestety, nie da się nic zweryfikować na lotnisku, proszę przez stronę.
Tak, że - nie popełniajcie naszego błędu, czytajcie, patrzcie na ręce, bo obsługa na pewno Wam nie wyjaśni, że na bilecie jest napisane, że macie prawo do wniesienia dużego bagażu na pokład.
czwartek, 01 czerwca 2017, dziewczynalenina

Polecane wpisy

  • Granice...?

    Jako wielbiciel zwierząt mam na fb pozaznaczane różne organizacje działające na rzecz zwierząt, uświadamiające, grupy wsparcia dla posiadaczy i takie tam. Ostat

  • Jak zmienia nas życie

    Szesnaście i pół roku związku to dużo w naszych czasach. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy to, co jest centrum tego stanu to rzeczywiste potrzeby,

  • Przewrotnie

    Właściwie to wczoraj chciałam zrobić bogatą notkę muzyczną o Marina And The Diamonds, ale zamiar powstał przedwczoraj, a od wczoraj już nie jest tak sielsko, wi